Krystian Rutkowki od kilku lat walczy z nowotworem. Przez ostatnie miesiące jego stan znacznie się pogorszył, ale ma szansę na powrót do domu. Tyle że mieszkanie jego rodziny jest ciasne. Szpital wystąpił do sądu
Mama chłopca i jej partner od dłuższego czasu zabiegają w złotowskim magistracie o większy lokal. Na razie bezskutecznie. Przypomnijmy, że Krystian jest chory od 2017 roku. To wtedy stwierdzono u niego nowotwór – neuroblastomę. Od lat zmaga się z chorobą, znajdując się w różnych stanach. Gdy sytuacja się pogarsza, na długie okresy trafia do szpitala. Leczony jest w Krakowie. Przed dwoma laty sytuacja na dłużej się poprawiła, ale – jak mówi jego mama i jej partner – pod koniec wakacji ubiegłego roku stan chłopca ponownie wyraźnie się pogorszył. Trafił do szpitala, stwierdzono liczne przerzuty. Od ponad roku Krystian przebywa głównie w szpitalu.
Niedawno udało się znaleźć dawcę szpiku, zrobiono przeszczep. Być może chłopiec będzie mógł trafić na przepustkę do domu, choć nie ma gwarancji na jak długo. Inna sprawa, że nawet krakowski szpital, w którym jest leczony, ma wątpliwość odnośnie warunków, w jakich chłopiec miałby przebywać z rodziną. W wynajmowanym przez nią mieszkaniu w bloku przy ul. Słowackiego jest za ciasno. Są tutaj tylko dwa pokoje. W sumie na sześć osób, a za chwilę siedem, bo mama Krystiana jest w ciąży. Oprócz nadchodzącego, najmłodszego rodzeństwa, Krystian ma małą siostrę, a także dwóch braci. Chłopcy też mają zdrowotne problemy: jeden zmaga się z dusznościami, astmatycznymi problemami, drugi ma stwierdzoną wadę serca – zwężenie lewej komory i aorty. Rodzina potrzebuje wsparcia.
Od miesięcy zabiega o większe mieszkanie.
– Chodzi nie tylko o możliwość przebywania tutaj dla Krystiana, ale o całość sytuacji – mówi Anna Rutkowska. Wyjaśnia, że nie stać ich na wynajem większego lokalu. Już za wynajem obecnego płacą tysiąc złotych miesięcznie, do tego 900 zł czynszu do Spółdzielni Mieszkaniowej Piast, a także dodatkowe opłaty za zużycie prądu.
Sytuacja skomplikowała się dodatkowo w ostatnim czasie, gdy pojawiła się możliwość przyjazdu do domu Krystiana – pod warunkiem, że pozwoli na to jego stan.
Krakowski szpital ma wątpliwość, czy puścić chłopca do tak małego mieszkania, pod wątpliwość podnosi też wychowawczy, opiekuńczy aspekt. Zdaniem medyków, jak wyjaśnia nam mama Krystiana, chłopiec, ze względu na chorobę, powinien mieć inne warunki, pokoju nie może dzielić z rodzeństwem.
Sytuacja zabrnęła już tak daleko, że szpital skierował sprawę do sądu.
– Z zawiadomienia szpitala toczyło się postępowanie sprawdzające, dotyczące problemów z wychowaniem dzieci przez matkę, a także lokalowych – potwierdza nam prezes Sądu Rejonowego w Złotowie, a jednocześnie przewodniczący Wydziału Rodzinnego i Nieletnich w złotowskim sądzie, sędzia Tomasz Wałczuk.
– W toku naszych wstępnych czynności nie ustalono, że są jakieś problemy wychowawcze. Nie ma podstaw do tego, żeby sąd ingerował w tym zakresie. Pod względem prawnym wszystko jest w porządku – sędzia mówi o kwestiach spraw wychowawczych. Wyjaśnia, że nie ma podstaw do wszczynania postępowania ograniczającego władzę rodzicielską.
Lokalowe kwestie?
– Tym sąd się nie zajmuje – prezes złotowskiego sądu przyznaje, iż trudno ocenić, jakie intencje ma szpital, składając zawiadomienie, dlaczego do sądu trafiła taka informacja, bo jest to kwestia, która stricte dotyczy sprawowania opieki medycznej.
– O tym rozstrzyga już szpital. Jeśli jest potrzeba leczenia dziecka w określonych warunkach, to szpital powinien wykazać tutaj inicjatywę – wyjaśnia sędzia Tomasz Wałczuk.
– Jeśli szpital ma wątpliwości, powinien wskazać odpowiednią do dalszego leczenia placówkę. Albo też pozostawić dziecko w szpitalu i tam je leczyć. Sąd nie może wypowiadać się w medycznych kwestiach – wyjaśnia prezes sądu i zapewnia, że pod względem wychowawczych, opiekuńczych aspektów, obecny w mieszkaniu kurator sądowy nie dopatrzył się u rodziny nieprawidłowości, nie stwierdzono żadnego zagrożenia.
Anna Rutkowska i jej partner obawiają się, że sytuacja zabrnie tak daleko, że ze względu na dużą ilość członków rodziny na niewielkim metrażu, ktoś będzie próbował ograniczyć bądź pozbawić jej władzy rodzicielskiej nad dziećmi i przekazać je do pieczy zastępczej. Wierzą, że przyznanie większego lokalu uspokoiłoby ich sytuację.
Nie mogą pojąć, dlaczego miastu tak trudno przyznać lokal socjalny licznej rodzinie, znajdującej się w trudnej sytuacji, w której są chore dzieci, z których jedno od lat walczy o życie.
Anna Rutkowska podkreśla, że starania o mieszkanie rozpoczęła już dłuższy czas temu, gdy przebywali jeszcze w poprzednim mieszkaniu. Ponownie wniosek składała wiosną tego roku.
– Pomagały mi go jeszcze pisać panie z ośrodka pomocy społecznej – podkreśla. Mówi, że osobiście była w tej sprawie u burmistrza, miał stwierdzić, że najważniejsze, aby były złożone papiery. Swego czasu rodzina miała jednak wypaść z listy oczekujących na mieszkanie, bo jak wyjaśnia pani Anna, przekroczyła próg dochodów. Od urzędniczki mieli usłyszeć, że powinni wynająć większy lokal.

Choć Anna Rutkowska i jej partner mają źródła dochodu (pomoc społeczna, 500+, a także pensja mężczyzny – w sumie kilka tysięcy złotych), mówią, że przy dużych wydatkach, m.in. na leki, nie stać ich na wynajem większego mieszkania. Trudno im zrozumieć, dlaczego ich kilkuosobowa rodzina nie może liczyć na większą przychylność ze strony miasta, skoro są w tak trudnej sytuacji. Podkreślają, że miasto ma przecież kilka budynków, w których są mieszkania. Mimo wszystko mają nadzieję, że miasto przychyli się do ich wniosku i otrzymają większe cztery kąty. Po ostatnio złożonym wniosku mają donieść dokumenty związane z dochodami i czekać na komisję, która oceni ich sytuację. Zwykle komisja zbiera się pod koniec roku.
– Kurator sądowy był u nas kilka dni temu, nie mówił nic o żadnych zastrzeżeniach. Oprócz tego, że faktycznie dużo jest nas na tych dwóch pokojach, że Krystianowi by się przydał osobny. Dlatego pan nam podsunął pomysł, żeby spróbować nagłośnić temat w mediach, ze względu na dzieci – mówi Anna Rutkowska.
Wraz z partnerem rozważali możliwość wejścia w promowaną od jakiegoś czasu przez miasto inicjatywę „mieszkanie za remont”. Jak mówią, byli w tej sprawie w Miejskim Zakładzie Gospodarki Lokalami. Pokazano im mieszkanie w kamienicy na Obrońców Warszawy.
– Było w tragicznym stanie. Oszacowano, że należy w nie włożyć 75 tys. zł, ale to była kompletnie nierealna wycena – partner pani Anny mówi, że pytał wśród znajomych, fachowców, szacowali, że na dostosowanie mieszkania przynajmniej do podstawowego stanu musieliby wydać minimum 150 tys. zł. Nie stać ich na zaciągnięcie odpowiedniego kredytu, nawet nie mają kredytowej zdolności na takie zobowiązanie.
– Od 2010 roku, gdy zmarła moja mama, radzę sobie sam, nikogo nie prosiłem o pomoc, ale tutaj bez wsparcia miasta mamy niewielkie szanse na większe mieszkanie – mówi mężczyzna.
Jak miasto odnosi się do sprawy i sytuacji tej rodziny? Wiceburmistrz Tomasz Stoltmann odpowiada nam, że Anna Rutkowska złożyła do burmistrza Złotowa wniosek o najem komunalny lokalu w dniu 28 kwietnia 2023 roku. Wniosek został rozpatrzony zgodnie z trybem określonym w uchwale Rady Miejskiej w Złotowie dotyczącej zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu Gminy Miasto Złotów.
– Wnioskodawca spełnia wymogi formalne, aby ubiegać się o przydział mieszkania – stwierdza wiceburmistrz. Dodaje, iż w następnym kroku Społeczna Komisja Mieszkaniowa przeprowadzi wizję lokalną w miejscu zamieszkania wnioskodawcy przed posiedzeniem, na którym opracowywane są projekty list osób zakwalifikowanych do zawarcia umowy najmu na dany rok. Tomasz Stoltmann podkreśla, że zwyczajowo wizje lokalne u wnioskodawców ubiegających się o zawarcie umowy najmu odbywają się w okresie listopad–grudzień.
– O ujęciu pani Anny Rutkowskiej na projekcie list na rok 2024 zdecyduje Społeczna Komisja Mieszkaniowa na najbliższym posiedzeniu. Osoby znajdujące się na liście otrzymają propozycje zawarcia umowy najmu na lokale zwalniane przez dotychczasowych najemców, których wielkość jest dostosowana do wielkości i sytuacji danej rodziny, przy czym lokale te są o różnym standardzie i wyposażeniu – informuje wiceburmistrz Złotowa.
Piotr Steffen

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!