Reklama

Strażnica 24 h

13/02/2016 18:30
Czołowi druhowie ze Świętej pojawiają się w remizie nie tylko alarmowo wzywani do akcji i nie tylko w „nomexach”. Ostatnimi czasy ich „służbowymi” strojami były te robocze, a prace toczyły się nie na wyjazdach, a na miejscu. Ochotnicy własnymi siłami wyremontowali garaż

Czternaście dni – tyle strażacy z OSP Święta potrzebowali, by stary garaż, w którym kiedyś (jeszcze zanim do jednostki trafił nowiutki, ciężki samochód ratowniczo-gaśniczy) parkował ich star, zmienił się nie do poznania. Po żółtej lamperii nie został nawet ślad. Ściany wyłożone zostały zielonymi płytkami, nim jednak druh Marcin Mashel zabrał się za ich układanie, trzeba było siedmiu dni pracy.

Do końca coraz bliżej...

Siedem na siedem

Strażacy ze Świętej nie wiedzą, co to robota na pół gwizdka, remont garażu i tzw. warsztatu prowadzony był zatem na sto procent. Druhowie pracowali przez dwa tygodnie nie tylko dzień w dzień (również w soboty i niedziele), ale i często na dwie zmiany. - Ci, którzy mogli przychodzili do remizy od rana, a ci, którym nie pozwalała na to praca – po południu – relacjonuje prezes jednostki Roman Deja, którego również nie trudno odszukać na fotografiach dokumentujących postęp prac (galerie zamieszczone zostały na stronie internetowej OSP Święta). W sumie w prace zaangażowało się około dwudziestu druhów.

Reklama

Szeroki wachlarz prac i specjalistów

Ekipie budowlańców (wyrażenie to nie jest przesadzone, ponieważ w szeregach jednostki skupieni są fachowcy z różnych branż) przewodzili druhowie Marcin i Krzysztof Mashel. Zaczęto od zdrapywania farby olejnej ze ścian garażu oraz korytarza, wykuto futrynę drzwi i przerobiono układ instalacji elektrycznej. Osadzono też nowe parapety oraz uprzątnięto boks z pozostałości farby i gruzu, po czym zagruntowano powierzchnię ścian i rozpoczęło się też szpachlowanie. Mimo wezwania do pożaru i nocnej akcji wciąż pracowano na 100% w kolejnym dniu - udało się pomalować warsztat oraz zamontować nowe oświetlenie. Niedziela z pauzą niewiele miała wspólnego - strażacy szlifowali, gruntowali i sprzątali na błysk, siódmego dnia bowiem miało się rozpocząć wspomnienie układanie glazury. W poniedziałek Marcin Mashel zabrał się za klejenie płytek, a Michał Cybulski, Andrzej Białczyk i Łukasz Stachyra chwycili za pędzle.

„Wykończeniówką” zajął się Krzysztof Mashel. Kolejne dni to m.in. fugowanie, montowanie gniazdek, puszek, włączników oraz nowych grzejników elektrycznych, zawieszanie grzejników CO, malowanie szafek na buty i na hełmy, a także renowacja kanału i odnawianie ułożonych nad nim desek. - Musimy jedynie jeszcze pokryć podłogi żywicą – informuje Roman Deja, dodając, że ta dostarczona zostanie druhom na początku lutego.

Reklama

Prezes OSP Święta Roman Deja (z prawej) i szef robót budowalnych Marcin Mashel z pracy swojej i kolegów-druhów mogą być dumni - stary garaż zyskał absolutnie nowy wygląd

100% z siebie

Wszystkie prace strażacy wykonali samodzielnie. Przystąpienie do nich było możliwe dzięki pomocy gminy Złotów, pieniądzom z funduszu sołeckiego, a także środkom własnym jednostki. Jej członkowie w przyszłości chcieliby również wyremontować pomieszczenie sanitarne. - Oczywiście również w czynie społecznym – zaznacza prezes. Wątpić w realizację tego zadania nie należy – strażacy ze Świętej już nie raz udowodnili, że dla pasji, z którą sprzężone są działania dotyczące ratowania życia i dobytku ludzkiego, potrafią się zebrać w sobie.

Reklama

W końcu ubiegłego roku, akceptując propozycję Romana Deji, strażacy jednogłośnie zdecydowali się przekazać na działalność statutową jednostki swoje ekwiwalenty. Mowa o pieniądzach za ponad 360 godzin spędzonych na 38 zdarzeniach drugiego półrocza, a także za uczestnictwo w recertyfikacji kursu KPP i kursie dowódców. „To zachowanie jednoznacznie podkreśla, że pomoc bliźnim ze strony święckiej jednostki była, jest i będzie zupełnie bezinteresowna” – podkreślono we wpisie internetowym, w którym zamieszczono relację z tego spotkania.

Nie tylko w ten sposób druhowie organizują pieniądze niezbędne rozwojowi jednostki – co roku rozprowadzają też strażackie kalendarze, a także pozyskują środki z wynajmu sali. - Zbieramy pieniądze, ponieważ chcemy, gdy przyjdzie na to czas, móc zaoferować wkład własny niezbędny w procesie pozyskiwania nowego samochodu – Roman Deja nie ukrywa, że strażakom ze Świętej marzy się lekki samochód ratownictwa technicznego. - Chcemy mieć z czym wyjść do wójta, do radnych – dodaje, zaznaczając jednocześnie, że to plan nie na dziś i nie na jutro. Druhowie patrzą jednak perspektywicznie. Za 3-4 lata chcą być gotowi.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    marcin - niezalogowany 2016-02-17 12:16:59

    W poniedziałek (...) Łukasz S. chwycił za pędzel, a Drapek na wałek !!! Pozdro Chłopaki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wiem co mówię - niezalogowany 2016-02-15 18:10:30

    Dobrze że obserwatorzy są i to widzą szkoda że pseudofachowcy nie widzą swojej ułomności i tylko zalezy im na tym by gmina zapłaciła, jakość i funkcjonalność ich nie interesuje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wspierający - niezalogowany 2016-02-14 20:43:17

    W zarządzie i strukturach świeża krew, miejmy nadzieję że tempo i jakość wciąż będą rosły tym samym zapewniając bezpieczeństwo społeczeństwu :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości