Wyłożony ręcznie obrabianą kostką granitową. Pełen wzorowanych na zabytkowe latarni. Nie pozbawiony zieleni i małej architektury. Pojawiają się jednak uwagi dotyczące miejsc parkingowych.
Do rewitalizacji Placu Wolności przymierzano się w Łobżenicy od lat. Jeszcze za kadencji burmistrza Eugeniusza Cerlaka pojawiały się koncepcje przestrzenne rynków, których zabytkowy układ stanowi centrum miasta. Hamulcem modernizacji były koszty. „Bez dotacji nie ruszymy” – powtarzano. W 2022 roku pieniądze zewnętrzne na ten cel pozyskano w ramach tzw. Polskiego Ładu w kwocie sporo ponad 3,5 mln zł. Umowa na roboty budowlane na Placu Wolności opiewa na 3,7 mln zł.
– Jesteśmy zadowoleni z wyniku przetargu. Wykonawca jest nam znany. Koszty zmieściły się w zakładanej puli – mówi Piotr Łosoś, burmistrz Łobżenicy.

Zacznijmy od tego, co obecnie mogą oglądać mieszkańcy miasta i przejeżdżający przez nie. Od kilku tygodni trwają prace rozbiórkowe. Rynek w większości wyłączono z użytkowania. Ogrodzono płotem. Zniknęły stare – betonowe chodniki. Skuty został asfalt pod miejscami parkingowymi, który odsłonił dawną nawierzchnię – kamienie. Drzewa, które mają pozostać, osłonięto deskami. Usunięte zostaną te, które nie przeszły pomyślnie oceny dendrologicznej, są np. puste w środku.
– W zakres inwestycji wchodzi sporo prac ziemnych. Wymieniać będziemy sieć wodociągową. Rozbudowana zostanie kanalizacja. Powstanie też kanał technologiczny. Uznaliśmy, że należy tego typu rzeczy wykonać przed położeniem nowych nawierzchni – mówi P. Łosoś. Jezdnie mają powstać z betonu asfaltowego. Centralny plac – w okolicy pomnika wyłożony będzie kostką granitową i płytami granitowymi. Granit ma też ozdobić odnowiony pomnik.

Drzewa osłoniono deskami, by ich nie uszkodzić podczas prac remontowych
– Ten materiał przyjedzie do nas z południa Polski. Będzie ręcznie obrabiany – mówi burmistrz. Kostka granitowa użyta będzie również w miejscu zjazdów, chodników wokół rynku, miejsc parkingowych i zatoki postojowej.
– Nie chcemy betonować rynku, robić placu defilad – stąd w projekcie jest miejsce na sporą ilość zieleni. Od trawników po drzewa – mówi burmistrz. Miejsce jest również na małą architekturę. Jej szczególny element stanowić mają latarnie.
– Zamontujemy łącznie 19 sztuk – mówi Piotr Łosoś. 12 z nich będzie niskich, 6 średnich. Wisienką na torcie ma być jedna – bardzo wysoka – lampa w centralnym punkcie rynku. To bezpośrednie nawiązanie do jego historii, gdyż taka lampa, na dużym cokole, stała tam przed wojną vis a vis pomnika powstańca wielkopolskiego. Wówczas zasilana była gazem, współcześnie będzie to energia elektryczna.
– W kwestii małej architektury chcemy łączyć tradycję i nowoczesność. Widać to będzie w ławkach, donicach, stojakach na rowery, we wszystkim tym, co ostatecznie udekoruje tę przestrzeń – dodaje P. Łosoś.
Zmieni się coś jeszcze. Na Placu Wolności mają stanąć parkomaty. Nie wiadomo jeszcze, czy pierwsze 30 minut postoju będzie bezpłatne. Wiadomo natomiast, że ma to zniechęcać do pozostawiania tam samochodu na cały dzień, blokowania miejsc parkingowych, co obecnie ma miejsce. Rynek zyskać ma ponadto nowoczesny monitoring. Termin zakończenia prac przewidziany jest na przełom kwietnia i maja przyszłego roku.
– Efekt, jaki osiągniemy, wynagrodzi obecne niedogodności. Rynek, podobnie jak Bulwar 700–lecia, stanie się miejscem rekreacji oraz miejscem reprezentacyjnym do organizacji wydarzeń. Będzie kolejną wizytówką miasta. Jesteśmy po rozmowach z niektórymi właścicielami kamienic. Rewitalizacja rynku będzie dla nich motywacją do odnowienia elewacji swoich budynków – mówi Piotr Łosoś.

Przez pierwsze tygodnie rynek był niemal całkowicie zamknięty
Jak ustaliliśmy, uwagi wpłynęły ze strony przedsiębiorców, którzy przy Placu Wolności mają swoje sklepy. Poszło głównie o miejsca parkingowe i możliwość podjechania z dostawą. Tych pierwszych w nowej koncepcji rynku ma być mniej niż obecnie. Ilość miejsc postojowych wg wstępnych założeń skurczy się z 38 do 31. W rozmowie z przedsiębiorcami z rynku, którzy nie chcieli ujawniać swoich nazwisk słyszymy jeszcze, że nieco za późno dowiedzieli się o tym jak rynek będzie wyglądał. Z pewnymi obawami patrzą również na dotychczasowe tempo prac. Mają oni nadzieję, że Plac Wolności będzie gotowy szybciej niż na przełomie kwietnia i maja przyszłego roku.

Wg. planu po tej części rynku raczej nie będzie miejsc parkingowych
– Zdarza się, że danego dnia niewiele dzieje się na placu budowy – słyszymy w jednym ze sklepów.
– Do niektórych z nas w ogóle nie można teraz dojechać. Ogrodzenie demontowane w części jest tylko w niedzielę, żeby był dojazd do targowiska. Widzimy pewien spadek obrotów. Przychodzą ludzie z miasta. Ci, którzy podjeżdżali autem, teraz wolą jechać gdzieś indziej, gdzie zaparkują samochód. Nie jesteśmy przeciwnikami tej rewitalizacji ale pewne rzeczy przy tej inwestycji jeszcze należałoby dopracować, tak, żeby nawzajem nie utrudniać sobie życia – mówią przedsiębiorcy.
– Faktycznie w sprawie miejsc parkingowych wpłynęło pismo od jednego z przedsiębiorców. Będziemy szukali kompromisu pomiędzy oczekiwaniami a tym, co jest możliwe do zrobienia chociażby ze względu na przepisy prawa. Ze wstępnych ustaleń wiem, że w pewnych miejscach parkingu zrobić nie możemy ze względu na bliskość z drogą wojewódzką i konieczność zachowania wymaganych odległości. Nie jest jednak przesądzone, że nie da się tam wyznaczyć miejsc postoju czasowego, np. na czas dostawy. Mieliśmy spotkanie z przedsiębiorcami z rynku. Wydawało się, że wszystko jest uzgodnione. Podejmę w tej sprawie działania i rozmowy, starając się dostosować projekt do ich potrzeb w takim stopniu, jak to będzie możliwe – kwituje burmistrz. Dodaje, że choć przestoje na placu budowy mogą wystąpić, harmonogram prac nie jest zaburzony.
Sz. Chwaliszewski

