Reklama

U nas nie ma granic

07/08/2013 09:55
Kryzys kojarzy się z czymś przerażającym, grozą, niebezpieczeństwem. Dla strażaków jednak to sytuacja niemal codzienna, oznaczająca konieczność podjęcia akcji. O tym, jak się do tego przygotowują oraz czy zawsze są w pełnej gotowości mówią starszy brygadier Piotr Pierzyński, komendant Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie i brygadier Leszek Wójcik, zastępca komendanta

Złotowska straż jest przygotowana na wystąpienie w naszym powiecie sytuacji kryzysowej o dużej skali, np. na wypadek kolejowy, w którym poszkodowane są dziesiątki osób?

P.P.: Możemy tylko mówić o tym, czy spełniamy normy, czy nie. Wymogi są określone w przepisach. Nie nam oceniać, czy jest to wystarczające. Inaczej podejść trzeba do wypadku samochodowego, a inaczej do upadku przelatującego samolotu. Jeśli będzie się palił las na powierzchni np. 10 ha, to jesteśmy w stanie sami nad tym zapanować, bo jesteśmy do tego przygotowani i mamy odpowiedni sprzęt. Jeżeli będzie to już 20, 30 lub 50 ha, to wtedy siły trzeba ściągać spoza powiatu.
L.W.: Ale taki system jest opracowany, więc jeżeli jest taka potrzeba drogą radiową czy telefoniczną zgłaszamy sprawę do Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa i środki te są sprowadzane z innych powiatów, w których nie ma aktualnie zagrożenia.

Czy bylibyście panowie w stanie obsłużyć np. wypadek lotniczy?

P.P.: Musimy rozważyć, jakiego samolotu – czy wojskowego z dwiema, trzema osobami, czy...


To tylko fragment wywiadu z AL 32/2013, s.14

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości