Trzy drużyny z powiatu złotowskiego zakończyły poprzednią rundę z identycznym bilansem punktowym. Na pytanie, jaka będzie piłkarska wiosna, odpowiada trenerski trójgłos: Mateusz Hrycoń, Mateusz Pobiedziński i Damian Sudoł

Po rundzie jesiennej Iskra, Polonia i Sparta przytuliły się do siebie w górnej części tabeli, jak przystało na dobrych sąsiadów.
Mateusz Pobiedziński (Iskra Krajenka): Tabela wygląda ciekawie nawet do 10 miejsca włącznie. Poza jej szczytem wszędzie mamy bardzo małe różnice w punktach, ale tu wystarczą dwa słabsze mecze, żeby wylądować na drugiej stronie zestawienia. Analizując inne grupy, nasza okręgówka jest bardzo mocna. Śmiłowo gra aż za dobrze i jest na dobrej drodze do awansu. W dalszej części tabeli widać za to spory ruch i wielu potencjalnych kandydatów do pierwszej trójki.
Damian Sudoł (Hydropex Sparta Złotów): Nie oglądamy się na inne drużyny, staramy się robić swoje. Poza zasięgiem innych zespołów pozostaje raczej Śmiłowo. Szamocin i Damasławek to z kolei autsajderzy tabeli, ale reszta stawki jest bardzo wyrównana. Z każdym można punkty zyskać, ale z każdym można je też stracić. Po spadku przeorganizowaliśmy naszą drużynę i mocno ją odmłodziliśmy. Początek rundy jesiennej nie był najlepszy w naszym wykonaniu, a wynikało to z braku doświadczenia. Od połowy jesieni te minuty spędzone na boisku zaczęły wreszcie przynosić wymierne korzyści. Po meczu z Jastrowiem zaczęła się nasza dobra passa i nie przegraliśmy już do końca rundy. Znaczy to chyba, że zmierzamy we właściwym kierunku.
Mateusz Hrycoń (Polonia Jastrowie): Sparta, Iskra i Polonia to zespoły, które najwięcej zwycięstw odnoszą na swoim terenie. Tu musimy szukać swoich szans, ale jeśli chcemy czegoś więcej, punkty musimy też przywozić. Fajnie, że trzy drużyny z powiatu są w czubie, szkoda, że żadnej nie ma w V lidze. I wcale nie wiadomo, czy za rok, dwa, trzy ktoś wreszcie awansuje.
Jak oceniacie bezpośrednią rywalizację swoich zespołów?
D.S.: Z Polonią nie zagraliśmy dobrego meczu, natomiast remis z Krajenką trzeba docenić, bo wywalczyliśmy go w samej końcówce. Mam nadzieję, że teraz będzie to wyglądało lepiej. Nasza młodzież trochę się już ograła i było to widać z meczu na mecz. W każdym pojedynku będziemy walczyć o trzy punkty, również w tych derbowych.
M.P.: W meczu z Jastrowiem, mimo słabszej dyspozycji, w końcówce udało nam się strzelić na 1:1. Co do rewanżu – choć zawsze wspieram Mateusza Hryconia, to na boisku będziemy chcieli wygrać my. Ze Spartą prowadziliśmy 1:0, mieliśmy karnego na 2:0, którego nie udało się niestety strzelić i złotowianie wyrównali. Myślę, że równie ciężki mecz czeka nas tej wiosny.
M. H.: Nie oceniam wyników z poprzedniej rundy, bo pracowałem wtedy gdzie indziej. Ja mam tu coś dopiero do zrobienia. Wiosną chcemy przede wszystkim zobaczyć, jaką siłą dysponujemy. Będziemy szukać nowych rozwiązań i powoli zastanawiać się, jak najlepiej wejść w kolejny sezon.

Polonię Jastrowie do boju poprowadzi trener Mateusz Hrycoń
Jak spożytkowaliście okres przygotowawczy?
M. H.: Kadrę mamy obszerną, choć z powodu kontuzji wypadło nam z niej czterech podstawowych zawodników, którzy najprawdopodobniej będą pauzować już do końca rundy. Na pierwszy mecz z Wapnem raczej nie wyjdzie kolejna dwójka, która jest lekko naciągnięta i nie chcemy ryzykować pogłębiania tych urazów. Mimo wszystko jestem bardzo pozytywnie nastawiony, wciąż mamy około 20 zawodników gotowych do gry, licząc też młodych chłopaków z roczników 2006–7. To oni dostaną szansę i wierzę, że ją dobrze wykorzystają i zadomowią się w zespole. Wiem, jak ciężko pracowaliśmy – a zdarzało się, że treningi były i pięć razy w tygodniu – i jak duże postępy poczyniliśmy. Zobaczymy, czy przełoży się to na wyniki. Ostatni weekend przed sezonem zespół odpoczywał, pozostały nam jeszcze sprawy taktyczne. Na treningach najmniej miałem 18 piłkarzy i to bez tych kontuzjowanych, którzy, miejmy nadzieję, latem będą już do dyspozycji.
M.P.: To był nasz trzeci wspólny zimowy okres przygotowawczy. Treningi rozpoczęliśmy w drugim tygodniu stycznia, wkładając w nie naprawdę sporo wysiłku. Najbardziej mnie cieszy, że spory procent mojej ekipy trenował regularnie. Przygotowania szły pełną parą i myślę, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Nie możemy doczekać się gry, ale na szczęście już niebawem ruszamy do akcji.
D.S.: Zaczęliśmy w połowie stycznia, a po dwóch tygodniach w hali wyszliśmy na boisko. Tak naprawdę to, czy solidnie przepracowaliśmy zimę, zweryfikuje sama liga. Z frekwencją treningową zawsze mogło być lepiej. Mamy kilku studentów, część chłopaków ogranicza praca zawodowa. Tak już jest w amatorskich klubach, że na 100% frekwencji liczyć nie można. Mimo wszystko staraliśmy się realizować swoje cele i nie obijaliśmy się na treningach. Chcieliśmy zrobić wszystko najlepiej jak mogliśmy, żeby po wiośnie zostać co najmniej na tym miejscu, na którym jesteśmy.
Ile i jakie sparingi udało się rozegrać?
M.H: W rozkładzie jazdy mieliśmy Szydłowo, Złocieniec, Debrzno, Stróżewo, MKP Piła i Bobolice. Wyniki nie napawają szczególnym optymizmem, ale z drugiej strony tylko jeden sparing zagraliśmy z niżej notowanym klubem. Ja widziałem bardzo dużo dobrych momentów gry i z tego się cieszę. Potrafiliśmy chwilami zepchnąć do defensywy teoretycznie silniejszego rywala, a kiedy przegrywaliśmy, wynikało to z różnicy doświadczenia.
M.P: Rozegraliśmy cztery sparingi, niestety dwa nam wypadły ze względów losowych. Udało się nam sprawdzić formę z juniorami Fair–Play Złotów, Pogonią Łobżenica, Koroną Brzeźnica i Sokołem Kościerzyn Wielki.
D.S: W sumie zagraliśmy sześć sparingów: ze Starą Wiśniewką, Sokołem Kościerzyn Wielki, Szydłowem, Człopą, MKP Powiat Pilski i Tarnówką.
Czy kibice mogą się spodziewać jakichś radykalnych zmian w składach?
D.S: Rewolucji nie będzie. Odszedł tylko Radek Leoniak. W ostatnich dniach dołączył do nas jeden zawodnik, ale jeszcze nie wiadomo, jak to się zakończy. Reszta składu pozostała bez zmian. Ogrywamy dalej naszą młodzież, a jakie będą dalsze decyzje zarządu, dowiemy się po rundzie wiosennej.
M.P: W pierwszym zespole Iskry pojawi się zdecydowanie więcej młodzieży. To nasi juniorzy, którzy już od jakiegoś czasu z nami trenują i którym chciałbym dawać szansę pokazania się z jak najlepszej strony. Testowaliśmy kilku zawodników, ale z różnych względów te rozmowy nie przyniosły dotąd konkretnych efektów.
M.H: W zespole pojawił się mój asystent Sylwester Kraczkowski, wracają też młodzi miejscowi zawodnicy po doświadczeniach np. w Bałtyku Koszalin. Fajnie, że chcą grać dla Polonii. To że wracają w swoje strony, to też sygnał dla nas, że chyba zmierzamy we właściwym kierunku. Na pozycję bramkarza powróci wiecznie młody Marcin Klofik, a zespół uzupełni jeszcze dwóch zdolnych juniorów.

Sparta Złotów w swoim ostatnim sparingu pokonała Tarnovię 4–3
Jakie są założenia na rozpoczynającą się ligową batalię?
M.H.: Naszym celem jest budowa zespołu, ale nie chcemy tego robić na wariata. Bardziej od wyniku zależy nam w Polonii na daniu sobie czasu. Młodzi zawodnicy mają łapać minuty i robić progres. Po powrocie zawodników z kontuzji może się okazać, że na jesień 2022 wcale nie będziemy potrzebować specjalnych wzmocnień, choć myślimy oczywiście o pozyskaniu bardziej doświadczonych zawodników, którzy mogliby dodatkowo wesprzeć rozwój naszej młodzieży.
D.S.: Nie chcemy uzyskać gorszego wyniku niż jesienią. Śmiłowa już nie dogonimy, natomiast jeśli będziemy regularnie punktować, to jesteśmy w stanie wskoczyć na pudło. W górnej części tabeli panuje duży ścisk i przy dobrych wiatrach cała grupa pościgowa będzie walczyć o to drugie miejsce, choć strata jest dość spora. Skupiamy się na wypracowaniu pewnych założeń, które pozwolą nam w przyszłości myśleć o wyższych miejscach. Jeżeli zagramy dobre mecze, będziemy się odpowiednio ustawiać, przesuwać i szukać dla siebie wolnych przestrzeni to wierzę, że te punkty będą się pojawiać.
M.P.: Minimum to utrzymanie szóstego miejsca, a maksimum – drugie miejsce w tabeli. Chcemy grać zdecydowanie bardziej ofensywnie, bo tych bramek nie było dotąd za wiele, zaledwie 21 w 15 meczach. Przed nami kolejnych 15 spotkań, bardzo dużo może się w jeszcze w naszej tabeli wydarzyć.
Jak oceniacie szanse swoich drużyn w premierowej wiosennej kolejce?
M.H.: Pierwszy mecz zagramy z trzecim zespołem tabeli – Unią Wapno. Od razu wchodzimy na głęboką wodę. Nie boimy się tego, raczej nie możemy się doczekać, bo wiemy, że solidnie przepracowaliśmy całą zimę. Groźny rywal da nam też obraz tego, w jakim miejscu sami jesteśmy. Od tej rundy chcemy nagrywać wszystkie nasze mecze, co pomoże nam w bieżącej analizie i eliminowaniu błędów.
M.P.: W pierwszej kolejce będę miał do dyspozycji w miarę optymalny skład. To najważniejsze. Po długiej absencji do zespołu miał wrócić Mateusz Długosz, ale niestety po raz kolejny uszkodził sobie operowane wcześniej kolano – to chyba największe nasze osłabienie. Po kontuzji wróci Mirek Szczepanik, który trenuje już regularnie, ale do osiągnięcia pełni sprawności potrzebuje jeszcze trochę czasu. Jest w zespole kilka pomniejszych urazów, ale nic czego nie udało by się ogarnąć w przeciągu kilku tygodni.
D.S.: Kłos Budzyń pozytywnie nas zaskoczył, mieli pomysł na grę i to nie przypadek, że zajmują drugie miejsce. Na jesieni przespaliśmy pierwszą połowę, w drugiej goniliśmy, ale bez skutku. Zobaczymy, w jakim składzie personalnym wystąpimy w rewanżu. Ostatnie dni były dla nas trochę nieszczęśliwe pod kątem kontuzji. Wypadł nam Marcin Ankudowicz, na problemy z kolanem narzeka też Patryk Lach, Julek Bindek doznał urazu w meczu z Człopą i czekamy na wynik rezonansu, na problemy mięśniowe narzekał również Dominik Brożek. Zrobiło się nieciekawie, ale mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i chłopaki będą nas mogli wspierać w najbliższych spotkaniach.
Rozmawiał Leszek Chełmowski

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!