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oby tylko po rewitalizacji nie zrobiono z nim tego co z pl. Paderewskiego w Złotowie. Zmieniono jego wygląd włącznie z pięknie zarysowanymi kolorowym polbrukiem miejsc parkingowych. Do tego na wąskiej drodze przez lata jednokierunkowej, wprowadzono głupawy ruch dwukierunkowy uliczno-chodnikowy, całkowicie sprzeczny z prawem komunikacyjnym. Dzisiaj będąc w Złotowie jechałam Ul. Dworzaczka dalej jednokierunkową do banku BGŻ, z naprzeciwka jechał samochód na niemieckich tablicach. Jakie było moje zdziwienie gdy kierujący gestykulując pokazywał mi że to ja źle jadę pomimo że jechałam zgodnie z ruchem jaki obowiązywał przez lata z tym że teraz to ja musiałam wjechać całym samochodem na chodnik. Zresztą tam tak jest zawsze i oby mieszkańcy Łobżenicy nigdy nie zgodzili się na to aby po rewitalizacji placu jakiś idiota z urzędu, zmieniał jego przeznaczenie i stan pierwotny.
Dlatego nie należy jeździć na pamięć tylko patrzeć na znaki :)
Nikt nie jechał na pamięć bo tam jest droga dwukierunkowa co pewnie bardzo zdziwiło kierowcę z Niemiec. Znaku nie zauważył, stąd i zdziwienie że na tak wąskiej ulicy, ktoś mu jedzie pod prąd a przecież nie jechałam. W tym miejscu muszę przyznać wszystkim, którzy o tym wiedzą że ten obustronny ruch w tym miejscu to urojony pomysł.
Lata tak szybko lecą i człowiek się ani obejrzy a z młodziana posuwającego rowerem lub komarkiem po Złotowie stał się człapiącym dziadersem , ale z rowerem. I tu klapa. Złotów ma tak porypane ciągi piesze i rowerowe, że to po prostu strach ogarnia. Na chodniku nie ma kjednego metra czegoś płaskiego: a to polobruk, a to kamień, a to kostka. Ciężko po tym chodzić. Drogi rowerowe też w rozmaitości. A one powinne być jednolite, wyraźne asfaltowe w jednym kolorze. A co jest? Strach się bać.
Flatower ty chyba nigdy w Łobżenicy nie byłeś. Tam to dopiero można dostać krecia samochodowego i rowerowego. Co prawda Złotów jeszcze trochę i też taki będzie.
Co do poprzednich komentarzy, to ruch na Paderewskiego jest dość mały i dość powolny żeby sobie poradzić. Minimum kultury i cierpliwości na drodze wystarczy żeby sobie poradzić, a jeśli ktoś potrzebuje w takim miejscu całkowitego usystematyzowania i znaku na każdym rogu żeby tylko wiedzieć jak się zachować w danej sytuacji, to strach pomyśleć jak zachowuje się na bardziej ruchliwych i kłopotliwych drogach większych miast. Co oczywiście nie znaczy że rozwiązanie z wprowadzeniem ruchu dwukierunkowego na tak wąskich drogach jest idealne. Jednak jeśli alternatywą jest powrót do dróg jednokierunkowych w tym miejscu (bo nie ma szans na przebudowę placu, nasi wspaniali włodarze nigdy by nie znaleźli na to pieniędzy /s) to warto się w końcu do tego przyzwyczaić, bo przynajmniej nie trzeba pokonywać połowy miasta żeby przejechać z jednego miejsca parkingu na drugie. Co do placu Wolności, to już mnie po prostu brzydzi to ich maniakalne przywiązanie do "tego co przed wojną". A może by tak zrobić coś nowoczesnego, praktycznego, bez bruku na konserwację którego i tak nigdy nie znajdą środków. Czy na prawdę całe miasto musi być projektowane na modłę przeciętnej starówki?
Tu nie chodzi o radzenie sobie bo nie na tym polegają przepisy ruchu drogowego. Każdy na drodze z dozwoloną prędkością do 90 na godz, da sobie radę i z prędkością 160 na godz. Takie myślenie mieści się w tych samych ramach co burmistrza miasta. Co do częstotliwości ruch to też się mylisz bo ruch jak na taką część miasta i uliczki jest ogromny. No ale Stare Miasto smogu potrzebuje bo zaraz ciepłej i przyjemniej w oparach absurdu.
Oby tylko po rewitalizacji nie zrobiono z nim tego co z pl. Paderewskiego w Złotowie. Zmieniono jego wygląd włącznie z pięknie zarysowanymi kolorowym polbrukiem miejsc parkingowych. Do tego na wąskiej drodze przez lata jednokierunkowej, wprowadzono głupawy ruch dwukierunkowy uliczno-chodnikowy, całkowicie sprzeczny z prawem komunikacyjnym. Dzisiaj będąc w Złotowie jechałam Ul. Dworzaczka dalej jednokierunkową do banku BGŻ, z naprzeciwka jechał samochód na niemieckich tablicach. Jakie było moje zdziwienie gdy kierujący gestykulując pokazywał mi że to ja źle jadę pomimo że jechałam zgodnie z ruchem jaki obowiązywał przez lata z tym że teraz to ja musiałam wjechać całym samochodem na chodnik. Zresztą tam tak jest zawsze i oby mieszkańcy Łobżenicy nigdy nie zgodzili się na to aby po rewitalizacji placu jakiś idiota z urzędu, zmieniał jego przeznaczenie i stan pierwotny.
Dlatego nie należy jeździć na pamięć tylko patrzeć na znaki :)
Nikt nie jechał na pamięć bo tam jest droga dwukierunkowa co pewnie bardzo zdziwiło kierowcę z Niemiec. Znaku nie zauważył, stąd i zdziwienie że na tak wąskiej ulicy, ktoś mu jedzie pod prąd a przecież nie jechałam. W tym miejscu muszę przyznać wszystkim, którzy o tym wiedzą że ten obustronny ruch w tym miejscu to urojony pomysł.