Były męskie rozmowy i gra toczyła się po naszej myśli. W piłkę grać umiemy
Ugruntowana pozycja
Drużyna Pogoni Łobżenica ma coraz bardziej realne szanse zagrać w czwartej lidze. Ekipa, prowadzona przez trenera Zbigniewa Krzoska, rozwija się systematycznie od czterech sezonów. Kiedy trener Krzoska obejmował drużynę, Pogoń plasowała się w okolicach 8-10 miejsca. Od tamtej pory nie zeszła poniżej 5-6 miejsca. Jak podkreśla szkoleniowiec, kiedy obejmował prowadzenie drużyny jej głównym problemem był brak dobrych młodzieżowców. Dzięki niemu do drużyny dołączył Bartosz Prange i Krzysztof Szymczak, którzy występowali w międzywojewódzkiej lidze juniorów. Z nowo zbudowaną drużyną w pierwszym sezonie udało się zająć trzecie miejsce w klasie okręgowej.
Z pracy trenera zadowolony jest zarząd klubu. Pan Zbigniew przyznaje, że po ostatnim sezonie myślał jednak o zmianie. - Były propozycje z Szamocina, Wysokiej, pojawiały się pogłoski, że jeśli Ryszard Ludewicz nie przedłuży umowy z Jastrowiem, to zastąpi go trener łobżeniczan. Został, bo - jak mówi - tak chciał nie tylko sam zarząd, ale przede wszystkim zawodnicy. Szkoleniowiec ma kontrakt w Łobżenicy do czerwca. Czy potem Z. Krzoska tu pozostanie, czy pojawią się inne propozycje – to wszystko uzależnione jest od wyników. - Boję się tego, że odchodząc z Łobżenicy pójdą za mną inni zawodnicy z Piły. Jestem ojcem dla swoich zawodników i oni to wiedzą.
Aktualnie w zarządzie klubu zasiadają Kazimierz Sobczyk - prezes, Radosław Dróbka i Damian Długołęcki - wiceprezesi. Każdy niemal członek zarządu jest również sponsorem ekipy łobżenickiej, największe kwoty wykłada prezes, który ma fermę drobiu.
– Byłem w różnych klubach: w Czarnkowie, Chodzieży, Wysokiej, ale w Łobżenicy zaangażowanie działaczy i sama organizacja klubu jest bardzo dobra. Duży szacunek dla ludzi tutaj działających, że chcą, że poświęcają swój czas dla drużyny, żeby coś dobrego się w tej Łobżenicy działo – mówi trener Krzoska.
Na dobre wyniki drużyny nie jest obojętne także miasto, które wspomaga jednosekcyjny klub kwotą blisko 65 tys. złotych. Miasto również odpowiada za koszenie trawy na boisku, nie utrzymuje jednak gospodarza obiektu. Zawodnicy sami zatem przed meczem kredują linie na boisku, zawieszają siatki. Czasami w utrzymaniu boiska pomagają ludzie z prac interwencyjnych. Jest też pani, która pierze sprzęt. Okiem trenera
Zalety i wady zawodników Pogoni - notę wystawił im Zbigniew Krzoska:
Marcin Garczarek – bramkarz, doświadczony zawodnik, grał w wielu klubach, tzw. wyga bramkarski, podpora drużyny, człowiek orkiestra. Jest również sekretarzem w zarządzie, działa na rzecz dobra klubu. Z tym bramkarzem możemy być w czubie tabeli, to doskonała gwarancja dla obrońców
Marcin Tomczyk - duże wzmocnienie, przyszedł do nas ze Sparty Złotów, ograny na boiskach IV ligi. Praca ogranicza jego obecność na treningach, a mógłby być jednym z najlepszych obrońców okręgówki
Bartosz Prange - młody chłopak, brakuje mu doświadczenia, co stara się nadrobić wolą walki i zaangażowaniem, nie ma dla niego piłek straconych
Błażej Kieruj - przyszedł do nas z Leśnika Margonin po półrocznej kontuzji. Początek miał słabszy, obecnie, po przetrenowaniu okresu, jest podporą zespołu, wygrywa dużo główek, strzela bramki
Krystian Mitleger - nasz wychowanek, który poszedł do Polonii Bydgoszcz do Szkółki Mistrzostwa Sportowego. Tam nie poszło mu z nauką i wrócił do nas. Cieszymy się, że jest z nami: zarząd, kibice, koledzy są zadowoleni, grając z Krystianem, świetny zawodnik jak na klasę okręgową. Czy zagra wyżej? To zależy to od już tylko od niego
Nestor Pogoni Łobżenica Fabian Paluszkiewicz - jak tylko pozwala mu praca jest z nami
Artur Olenderek - człowiek, który ma żelazne płuca, motorek napędowy, biega od 16 do 16. Strzela bramki, pracuje na Pawła Wachowiaka
Bartek Garczarek – doświadczony zawodnik, kontuzjogenny, pomaga drużynie ile może, brakuje mu trochę świeżości.
Nowy nabytek – Tomasz Miedziński - ograny zawodnik w IV lidze, dobry duch drużyny, zespół liczy się z jego zdaniem, strzela bramki i chce nam pomóc
Jarek Stefaniak - zawodnik, który obecnie poszedł na studia, ale to zadatek na dobrego piłkarza, duży talent w naszym mieście. Wybrał naukę, będzie miał jednak kłopot z treningami, mimo 18 lat jest naszą perełką.
Mateusz Warnke - sumienny gracz, brakuje mu siły przebicia jako młodzieżowcowi, mamy z niego jednak pociechę
Bartosz Wieprzkowski - lewonożny gracz, który przyszedł do nas z Potulic. Przetrenował z nami sumiennie okres i zdobywa bramki, jego lewa noga to pierwsza piątka w okręgówce, niesamowite uderzenie
Wojciech Cichy – napad, odnalazł się po wczorajszym meczu z Wieleniem, strzelił 2 bramki. Zawodnik o dobrych warunkach fizycznych, brakuje mu techniki, doszedł do siebie po kontuzji
Paweł Wachowiak - król przedpola, nie biega przez 90 minut, może stać cały mecz, lecz wystarczy jedna sytuacja i Paweł już wie, co z piłką zrobić. Strzela na zawołanie, był królem strzelców klasy okręgowej. Drużyna na niego gra, rasowy snajper.
Pieniądze i atmosfera
Mimo tych pochlebnych opinii Pogoń w swojej historii nie dostąpiła zaszczytu gry na boiskach Wielkopolski. Czego brakuje więc Pogoni, aby zapukać do bram IV ligi? - Gramy o najwyższe cele, możliwe, że będzie szansa na wyższą klasę rozgrywkową. Wiadomo, że koszty się zwiększą, burmistrz musiałby dołożyć do naszego budżetu, a wszystko jest możliwe, trzeba byłoby dodatkowo wzmocnić zespół. Jednak jeśli taka sytuacja się uda, myślę, że Pogoń skorzysta z gry w czwartej lidze. Cel to pierwsza piątka. Chcemy wygrywać każdy mecz, nie będziemy jednak płakać, jak się nie uda – mówi Zbigniew Krzoska.
Atmosfera w zespole, jak relacjonuje trener, jest dobra. Zdarzały się na początku grupki, zawodnicy z Piły trzymali się razem, w tej chwili jednak, według szkoleniowca z długoletnim stażem, drużyna tworzy jednolitą całość, monolit. Chłopaki spotykają się czasami po meczu w pobliskiej restauracji, na piwko, obiad i wspólne dyskusje o meczu z kibicami i zarządem, nawet wtedy kiedy drużyna przegrywa. Nie ma wrogich nastrojów.
Czy drużyna ewoluowała przez te cztery sezony, od kiedy zespół prowadzi Zygmunt Krzoska? - Drużyna ma swój ugruntowany poziom, co roku 1-2 zawodników dochodzi, jest świeża krew, kibice mają swoje wymagania i nie schodzimy poniżej pewnego poziomu. Były rundy słabsze, ale w odpowiednim momencie potrafiliśmy się zebrać i np. wygrać pod rząd 8-9 spotkań. Były męskie rozmowy w odpowiednim momencie i gra toczyła się po naszej myśli. W piłkę grać umiemy.
Odwieczny dylemat - czy zawodnicy powinni zarabiać na boiskach okręgówki, czy powinno się płacić zawodnikom na takim szczeblu rozgrywek? – Jestem za tym, aby zawodnicy mieli jakieś pieniądze, poświęcają przecież swój czas, są miejscowi, dojezdni. Są premie uznaniowe, indywidualne, jak w życiu. Coś trzeba dać, ale nie takie sumy jakie są w innym klubie nazywanym potocznie „Pilskim Kuwejtem” - mam na myśli Szydłowo. Nie wolno manierować zawodników, sumy nie mogą być przesadzone, piłkarze czasami o tym zapominają. My mamy pule za wygrany mecz, wypłacamy równo, są premie dodatkowe, które może prezes sam przyznać dla zawodnika. Uważam jednak, że chore są stypendia w tej klasie. Lepsi będą trzej 20-latkowie, którzy za diety będą chcieli się poświecić niż 30-latek, który czeka tylko na wypłatę i strzeli dwie, trzy bramki w rundzie. Zgłosiło się do nas trzech zawodników i zażyczyło sobie 600 zł. stypendium plus pieniądze za mecze – u nas nie ma takiej możliwości.
Frekwencja i poziom
Co z frekwencją na trybunach? Czy sympatycy Pogoni są na dobre i na złe z drużyną? W końcu Łobżenica to uznana marka w tej klasie rozgrywkowej: - Jeżdżąc na inne mecze zaobserwowałem, że u nas, w Złotowie, Szamocinie jest taka sama frekwencja. Z drużyną na wszystkie mecze zazwyczaj jeździ grupa 15-20 osób, która zawsze wspiera na wyjazdach swoich pupili. W meczu z Wysoką na wyjeździe było więcej nas niż miejscowych. Poziom okręgówki jest uzależniony od tego, jakie drużyny grają w tej klasie. W tym roku jest Piła i Szydłowo, które radzą sobie dobrze, te drużyny coś wnoszą do ligi. Ten sezon się skończy i prawdopodobnie w okręgówce zagra Margonin, Czarnków, Chodzież, Skoki - to będzie bardzo silna klasa rozgrywkowa i o punkty będzie niezwykle ciężko.
Przy okazji meczu z Fortuną Wieleń, 27 października, odbyło się pożegnanie Henryka Sienkiewicza, wieloletniego sędziego zamieszkałego w Chodzieży, który wybrał Łobżenicę na zakończenie kariery, co jest dobrym przykładem, że i sędziowie darzą sympatią to miasto. Obecnie drużyna zajmuje trzecią lokatę z dużymi szansami na awans do IV ligi. Czy Pogoni uda się pogoń za wyższą klasą rozgrywkową? Wszystko w nogach i głowach piłkarzy, a także woli włodarzy miasta.
Karol Zabel
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze