Reklama

Trzech Prometeuszów

12/08/2012 00:00
14 sierpnia trzech zapalonych rowerzystów wyruszy w tygodniową podróż po polskim wybrzeżu, aby zdobyć 13 z 15 istniejących latarni morskich. Trasa liczy 800 km

Wystarczą marzenia

800 km jazdy rowerem, po wyboistych drogach, z wiatrem lub pod wiatr, w skwarze albo deszczu, zmęczeni i niewyspani... Trudy i morderczy wysiłek to jednak nic w porównaniu z widokami, które ujrzą i ludźmi, których spotkają. Marzenie o podróży zrodziło się nagle i całkiem niewinnie rok temu, w trakcie majówki na Kaszubach, od tej pory rośnie i z dnia na dzień obejmuje coraz większą rzeszę zainteresowanych. Remigiusz, Jędrzej i Michał to trójka dość nieśmiałych chłopaków, ale kiedy wkraczamy na temat rowerowej pasji na ich twarzach pojawia się odprężony uśmiech i słowa płyną same, swobodne i radosne. Zamieniam się w słuch i coraz bardziej nie dowierzam, skąd w obecnych czasach tacy młodzi ludzie? Nie siedzą przed komputerem, dbają o relacje z rówieśnikami, wolą jeździć rowerami niż samochodem... Dla mnie to szok, ale dla Piotra Witeckiego ze Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego, współzałożyciela stowarzyszenia, bardzo zresztą z nich dumnego, jest to doświadczanie życia właśnie takie, jakie powinno być, jakie było jeszcze 20 lat temu.

Idea

Im dalej brniemy w temat wyprawy tym bardziej okazuje się, że przesłań jest więcej niż jedno, bo tak naprawdę nie chodzi wyłącznie o spełnianie własnych marzeń. Na początku, jak wspomina Remek, padł pomysł, żeby przejechać wybrzeże i zdobyć odznaki, wydawane w pewnym internetowym konkursie, dla własnej satysfakcji i sprawdzenia po raz kolejny wytrzymałości. I choć początkowo pomysł rósł tylko w głowach chłopaków, zdaje się, że kiedy dowiedział się o pomyśle Korpus Ekspedycyjny, ewolucja pomysłu ruszyła niczym lawina. Piotr Witecki tak mówi o całym przedsięwzięciu: Ta historia z założenia nie miała być płaska, chcieliśmy zaangażować jak najwięcej osób, które będą chciały coś zrobić, niekoniecznie przy pomocy wielkiej technologii czy wiedzy. Na pewno chodziło też o kartki pocztówkowe, które powstały z rysunków nadesłanych z konkursu, a których prawie nikt już nie wysyła. Chłopcy dodają, że dzięki Piotrowi zrozumieli, jak ważna jest promocja swojej ziemi. - Ta wyprawa to wyższa misja, Piotr zasugerował nam, że możemy promować Złotowszczyznę. Gdybyśmy pozostawili po sobie jakiś ślad, może ktoś skusiłby się potem na przyjazd do nas – mówią. Zaangażowano okoliczne szkoły, aby zorganizowały konkurs na najładniejszą latarnię morską na podstawie dostarczonych zdjęć, co zmobilizowało dzieci do wspólnego działania. Organizatorzy chwalą się, że w sumie zgłoszono ponad 100 prac, a niektóre były prawdziwie profesjonalne. Zwyciężyło ponad 20 z nich, stworzonych m.in. w Kleszczynie, Złotowie i Stawnicy. Kartki z wizerunkiem latarni będzie można zamówić na stronie internetowej projektu, za 5 zł, ze wskazanym, dowolnym adresem i odbiorcą. Dodatkowo, dla większej atrakcyjności, Korpus podarował od siebie flagę, na której w czasie podróży pojawiać się będą podpisy mijanych osób i pamiątkowe pieczątki ze zdobytych latarni. Wszystkie te działania mają na celu zjednoczyć już nie tylko mieszkańców naszego powiatu, ale i całej Polski.


[[nowa_strona]]
Skąd i dokąd

Kiedy Remek, Michał i Jędrzej wysiądą z pociągu wraz ze swoimi maszynami na stacji w Braniewie, wyruszą aż spod rosyjskiej granicy w kierunku Świnoujścia, a stamtąd, jeżeli starczy im sił, wrócą do domu rowerami. Po drodze zobaczą 15 latarni, z czego czynnych jest 13. Latarnia w Gdańsku jest dla turystów zamknięta ze względu na port rybacki, a druga, w Czołpinie, z przyczyn nawigacyjnych. Od początku GPS rejestrować będzie ich podróż, a zainteresowani będą mogli podglądać ich wyczyny na stronie internetowej. Ekipie podróżniczej udało się bowiem zdobyć kilku sponsorów. Jednym z nich jest portal Trial, który na czas wyprawy wypożyczył chłopcom GPS, w zamian za udostępnienie swojej trasy na stronie www. W przeddzień naszej rozmowy Remek i Jędrzej wrócili z Poznania, z głównej siedziby firmy, skąd osobiście odebrali sprzęt, pokonując w sumie 150 km, rzecz jasna na rowerach. Śmieją się, że dla nich był to lekki trening. Liczą też, że stworzą oficjalną mapkę szlaku nadmorskiego, którą później uda się opublikować. Do dyspozycji mają mapkę wybrzeża z lat 80., na której czerwonym flamastrem zaznaczyli latarnie. Latarnicy nie są uprzedzeni o przybyciu chłopców, ale, jak zapewniają młodzieńcy, otrzymali informację z głównej siedziby zarządzającej tymi budynkami, że obiekty są cały czas otwarte dla turystów i nie będzie z tym problemów. Dla ułatwienia podróży na portalu dla rowerzystów bikestats ci, którzy mieszkają na wyznaczonej trasie rowerowej, mogą podsuwać chłopcom wskazówki, gdzie tanio przenocować, jaki skrót wybrać albo nawet zaoferować swój udział w wyprawie na danym odcinku.

Campingi, tanie jedzenie i dobre serca

Gdzie chłopcy mają zamiar spać, myć się, jeść? Jak mówią, wszystko będzie spontaniczne, jak najwięcej ludzi poznanych na drodze, jak najmniej planowania. Tłumaczą, że nie są w stanie przewidzieć przeciwności losu, a przy zamawianych hotelach niepotrzebnie straciliby pieniądze. Postanowili, że jeśli tylko poczują zmęczenie, po prostu zrobią sobie przerwę. Na pytanie, skąd zdobyli środki, każdy z nich tajemniczo się uśmiecha. Okazuje się, że nie było to proste. Kompletowanie sprzętu zajęło Michałowi i Jędrzejowi prawie dwa lata, Remek na szczęście miał go już wcześniej, ale, jak zapewniają, środki zdobyli własnymi siłami, a i pomoc rodziców okazała się dla nich bezcenna.

Pomachać chusteczką

Wyprawa już za kilka dni. Jak usłyszałam, jest gotowa na 90%. Wystarczy wszystko spakować. Entuzjazm coraz większy, zew przygody wzywa. Ci, którzy nadesłali swoje prace z wizerunkami latarni również mają szansę na przeżycie czegoś niezwykłego. Kartka, która będzie miała największe powodzenie na portalu, zwycięży, a jej twórca zasiądzie w jury drugiej już edycji festiwalu podróżniczego Kocioł 2012, w ostatni weekend września. Najważniejsze jest, aby wspierać taką młodzież jak Remek, Michał i Jędrzej. Piotr Witecki mówi: Patrząc na nich można wierzyć, że z młodymi nie jest jeszcze tak źle, że wciąż marzą i inicjują dobre działania. W ich wieku ja tak podróżowałem, teraz przekazuję im swoje wspomnienia, może kiedyś oni przekażą swoje opowieści dalej.

Etapy podróży złotowskich rowerzystów można śledzić na stronie internetowej: www.projekt-prometeusz.c0.pl i na facebooku: www.facebook.pl/ProjektPrometeusz .

Pozostaje życzyć szerokiej drogi i dużo dobrej energii.

Agnieszka Piec


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości