Pasażerowie narzekają, że autobusy są przeładowane. Zdaniem Piotra Tarnowskiego z Baltic Sea Trans w Okonku, policja nie stwierdziła takiego przypadku
Dojeżdżających do złotowskich szkół z gminy Okonek i Jastrowie obsługuje m.in. okonecka firma Baltic Sea Trans. Ostatnio rodzice zaczęli narzekać, że przewoźnik wycofał jeden ranny autobus z Jastrowia do Złotowa, dlatego w pozostałych dwóch jest więcej pasażerów niż pozwalają na to przepisy. Ktoś zawiadomił nawet policję, bo stwierdził, że sytuacja taka zagraża bezpieczeństwu dzieci.
Piotr Tarnowski, właściciel Baltic Sea Trans zaprzecza. – Nie zlikwidowaliśmy żadnego autobusu. Fakt, od Nowin do Złotowa jest tłok, ale cała podróż trwa kilka minut. Podobnie w drodze powrotnej, sporo ludzi wysiada w Nowinach i Górznej, dalej autobus jedzie bez tłoku. Nasze autobusy mają również kilka miejsc stojących, niestety, nie dla wszystkich są miejsca siedzące – oświadcza. [[reklama]] Potwierdza jednocześnie, że przez trzy dni w ubiegłym tygodniu miał kontrolę autobusów właśnie pod kątem tego, czy nie przewożą za dużo pasażerów. - Ani razu nie dostaliśmy z tego tytułu mandatu, widocznie policja nie stwierdziła, że było coś niezgodnego z przepisami. Jeśli ktoś policzy w autobusie, że jest więcej pasażerów niż powinno, to niech zadzwoni do mnie, sam takiego kierowcę ukarzę – twierdzi Piotr Tarnowski.
Przyznaje też, że najczęściej w drodze powrotnej zdarzają się sytuacje, że autobus po czternastej wraca ze Złotowa do Jastrowia niemal pusty, a ten po piętnastej jest przepełniony lub odwrotnie. Dzieje się tak dlatego, że uczniowie o różnych godzinach kończą lekcje. – Ale żaden z kierowców nie weźmie więcej osób niż powinien, bo wie, czym to grozi – mówi na zakończenie szef Baltic Sea Trans.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze