Marta Błaszczyk urodziła zdrowego synka - mały dostał dziesięć punktów w skali apgar. Szczęście trwało jednak tylko dwie doby - po podaniu leku na zapalenie płuc Adaś zaczął tracić słuch
W ciągu trzech pierwszych miesięcy życia stracił go całkowicie. Jego mama, 18-letnia wówczas Marta Błyszczak, była w potężnym szoku – tym bardziej, że ciąża przebiegała bez najmniejszych nawet komplikacji. Chłopczyk urodził się zdrowy.
- Dostał maksymalną liczbę punktów w skali apgar. Miał ponad 4 kg – wspomina. W drugiej dobie rozwinęło się jednak u niego zapalenie płuc – pani Marta podejrzewa, że chorobę mogły wywołać kiepskie w jej ocenie warunki w remontowanym wtedy pilskim szpitalu.
Nie powód był jednak najważniejszy, a leczenie. Adasiowi podano gentamycynę (organiczny związek chemiczny, antybiotyk aminoglikozydowy o działaniu bakteriobójczym), która niestety miała niekorzystny wpływ na słuch dziecka.
Wtedy, w szpitalu, nie wiedziano chyba jednak jeszcze, jak wielki. Przy wypisie pani Marta otrzymała karteczkę z zaleceniem, by skontrolować słuch dziecka, przy czym zaznaczono, że odbiór lewego ucha jest w normie. Prawe miało zostać zbadane.
[[reklama]]
Żegnaj ciszo
Diagnoza usłyszana w poznańskim szpitalu była dla młodej mamy i jej rodziny ciosem. - Głuchutki jak pień – wymsknęło się pielęgniarce badającej małego. Później jej słowa potwierdził lekarz.
- Okazało się, że Adaś słyszy powyżej 100 dB – opowiada pani Marta. Wtedy w jej głowie zaczęły się kotłować tysiące myśli: Czy nie można było podać innego leku? - Nawet gdyby trzeba było za niego zapłacić duże pieniądze, zebralibyśmy je – wyjaśnia nasza rozmówczyni.
- Przestałam wierzyć w Boga – uczucia, które kierowały młodą mamą, były bardzo silne. Nakładała się na nią skomplikowana sytuacja rodzinna – bliscy naszej rozmówczyni nie mogli pogodzić się z tym, że lekarzom z pilskiego szpitala być może zadano za mało pytań, że nie wyciągnięto w stosunku do nich żadnych konsekwencji. Nie to było jednak najważniejsze – najważniejszy był Adaś. Szczęściem w całym nieszczęściu był fakt, że...
To tylko fragment artykułu Patrycji Koplin z AL 14/2014, s. 32
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze