Zebranie sprawozdawcze, jakie w końcu lutego odbyło się w Barze u Czesia, rozpoczęło się minutą ciszy. W ten sposób wędkarze uczcili pamięć swojego kolegi – zmarłego wiceprezesa koła Romana Korzeniowskiego. W dalszej części spotkania wybrano jego następcę. Prezes Ryszard Teodorowicz zasugerował, by wspomnianą funkcję powierzyć Zygmuntowi Baranowi. Wędkarze przyjęli tę propozycję. Tym samym od 28 lutego skład zarządu koła „Delfin” przedstawia się następująco: prezesem jest wspomniany Ryszard Teodorowicz, wiceprezesem – nowo wybrany Zygmunt Baran, sekretarzem – Zbigniew Olechnowicz, skarbnikiem – Czesław Gumiński, gospodarzem – Andrzej Zalewski, kapitanem sportowym Piotr Winowski, Tomasz Dworzański jest zaś członkiem niefunkcyjnym.
Niedzielne zebranie było okazją do uhonorowania tych, którzy w szczególny sposób angażują się w działalność na rzecz wędkarstwa. Srebrną odznaką PZW otrzymał Andrzej Gawrylczuk, Stefan Mikłosz został zaś uhonorowany Medalem za Zasługo dla Rozwoju Wędkarstwa.
Poza tym wręczono medale nadane z okazji obchodów 65. rocznicy powstania PZW. Na liście wyróżnionych znaleźli się Henryk Mickiewicz, Jerzy Czerwiński, Tadeusz Mikietyński, Henryk Wyskwar, Jan Merk, Eugeniusz Słomkowski, Józef Szwałek, Józef Jańczak, Michał Karaszewski, Kazimierz Chowicki, Henryk Gadomski, Józef Kozłowski, Jan Kubiak, Jerzy Klonowski, Zygmunt Owczarek, Józef Paszkowski, Ryszard Mikietyński, Michał Kasprzyński, Lech Kołtun, Zbigniew Chomicz, Jan Dworzański, Piotr Szpura, Mirosław Lewicki, Michał Trzaskowski, Wojciech Kowalski, Kazimierz Koryga, Józef Merk i Jan Sawczyn.

Srebrną odznakę otrzymał Andrzej Gawrylczuk
By formalnościom stało się zadość Ryszard Teodorowicz, nim zaprosił wędkarzy do dyskusji, złożył sprawozdanie z działalności za rok 2015, przedstawił też zamierzenia planowane do realizacji na ten bieżący. Potem przewodniczący komisji rewizyjnej Ryszard Mikietyński odczytał protokół z kontroli przeprowadzonej w kole, a następnie postawił wniosek o udzielenie zarządowi absolutorium. W tej kwestii wszyscy byli jednomyślni – gremialnie zagłosowano na „tak”.
Potem głos oddano uczestnikom zebrania. Ci, nie po raz pierwszy zresztą, pytali m.in. o możliwość połowu na jeziorkach w Podgajach. Jan Węglowski, członek Prezydium Zarządu Okręgu Nadnoteckiego PZW w Pile poinformował, że w tej materii nic się nie zmieniło – jeziorka pozostające w zarządzie Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu wciąż nie mają gospodarza, ci, którzy chcą uniknąć mandatu powinni zatem porzucić pomysł o wędkowaniu w tym miejscu. Jan Węglowski przypomniał również, że że Okręg Nadnotecki PZW w Pile od dawna bezskutecznie stara się o dzierżawę akwenów, o których mowa.
Kolejna rzecz – podczas zebrania pojawił się wniosek, wystosowany do władz gminy, o uregulowanie kwestii biwakowania w rejonie jeziora Kacko w Pniewie. Aktualnie nie ma żadnego regulaminu, który precyzował by lokalizacje, w których wczasowicze mogą rozstawiać namioty i kempingi – w tej sferze panuje swoista wolnoamerykanka, co często uniemożliwia wędkarzom swobodny połów. Ponad wspomniany wniosek padł również inny – by usunięta została roślinność nadmiernie porastająca jezioro Bąk, przy którym wyznaczona została plaża miejska.
Z drobniejszych kwestii podnoszonych podczas zebrania – wędkarze prosili by zwrócić uwagę na, niewłaściwą ich zdaniem, politykę zarybiania wspomnianego jeziora Kacko oraz jeziora Zimne (Pniewo). W odpowiedzi na tę sugestię Jan Węglowski wyjaśnił, że obwody te są zarybiane zgodnie z operatami i nie może być od nich żadnych odstępstw. Jakakolwiek samowola w tym zakresie jest zabroniona i może nieść poważne konsekwencje dla wędkarzy – włącznie z zabraniem tych wód dotychczasowym dzierżawcom.
Lutowe zebranie od tych wcześniejszych wyróżniało się pod dwoma względami. Pierwsza rzecz: uczestniczyło w nim sześćdziesięciu jeden wędkarzy – co prawda z niemal czterystu, którzy są członkami koła, rozpatrując tę frekwencję w aspekcie poprzednich lat i tak uznać można jednak, że była rekordowa.
Na spore zainteresowanie zapewne przełożyły się pisemne zaproszenia, jakie otrzymali wędkarze. Po zebraniu Stefan Mikłosz zafundował im coś jeszcze – akordeonowe przygrywki wraz z wędkarskimi przyśpiewkami, które w nieformalnej części spotkania – już po wspólnym obiedzie – ostatecznie rozluźniły atmosferę w Barze u Czesia. Podczas rozmów dało się wyczuć, że członkowie koła już tęsknią za pełnią wędkarskiego sezonu. Spokojnie, ten zbliża się wielkimi krokami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wędkarzem-amatorem bywałem kiedyś,ale serdecznie i miło jest zobaczyć twarz mego kolegi z okoneckich czasów - Stefka Mikłosza. Nie zmieniła go nawet zapuszczona broda-mimo że siwiejąca, ale twarz jak dawniej,chłopięca i tak Stefan trzymaj! Może kiedyś los pozwoli,że się jeszcze spotkamy.Stefan Wszystkiego dobrego,pozdrawia Cię "stary Kolega" -Zdzicho R.
Wędkarzem-amatorem bywałem kiedyś,ale serdecznie i miło jest zobaczyć twarz mego kolegi z okoneckich czasów - Stefka Mikłosza. Nie zmieniła go nawet zapuszczona broda-mimo że siwiejąca, ale twarz jak dawniej,chłopięca i tak Stefan trzymaj! Może kiedyś los pozwoli,że się jeszcze spotkamy.Stefan Wszystkiego dobrego,pozdrawia Cię "stary Kolega" -Zdzicho R.