- Pewne zawody wykonuje się z powołania, a jeśli strażacy za kartę przetargową uznają sale wiejskie, to może co niektórzy powinni się pożegnać z funkcją. Takie zachowanie jest niemoralne - Małgorzata Podgórna-Klocek nie owijała w bawełnę
Temat strażaków i świetlic wiejskich w trakcie ostatniej sesji Rady Gminy Złotów wywołała Małgorzata Wójcik, która wystąpiła do wójta z prośbą, by ten jasno określił statut mieszczącego się w Świętej obiektu. Jak opowiadała radna, podczas ostatniego zebrania wiejskiego jeden z mieszkańców stwierdził, że sali wiejskiej w tej miejscowości nie ma, w związku z czym sołtys nie ma prawa np. w oficjalnych ogłoszeniach nazywać w ten sposób obiektu. M. Wójcik pytała zatem, jaką funkcję z założenia miał spełniać budynek, w którym dziś mieści się remiza miejscowej jednostki OSP i w którym odbywają się zebrania, uroczystości wiejskie. - Czy sołectwo Święta posiada salę wiejską? – chciała wiedzieć, przypominając, że nawet w urzędowych pismach obiekt, o którym mowa, określa się właśnie w ten sposób. [[reklama]]
W dyskusję włączył się radny Tadeusz Brzeziński, który zwrócił uwagę na to, że w Radawnicy sytuacja przedstawia się bliźniaczo – kością niezgody pomiędzy strażakami a częścią społeczeństwa również jest budynek, na czas kadencji urzędującego sołtysa łączący w sobie świetlicę wiejską i remizę miejscowej OSP. - Nadrzędną sprawą jest wieś i mieszkańcy – oceniał radny – a strażacy przecież wchodzą w ten skład. Czy strażak nie jest mieszkańcem? – pytał.
- Kością niezgody są tylko sale – zaznaczał przewodniczący rady Sławomir Czyżyk, swoje słowa potwierdzając przykładami płynącymi chociażby ze Stawnicy czy Sławianowa – w obu miejscowościach strażacy-ochotnicy mają swój kąt, o żadnym konflikcie nikt więc nigdy nie słyszał. Wójt Piotr Lach starał się tonować dyskusję. Jego zdaniem odebranie strażakom sal kosztem ewentualnego rozpadu jednostek OSP jest ceną stanowczo za wysoką. - Pewne zawody wykonuje się z powołania, a jeśli strażacy za kartę przetargową uznają sale wiejskie, to może co niektórzy powinni się pożegnać z funkcją. Takie zachowanie jest niemoralne – to zdanie Małgorzaty Podgónej-Klocek.
Po fali rozmów głos zabrał obecny na sali Roman Deja, prezes OSP Święta. - Myśmy deklarowali, że chcemy tę salę oddać, tylko nie było chętnego, żeby ją wziąć – mówił – dlatego dziwię się dzisiejszym uwagom. - Położenie kluczy to nie koniec – odpowiadała Małgorzata Wójcik, tłumacząc, że do uregulowania pozostaje przecież kwestia wyposażenia. - Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd, że ja nie chcę sali przejąć, po prostu muszę wiedzieć co przejmuję – w kontekście wypowiedzi R. Deji mówiła radna i sołtys Świętej jednocześnie. - Nie było tematu, że kładziemy klucze, wychodzimy i bawcie się – zaznaczał R. Deja. – Jestem przekonany, że jeśli przekazanie miałoby dojść do skutku to zostałaby przeprowadzona inwentaryzacja i sporządzony protokół […]. Jako Roman Deja jestem za tym, żeby salę oddać i zawsze będę za tym podnosił rękę – mówił, uświadamiając, że oczywiście nie jest on jednoosobowym ciałem decyzyjnym i w kwestii ewentualnego przekazania sali będzie musiał rozstrzygnąć cały zarząd.
Na pytanie Małgorzaty Wójcik zostanie sporządzona pisemna odpowiedź.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze