Dokumenty dotyczące pojedynczej elektrowni wiatrowej, której nie ma i nie wiadomo, czy kiedykolwiek powstanie, utrudniły budowę domu w Nowej Świętej. – W podobnej do mnie sytuacji znalazło się więcej osób – mówi Robert Mrotek.
Pan Robert nabył grunt pod budowę w sierpniu 2019 roku. W akcie notarialnym widnieje zapis, iż „na powyższy teren została wydana decyzja o warunkach zabudowy na budowę budynku mieszkalnego”.
– Sprawdzałem, czy można się tam budować jeszcze przed zakupem. Wydawało się, że nie będzie żadnych trudności – mówi R. Mrotek. Po zakupie rozpoczął dalsze procedury kompletowania wymaganych do budowy dokumentów.
– Podobnie jak poprzedni właściciel, otrzymałem od gminy warunki zabudowy. Na ich podstawie biuro architektoniczne opracowało dla mnie projekt budowlany. Ponieważ działka jest dość wąska, by przestrzeń była funkcjonalna, wystąpiłem do gminy ponownie, o zmianę warunków zabudowy na inny układ kalenicy, równoległy do drogi. Dostałem zgodę. Po raz trzeci wydano warunki zabudowy – mówi Robert Mrotek. Dodaje także, że w październiku 2019 roku otrzymał na piśmie „Postanowienie Starosty Złotowskiego uzgadniające projekt decyzji o ustaleniu warunków zabudowy dla przedsięwzięcia inwestycyjnego polegającego na budowie budynku mieszkalnego jednorodzinnego...”
Problemy rozpoczęły się w momencie, gdy w Starostwie Powiatowym w Złotowie zaczął czynić starania o pozwolenie na budowę.
W listopadzie 2020 roku pan Robert zwrócił się z zapytaniem do starostwa. Chciał się dowiedzieć dlaczego, pomimo trzykrotnie wydanych warunków zabudowy przez gminę Złotów, konsultowanych pisemnie ze starostwem, nie może otrzymać pozwolenia na budowę, choć dookoła jego gruntu stoją inne domy. Odpowiedź okazała się zaskakująca.
„Organ na podstawie przepisów ustawy z 20 maja 2016 roku o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych […] nie może wydać pozwolenia na budowę budynku mieszkalnego jednorodzinnego znajdującego się w zasięgu oddziaływania elektrowni wiatrowej”. W piśmie z 14 grudnia 2020 wskazano także działkę, gdzie miałby stanąć wiatrak. Poinformowano również, że gdyby warunki zabudowy były wydane przed 16 lipca 2019 roku, trudności by nie wystąpiły. Jednak w tym przypadku decyzja została wydana 18 listopada 2019 roku i 26 lutego 2020 roku, czyli po terminie określonym w ustawie dotyczącej wiatraków.
– Przekazano mi, że nie dostanę pozwolenia na budowę. Kazano wycofać wnioski i wystąpić o budowę domu rekreacyjnego, bo taka możliwość istnieje – mówi pan Robert. Podkreśla jednak, że taka sytuacja jest dla niego trudna do zaakceptowania.
– Wiatraka tam nie ma, choć z tego, co się dowiedziałem w starostwie, jego budowa, jeżeli chodzi o dokumentację, jest rozpoczęta. To może mieć wpływ na zablokowanie inwestycji w tamtym terenie. W podobnej do mnie sytuacji znalazło się więcej osób. Nowy dom miał nam dać lepsze warunki. Sugerowana zmiana na dom rekreacyjny powoduje np., że do budynku będzie mógł być podłączony prąd budowlany, dużo droższy od normalnego. Poza tym, teraz pojawia się deklaracja, że będziemy zameldowani, a co w sytuacji, gdybym nie zdążył wybudować domu, a zmieni się wójt i będzie miał odmienne zdanie? Uważam, że skoro warunki zabudowy zostały wydane, powinienem się budować – mówi R. Mrotek. Obawia się, że oprócz zainwestowanych już w zakup działki, jej uzbrojenie, dokumentację i projekt pieniędzy przepadną też marzenia o nowym lokum.
Istnieje jednak nadzieja, że czarny scenariusz się nie spełni.
– Przeanalizowaliśmy ten przypadek. Jesteśmy też po konsultacjach z wydziałem budownictwa w starostwie oraz rozmowach z inwestorem i jego projektantem. Znaleźliśmy rozwiązanie – dowiadujemy się w magistracie gminy Złotów. W tym przypadku istnieje możliwość przeniesienia wcześniejszej decyzji o warunkach zabudowy na obecnego właściciela gruntu, czyli Roberta Mrotka. Wówczas posługuje się on decyzją sprzed wejścia w życie tzw. „ustawy wiatrakowej” i ma możliwość wybudowania budynku mieszkalnego zgodnie ze swoimi założeniami, a nie rekreacyjnego. Taka sytuacja uprawnia do uzyskania pozwolenia na budowę. Pozwolenie na budowę wiatraka nastąpiło w 2015 roku. Kompetencje w tej sprawie przeniesiono ze starostwa do wojewody.
– Wystąpimy z pismem do wojewody, czy dla tej inwestycji został założony dziennik budowy. To pozwoli nam ustalić, czy pozwolenie na budowę wiatraka jest jeszcze ważne. W takich przypadkach zachęcamy do kontaktu z nami. Jesteśmy gotowi, żeby pomagać w tego typu sprawach – informuje urząd gminy Złotów.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
tjj polska kupiles ziemie, jest twoja w teorii bo nie mozesz wybudowac. musisz sie pytac o zgode urzednikow.. ba znajdziesz w niej stary sredniowieczny mlotek nalezy do panstwa , a ciebie bedzie nachodzic milicja. bedziesz sie tlumaczyc jak przestepca. placic podatki za grunt i inne , ale z ziemia nie mozesz nic zrobic bo twoja na papierze. odsniezac przed posesja w zimie bo jak ktos sie pozlizgnie to mandat, i odszkodowanie, bo to twoj teren a latem nie mozna wypic piwa bo mandat bo to nie twoj teren. dziwny ten kraj. przepisy niektore z lat 60 glebokiego czasu prl i komuny.. urzednik jest bogiem tak sie czujje. budzetowka zero pkb wnosi w rozwoj kraju a najwiecej tych darmozjadow w polsce. wiecej niz w usa
Prawda. Urzędników nasrane. A ja muszę robić na nich. Padne niedługo.
Zapytaj się byłego właściciela on napewno o tym wiedział i nabił cię w butelkę .ot cała prawda
Przepisy obowiązują w całym cywilizowanym świecie możesz budować jak chcesz i co chcesz na Alasce i na Syberii.
Może miał powstać tartak a nie wiatrak.
To nie dotyczy tylko terenie gminnych. Spróbujcie po otrzymaniu warunków zabudowy w mieście wystąpić o pozwolenie na budowę to zobaczycie ci się stanie. Jesteś osobą fizyczną więc płacisz otrzymujesz dalej płacisz i stop, jeszcze z wielkim pyskiem od ,,fachmajstrów" urzędniczych którzy wciskają każdy kit aby udowodnić rację swoich pracodawców, wójtów, burmistrzów czy starostę. Tych problemów nie mają deweloperzy oni dostają wszystkie pozwolenia i budują wbrew wszelkiej logice. Co do swojej własności na swojej ziemi każdy z nas wie że aby cokolwiek na niej postawić, musi mieć zezwolenie z Starostwa. Stąd pytanie czy nasza własność jest naszą własnością czy nie. Kto na to odpowie. Może Starosta.
tjj polska kupiles ziemie, jest twoja w teorii bo nie mozesz wybudowac. musisz sie pytac o zgode urzednikow.. ba znajdziesz w niej stary sredniowieczny mlotek nalezy do panstwa , a ciebie bedzie nachodzic milicja. bedziesz sie tlumaczyc jak przestepca. placic podatki za grunt i inne , ale z ziemia nie mozesz nic zrobic bo twoja na papierze. odsniezac przed posesja w zimie bo jak ktos sie pozlizgnie to mandat, i odszkodowanie, bo to twoj teren a latem nie mozna wypic piwa bo mandat bo to nie twoj teren. dziwny ten kraj. przepisy niektore z lat 60 glebokiego czasu prl i komuny.. urzednik jest bogiem tak sie czujje. budzetowka zero pkb wnosi w rozwoj kraju a najwiecej tych darmozjadow w polsce. wiecej niz w usa
Prawda. Urzędników nasrane. A ja muszę robić na nich. Padne niedługo.
Zapytaj się byłego właściciela on napewno o tym wiedział i nabił cię w butelkę .ot cała prawda