Reklama

To nie były wakacje - Ania i Magda jako dzieci wyjechały za granicę

13/02/2018 07:00
Jako dzieci wyjechały z rodzinami do Niemiec. Jak potoczyło się ich życie? Poznajcie historie Magdy i Ani

Emigracja na Zachód w dużym stopniu wpłynęła na nasze społeczeństwo. Ludzie nie tylko wyjeżdżali i wyjeżdżają do pracy w Niemczech czy Holandii, ale wiele rodzin postanowiło się przenieść tam na stałe. Dla niektórych oznaczało to dorastanie za granicą. Swoimi opowieściami o życiu na emigracji i związkach z Polska podzieliły się Ania Kurkowska i Magda Wiśniewska.

Polska rodzina w Niemczech

Zaczęło się od dziadka ze strony mamy, który wyjechał do Niemiec 28 lat temu. Z czasem dołączały do niego kolejne dzieci. Rodzina Ani jako ostatnia opuściła Polskę. W kwietniu będzie 15 lat od wyprowadzki z Bługowa pod zachodnią granicę Niemiec w okolice Zagłębia Ruhry.

Reklama

Oprócz dołączenia do rodziny rodzice myśleli także o zapewnieniu nam lepszej przyszłości

– Ania miała wtedy siedmioro rodzeństwa, a mama była w kolejnej ciąży. O programie 500+ nikt wtedy w Polsce nawet nie myślał.

Pół roku przed wyjazdem cieszyłam się z wyjazdu, bo nie byłam w pełni świadoma, że to będzie już na zawsze. Człowiek sobie nie zdawał sprawy, że to nie są tylko kolejne wakacje, bo wcześniej już wyjeżdżaliśmy latem do rodziny do Niemiec. Jak przyszedł dzień wyjazdu to wszyscy płakaliśmy. Przyszła ta świadomość, że to nie jest na chwilę, że zostawiamy koleżanki i kolegów, część rodziny

Reklama

– Ania miała wtedy 13 lat, dwie starsze siostry i czworo młodszego rodzeństwa.

Na początku rzeczywiście dzieci miały wakacje. Do szkoły poszły dopiero po dwóch miesiącach. Najpierw do klasy dla obcokrajowców, gdzie przede wszystkim uczono się języka niemieckiego.


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 93% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Było ciężko. Uważałam, że skoro cztery lata się uczyłam języka niemieckiego w polskiej szkole to coś umiem, a okazało się, że ciemna jak tabaka w rogu jestem. Ludzie coś do mnie mówili, a ja nie wiedziałam co, poza tymi podstawowymi zwrotami. Po trzech miesiącach już było lepiej, po pół roku poszłam do normalnej klasy, pomagali koledzy i już wtedy z górki było

Reklama

– opowiada o przełamywaniu bariery językowej. W normalnej klasie miała już samych Niemców, co także przyspieszyło naukę języka. Znajomych z Polski miała głównie wśród rodziny. Pokonując kolejne szczeble nauki zdała maturę i wyuczyła się zawodu pracownika biurowo–administracyjnego.

Przez cały ten czas nie zrywała jednak kontaktu z Polską.

W pierwszym roku w Niemczech często myślałam, że wolałabym wrócić do Polski, po co wyjechaliśmy. Ale byłam młoda, a w Polsce miało się swoje pierwsze miłości, swoich przyjaciół i tak dalej

Reklama

– każde wakacje spędzała więc w Polsce. Gdy w Niemczech przybywało znajomości, to do Polski ciągnęło coraz słabiej. Z czasem jednak przybył inny powód do przyjazdów w rodzinne strony. W Polsce poznała męża. Właściwie to znała go już przed wyjazdem. Przyjeżdżając na wakacje nie raz bawili się we wspólnym gronie przyjaciół, chodzili na dyskoteki, aż w końcu zaiskrzyło. Przez cztery lata byli w związku na odległość, a Ania odwiedzała chłopaka na studiach w Koszalinie. Dopiero po ukończeniu nauki Krzysztof przeprowadził się do Niemiec i zamieszkali razem. Od kiedy ma ukochanego mężczyznę u boku rzadziej przyjeżdża do ojczyzny. Ślub jednak wzięli w Polsce i za sprawą męża także w Niemczech ma teraz więcej znajomych Polaków.

Dziś nie chciałabym już wrócić do Polski. Mamy tutaj dobrze zorganizowane życie i jak czytam albo słucham, co się w Polsce dzieje, jak polityka funkcjonuje, służba zdrowia, to ciężko sobie wyobrazić powrót. Nawet nie wiem, czy jakaś bardzo dobrze płatna praca w kraju by nas przekonała

Reklama

– Ania dodaje, że także rodzina męża sprowadziła się do Niemiec, więc wszystkich najbliższych mają na miejscu. Ania zatrudniona jest w firmie zajmującej się sprzedażą metalowych elementów konstrukcyjnych. Zajmowała się tam m.in. uruchomieniem portalu umożliwiającego sprzedaż przez internet. Obecnie jednak przebywa na urlopie wychowawczym i jest pełnoetatową mamą Łukasza. Imię dla syna wybrali takie, aby było do wymówienia i w Polsce, i w Niemczech. Mąż Krzysztof pracuje w dziale zakupów w firmie z branży meblowej. Choć Polskę odwiedzają coraz rzadziej, to jednak śledzą, co się dzieje w kraju i często dyskutują w gronie rodzinnym i wśród znajomych o bieżących wydarzeniach.

Reklama

Świadkiem na ślubie Ani była jej starsza siostra, Iwona (fot. arch. rodziny)

Z pośród licznego rodzeństwa Ani nikt nie zamierza raczej wracać do kraju. Najstarsza siostra szuka pracy w branży źródeł odnawialnych w Danii. Poza Anią przez długi czas do kraju ciągnęło brata Grzegorza, który interesował się gospodarką rolną i lubił spędzać czas na wsi. Wszyscy układają sobie jednak życie w Niemczech, tutaj mają znajomych i w przeciwieństwie do Ani nie szukają partnerów życiowych w ojczystym kraju. Młodsze rodzeństwo, które właściwie prawie całe dzieciństwo spędziło za granicą, naturalniej czuje się już posługując się językiem niemieckim. Po polsku czasami brakuje im słów.

Reklama

Magda co nie chciała Niemca

Rodzina Magdy opuściła kraj w tym samym roku, choć nieco później. Rodzice czekali aż ich najstarsza spośród trójki córek skończy szkołę podstawową.

Tata podobno pytał mnie, czy chcę wyjeżdżać. Pamiętam, że chciałam. Później opowiadał mi, że gdybym wtedy powiedziała nie, to byśmy nie wyjechali, ale nie za bardzo mu wierzę

– radość nastolatki z wyjazdu dość szybko minęła. Mniej więcej po dwóch miesiącach zorientowała się, że to nie są wakacje. Wcześniej dziwiła się, dlaczego jej przyjaciółka Marysia płakała przy pożegnaniu.

Reklama

Ona, w przeciwieństwie do mnie, była już świadoma, że wyjeżdżam na stałe

– opowiada o pożegnaniu z Polską. Wyjechali w poszukiwaniu lepszego życia. Na początku mieli przeprowadzić się do Holandii, bo tam do pracy jeździł tata, ale że trzeba by czekać rok na mieszkanie, a w Niemczech mieli znajomych, na których pomoc mogli liczyć, więc ostatecznie ze Sławianowa wyprowadzili się do Bremenhaven.

Tak jak wszyscy obcokrajowcy nie znający dobrze języka niemieckiego trafiła najpierw do specjalnej klasy mającej przygotować do nauki w normalnej szkole.

Reklama

Jak już nauczyciele  zorientowali się, że powinnam sobie poradzić w normalnej klasie niemieckiej, to mnie przenieśli. W szkole nie miałam ciężko. To co wyniosłam z podstawówki tutaj, z matematyki np., to w Niemczech na lekcjach się nudziłam, bo byli w tyle z materiałem, a ja wszystko rozumiałam

– z matmy Magda udzielała nawet korepetycji młodszym uczniom, na czym całkiem nieźle dorabiała. Początkowo obracała się głównie w gronie Polaków. Na szczęście miała dwóch kolegów, którym zależało na tym, aby nauczyła się niemieckiego.

Reklama

Jak podczas jednej z zabaw na dworze piłka wpadła nam na balkon jakiegoś mieszkania, to wysłali mnie i koleżankę, żebyśmy ją przyniosły, choć bałyśmy się, czy będziemy wiedziały, co powiedzieć

– opowiada o metodach nauki języka.

W szkole radziła sobie dobrze. Myśląc o swojej przyszłości ciągnęło ją do munduru. Najpierw chciała być policjantką.

Miałam dwutygodniowe praktyki i po nich zmieniłam plany. Podczas nocnej akcji zobaczyłam krew na schodach, czułam jak mi serducho wali i stwierdziłam, że to nie dla mnie

– opowiada. Później jeszcze myślała o wstąpieniu do wojska, ale wyperswadował to jej przyszły mąż, który sam był żołnierzem. Przez cały czas chciała też wrócić do Polski.

Właściwie to od momentu jak zorientowałam się, że to nie są wakacje, praktycznie co ferie byłam w kraju. Rodziców zresztą też ciągnęło tutaj do rodziny, choć później trudno im było zgrać urlopy. Jeździłam jednak sama. Zawsze sobie mówiłam, że jak skończę 18 lat to wrócę. Tu miałam całą rodzinę. Babcię, która mnie wychowywała. Liczyłam, że na pewno mnie przyjmie. Jednak mając 18 lat myśli się już nieco inaczej

– Magda postanowiła więc dokończyć w Niemczech szkołę. Już po zdaniu matury wróciła do planowania powrotu do ojczyzny. Chciała studiować w Polsce germanistykę, ale czasochłonne okazały się procedury związane z tłumaczeniem i zatwierdzaniem jej świadectw, więc w międzyczasie rozpoczęła w Niemczech studia na kierunku techniki medycznej. Gdy niemal po pół roku mogła rozpocząć naukę w Polsce, to szkoda było już jej przerywać rozpoczęte studia, tym bardziej, że bardzo dobrze czuła się na tym kierunku.

W końcu jednak odkładanie powrotu się skończyło. Od 2009 r. Magda była w związku z chłopakiem z Piły. Po kilku latach trudnego związku na odległość w 2014 r. przeprowadziła się z powrotem do Polski i wtedy też wzięli ślub. Mateusz wprawdzie namawiał ją do tego wcześniej, ale kategorycznie stwierdziła, że nie chce mieć męża na odległość. Magda podjęła pracę zgodnie z wykształceniem w szpitalu, ale po czasie przeniosła się do duńskiej firmy, w której wykorzystuje znajomość języka niemieckiego. Oboje cieszą się też z blisko dwuletniej córki Julki.

Magda więc z powodzeniem ułożyła sobie życie w kraju, jednak jej cała najbliższa rodzina pozostała w Niemczech i wszystko wskazuje na to, że nie zamierzają wrócić.

Siostry nawet nie myślały o tym, żeby wrócić, bo tam jednak spędziły większość dzieciństwa, tam mają znajomych

– młodsze siostry Magdy mają też chłopaków Niemców. Utrzymuje oczywiście z nimi kontakt. Niemal codziennie ze sobą piszą, przeważnie po niemiecku, bo tak wolą siostry. Magda wcale im się nie dziwi.

Mnie też było ciężko rozmawiać po polsku jak wróciłam. Dość często brakowało mi słów, choć wiedziałam, co chciałam powiedzieć

– okazuje się, że mimo rozmawiania w domu w ojczystym języku pobyt za granicą sprawił, że trochę się odzwyczaiły od polskiego.

Podziel się swoją historią

Historie Ani i Magdy pokazują, że wyjazd za granicę nie oznacza całkowitego zerwania więzi z krajem. Słabszą więź z ojczyzną czują już natomiast osoby, które większą część dzieciństwa spędziły za granicą. A jakie są Wasze historie? Osoby chcące się podzielić opowieścią o swoim dorastaniu na emigracji i dalszych losach zachęcamy do kontaktu z redakcją.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mieszkanka DE - niezalogowany 2018-02-19 22:50:29

    Pitu, Pitu.... Najwięcej jest Turków. Polacy są drudzy na tej niechlubnej liście :( 2,7 mln POLAKÓW warto jednak pamiętać, że jest nas znacznie więcej, jednak z niemieckim pochodzeniem nie wliczają się miliony w ten skład...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wyborca - niezalogowany 2018-02-14 21:47:54

    Dzisiaj jeden posesel powiedział, że nie stawienie się na wezwanie prokuratora skutkuje akcją milicji. Dalej chcecie wracać do polski?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    aga - niezalogowany 2018-02-14 18:06:15

    A ja czytałam tu całość i mam inne odczucie. Każda z tych historii jest inna. Jedni mają zgrabną chronologicznie poukładaną historię, a inni wyrwane z życiorysu strzępki. Ja osobiście mieszkam w Złotowie i jestem szczęśliwa, że żadna siła nie zmusza mnie, abym wyjechała. Dobrze mi tu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama