Reklama

Syn polskiego bohatera

11/04/2014 00:00
Urodził się na zesłaniu w Syberii, ochrzczony został w Iranie, wychował w Zimbabwe, a grób ojca odnalazł na Cmentarzu Wojennym w Złotowie. Tadeusz Popijakowski wrócił do ojczyzny

Pan Tadeusz skończył siedemdziesiąt trzy lata. Zachował niewiele polskich słów. Polski piękny język, you know. Mężczyzna uśmiecha się po amerykańsku. Szeroko. Siedzi pod krawatem i wspomina. Życie napisało dla niego wiele historii.

Ojciec Tadeusza, Jan, urodził się w Równem na Wołyniu (Ukraina). Był żołnierzem Piłsudskiego – walczył z komunistami. Tadeusz nienawiść do „czerwonych diabłów” musiał mieć po nim, choć nigdy ojca nie poznał.

Jan Popijakowski za służbę Polsce dostał czternaście hektarów ziemi. Ożenił się, miał czworo dzieci. Nie, Tadeusza jeszcze na świecie nie było. Matka mu opowiadała, a on teraz nam to samo powtarza. You know. Kiedy pierwsza żona Jana zmarła, były wojskowy ożenił się z Jadwigą.

Owocem związku byli synowie: Witold i Tadeusz. Ten drugi jeszcze nie widział świata, gdy rodzina została zesłana na Syberię. Wcześniej Jan Popijakowski zataił, że walczył z komunistami i poszedł z Ludowym Wojskiem Polskim drugi raz bić się za Polskę.

Jadwiga straciła kontakt z przysposobionymi dziećmi, a w ścisku towarowego wagonu zgubiła dwuletniego Witolda. Nikt w rodzinie nigdy nie wiedział na pewno, co stało się z chłopcem. Matka ukryła tę prawdę nawet przed sobą. Pustkę wypełnić jej musiał Tadeusz, który urodził się w sierpniu 1940 roku.

[[reklama]]

W cieniu Himalajów

Za gościnę na Syberii Jadwiga Popijakowska podziękowała w 1943 roku. W nieznane poszła za armią Andersa. Pan Tadeusz pokazuje akt swojego chrztu. Boga do serca przyjął w stolicy Persji – Teheranie (obecnie Iran).

- Mama opowiadała, że przechodziliśmy obok Morza Kaspijskiego i Himalajów – angielski jest naturalnym językiem Tadeusza Popijakowskiego. W Karaczi (Pakistan) pani Jadwiga pracowała w amerykańskiej bazie lotniczej. Składała tam spadochrony.

W końcu uchodźcy trafili do Indii, a stamtąd Anglicy przewieźli ich do Północnej Rodezji (obecnie Zimbabwe), która była brytyjską kolonią. - Mieszkaliśmy w wyeksploatowanej kopalni miedzi. Było nas tam z tysiąc Polaków. To był obóz przejściowy. Niektórzy trafiali potem do Anglii, inni do Argentyny. My nie mieliśmy możliwości powrotu do Polski – mężczyzna przytacza opowieści mamy.

Sam niewiele pamięta. Wspomnienia odświeża mu świadectwo z polskiej szkoły w Bwana M" Kubwa w Północnej Rodezji z 1947 roku. Pamięta księdza, który bił dzieci. On z religii miał piątkę, z polskiego czwórkę.

Tata w spódniczce

Nieco wcześniej jego mama przeszła półroczną praktykę w polskim szpitalu i zdała egzamin na pracownika służby sanitarnej. Próbowała ułożyć sobie życie w Afryce. W Polsce władzę przejęli komuniści, których Jadwiga Popijakowska bała się jak ognia. Zresztą w Rodezji o diabłach komunizmu mówiło się na każdym kroku. Matka Tadeusza była blisko dwadzieścia lat młodsza od męża, gdy była pewna, że...

To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 15/2014, s. 18

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama