W niedzielnym meczu II ligi żużlowej Wanda Kraków rozbiła pilską Victorię 49:41. Oto relacja z meczu
Spotkanie już tradycyjnie rozpoczęło się podwójną Victorii porażką w biegu juniorskim, jednak bardziej doświadczeni reprezentanci pilskiego klubu bardzo szybko odrobili straty i po kilku wyrównanych biegach na półmetku zawodów na tablicy wyników widniał wynik 27:27. W dziesiątej gonitwie, po bardzo dobrym starcie, reprezentant Speedway Wandy - Jozsef Tabaka odniósł swoje jedyne tego dnia zwycięstwo, a na trzeciej pozycji do mety dojechał
jego parowy kolega - Sławomir Pyszny. Wówczas krakowianie kolejny raz tego dnia wyszli na dwupunktowe prowadzenie.
Sytuacja miała zmienić się już kilka minut później. W biegu dziesiątym w barwach Victorii pod taśmą stanęli świetnie dysponowani Marcin Jędrzejewski
i Mariusz Puszakowski. Nasi zawodnicy wyścig rozpoczęli zgodnie z oczekiwaniami i na pierwszym okrążeniu przewodzili stawce, co dawało pilskiej drużynie pierwsze tego dnia meczowe prowadzenie. Niestety jadący na drugim miejscu Jędrzejewski stracił swoją pozycję, a prowadzący Puszakowski zanotował defekt i z 5:1 dla gości, błyskawicznie zrobiło sie 4:2 dla gospodarzy.
Speedway Wanda zbudowała przewagę, której nie oddała do samego końca. W biegu nominowanym wiele kontrowersji wzbudziła decyzja trenera Piotra Szymko, który nie skorzystał z rezerwy taktycznej i zamiast Mariusza Frankowa nie wstawił dobrze spisującego się Piotra Śwista. Przyczyny braku takiego manewru krótko wytłumaczył sam zawodnik. - Poprosiłem trenera, aby nie wystawiał mnie w czternastym biegu.
Pretensji do byłego kapitana Polonii nie miał szkoleniowiec, który wytłumaczył swojego podopiecznego. - Piotr jechał w biegu trzynastym, który był powtarzany. Mogłem go wystawić w nominowanym, ale miałby wówczas praktycznie cztery biegi z rzędu. Na tak trudnym torze to zbyt duży wysiłek, a ja zdrowego Piotra Śwista potrzebuję na mecze w Pile.
Niestety całkowicie zawiódł debiutujący w barwach Victorii Max Dilger. Niemiec w swoich dwóch pierwszych startach przyjeżdżał na końcu stawki, swój jedyny punkt zdobył korzystając z defektu rywala. Na wysokim poziomie pojechali wspomniani już Puszakowski, Jędrzejewski i Świst. Do grona liderów nie można zaliczyć tym razem zdobywcy zaledwie czterech oczek - Mariusza Frankowa.
Komentarze