Na jeziorkach w Podgajach obowiązuje całkowity zakaz połowu ryb. Wędkarze są wkurzeni - Komuś bardzo się te wody podobają i robi wszystko, żeby je przejąć - komentują rozgoryczeni
Jeziorka w Podgajach to akwen najczęściej odwiedzany przez wędkarzy z całego powiatu, tu organizowana jest także większość zawodów, nie tylko tych na szczeblu kół. Nic dziwnego, wody obfitują w ryby, w pobliżu znajduje się harcówka, warunki do tego typu spotkań wprost wymarzone. I oto wędkarze dowiadują się, że nie mogą łowić, mimo opłaconej kart wędkarskiej.
Wody te podlegają Regionalnemu Zarządowi Gospodarki Wodnej w Poznaniu. - Zgodnie z ustawą o rybactwie śródlądowym połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu (kartę wędkarską), a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa - posiadająca ponadto jego zezwolenie. Obecnie nie ma na tych wodach wyłonionego użytkownika rybackiego, a właścicielem pod względem rybackim wody jest dyrektor RZGW w Poznaniu, który nie prowadzi sprzedaży zezwoleń na amatorski połów ryb – tłumaczy Agnieszka Nowaczyk z RZGW w Poznaniu. Dodaje, że sprzedaż zezwoleń zostanie rozpoczęta dopiero w momencie ogłoszenia konkursu ofert na oddanie w użytkowanie obwodu rybackiego „Jeziora Podgaje w zlewni rzeki Gwda” (tak brzmi oficjalna nazwa popularnych podgajskich jeziorek). Konkurs ten prawdopodobnie zostanie ogłoszony w połowie roku 2014 r.
Jeziorka łączą się kanałem z rozlewiskiem – zbiornikiem rzeki Gwda, użytkowanym przez Nadnotecki Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Pile. W związku z tym ZO PZW wystąpił do RZGW w Poznaniu z prośbą o „wcielenie” jeziorek pod obwód zbiornika. Oznaczałoby to, że zezwolenia na łowienie na jeziorkach wydawałby ZO Nadnoteckiego w Pile. Motywowano to faktem „iż wody te stanowią naturalne zaplecze rozrodowe i żerowiskowe zbiornika”. Był to chyba strzał w stopę. - Jeśli tak, to ryby stanowią łatwy łup wędkarzy, dlatego też sprawa wymaga dokładnej analizy. Poza tym brak jest podstaw prawnych, aby móc spełnić tę prośbę – oświadcza Agnieszka Nowaczyk.
[[reklama]]
Póki co wędkarze psioczą. Karta wędkarska kosztuje niemało, zanosi się na to, że być może już niedługo będzie można ją sobie postawić w kredensie jako ozdobę. Wód, na których mogą łowić członkowie Polskiego Związku Wędkarskiego, ubywa, zacznie też ubywać wędkarzy. – Jak to jest, że o tym, czy możemy łowić na naszym terenie decyduje ktoś w Poznaniu. Wody powinny stanowić własność gminy i to radni powinni decydować o tym, kto zostanie ich użytkownikiem – mówi członek zarządu jednego z okoneckich kół.
Co racja, to racja. Problem w tym, że wędkarze nie mają nawet możliwości zaprotestować przeciwko takiemu traktowaniu. Podobnie jak ryby - głosu nie mają.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze