Podłoga sali w starej remizie OSP Łobżenica, świadek wielu lokalnych wydarzeń i spotkań społecznościowych, staje się teraz wyjątkową pamiątką dla mieszkańców. Ewelina Cenkała i jej zgrana ekipa postanowiły uratować klepki z drewnianej podłogi przed wyburzeniem remizy

Podłoga sali remizy OSP Łobżenica skrywa niejedną historię związaną z lokalną społecznością. Przez kilkadziesiąt lat w remizie odbywały się nie tylko strażackie zebrania ale i setki imprez – od urodzin, po wesela i zabawy. Wraz z wyburzeniem starej remizy o tamtych chwilach pozostaną tylko wspomnienia. No prawie tylko, bo Ewelina Cenkała i jej koleżanki z OSP zadbały, że pozostaną jeszcze jesionowe klepki z drewnianej podłogi.
Zanim kilka miesięcy temu zaczęły się prace rozbiórkowe, pani Ewelina wraz z córką Wiktorią i druhną Olgą postanowiły, że same rozbiorą podłogę a klepki dadzą do oczyszczenia. Po takim zabiegu przyjść miał czas na grawer – wyjątkowy, poświadczający, że klepka jest autentyczna i pochodzi ze strażackiego parkietu.
Klepkami udało się zapełnić kilka worków. Niestety nie wszystkie demontowane klepki nadawały się do wykonania pamiątki. Kilka dni temu ruszyła akcja w mediach społecznościowych pod hasłem: Możesz mieć unikalną pamiątkę. Za 25 złotych, każdy kto chce, może stać się właścicielem takiej klepki. – Myślę, że nie ma w Łobżenicy osoby, która nie gościłaby w tym miejscu – mówi pani Ewelina, która dodaje, że akcja skierowana jest przede wszystkim do osób, które mają jakiekolwiek wspomnienia z tym miejscem.

Jej zdaniem cena 25 złotych nie jest wysoka.
- Kiedy zapadła decyzja o budowie nowej siedziby jeden z druhów, podczas jednego zebrań, zaproponował by zrobić coś co sprawi, że będziemy pamiętać o starej siedzibie a przy okazji zbierzemy pieniądze na przykład na doposażenie nowego obiektu – mówi Ewelina Cenkała, która w OSP Łobżenica pełni funkcję sekretarza.
Pani Ewelina wraz z Wiktorią i druhną Olgą w sierpniu przyszły z łomami do starej remizy i klepka po klepce zdemontowały parkiet. Kilka tygodni później, ciężki sprzęt i wszystko zrównał z ziemią.
- Akcja dopiero nabiera rozpędu - mówi pani Ewelina zapytana o odzew ze strony mieszkańców. Druhna Klaudia, która zajęła się nagłośnieniem akcji w mediach społecznościowych prosi wszystkich chętnych o pozostawienie komentarza, w którym internauci mogliby podzielić się swoimi wspomnieniami z remizy!
- Czekamy na ich historie, anegdoty i momenty, które sprawiły, że to miejsce było wyjątkowe. To mogą być naprawdę ciekawe historie, które w ten sposób zostaną zachowane – uważa Ewelina Cenkała
W nowej siedzibie sala będzie dużo mniejsza niż w starej. Nowa remiza ma być oddana do użytku wczesną jesienią 2024 roku.
Oto jeden z zamieszczonych wpisów:
Mój ojciec Brunon Kirschenstein był strażakiem w naszej łobżenickiej OSP. Na uroczystościach państwowych nosił sztandar. Nie zapomnę jego białych rękawiczek i defiladowego twardego kroku. Na sali OSP w 1974 roku odbyła się moja studniówka, na której śpiewałam "Jambalaya". Jako dziecko grałam na fortepianie podczas jakichś uroczystości szkolnych. Występowałam także w kółku tanecznym. Imprez szkolnych było bez liku. Wszystkie na sali OSP. Niezapomniane to chwile, wspaniałe wspomnienia. Zbieram pamiątki łobżenickie. Mam już dużą kolekcję, ale z OSP jeszcze niczego nie mam. Pozdrawiam druhów i łobżeniczan. Lucyna Kirschenstein.
Reklama
Mariusz Leszczyński

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!