Święta Przyczyny nie są znane
Jak opowiada syn zmarłego, starszy mężczyzna, najprawdopodobniej chcąc się ogrzać, rozpalił ogień w piecyku. W sferze przypuszczeń pozostaje sposób, w jaki doszło do jego zaprószenia. Nie wiadomo też, czy bezpośrednią przyczyną zgonu 75-latka był pożar, czy ten w chwili jego wybuchu już nie żył. - Trwają czynności wyjaśniające – informuje rzecznik KPP Złotów, Maciej Zając.
Jak relacjonuje syn mężczyzny, ogień, przypadkiem, zauważył jego siostrzeniec, który natychmiast zaalarmował miejscową jednostkę OSP. W akcji gaśniczej uczestniczyli także strażacy z OSP Blękwit, OSP Kleszczyna i JRG Złotów. Do PSP Złotów zgłoszenie wpłynęło kilkanaście minut po północy, ale, jak udało nam się dowiedzieć, ogień mógł płonąć nawet godzinę wcześniej. Niełatwo było go zauważyć, ponieważ piecyk, o którym mowa, znajdował się w pokoju, którego okna wychodziły na podwórze. Ponadto był to pożar zamknięty – z zewnątrz budynek nie ucierpiał. Lokalizacja ognia i gaszenie trwały około 60 minut, później strażacy przystąpili do dogaszania. Szacuje się, że straty wyniosły ok. 100 tys. zł.
Jaki będzie dalszy los budynku? Jak mówi syn zmarłego, odpowiedź na to pytanie mają przynieść rodzinne konsultacje.
Patrycja Koplin
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze