W piątek, 25 listopada, 2 Powiatowym Ognisku Pracy Pozaszkolnej w Złotowie odbyły się igraszki poetyckie w wykonaniu koła teatralnego „Żywe Słowo” związanego z Ogniskiem od około 10. lat
Artyści „Żywego Słowa” - wychowankowie Powiatowego Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Złotowie i uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych – zaakceptowali pomysł, by uczcić 167 rocznicę śmierci Adama Mickiewicza, człowieka przeżywającego zwyczajnie swoje problemy i wielkiego poety, dzisiaj jak gdyby pogrążonego w mroku.
Bo kto pamięta, że ten właśnie Mickiewicz świetnie improwizował na spotkaniach filomatów, potem w Rosji, np. w Moskwie – na wieczorze w salonie Zinaidy Małkowskiej w 1827 r. – o czym pisali pamiętnikarze, a Aleksander Puszkin, największy rosyjski poeta, uznał Mickiewicz za natchnionego poetę i poczuł zazdrość?
Poznany przez Mickiewicza E. Baratyński miał ponoć wtedy powiedzieć o nim: „Boże, dlaczegóż on nie jest Rosjaninem?”. I całe szczęście. Mickiewicz był nie tylko wielkim poetą, ale i człowiekiem przeżywającym bardzo chorobę swojej żony Celiny. Wtedy przestał pisać, ale w grudniu 1840 r. w Paryżu – Słowacki swoją recytacją „obudził wieszcza”. Gdy 26 listopada 1855 r. po raz ostatni spotkał się z przyjaciółmi w Konstantynopolu czuł się bardzo źle, lekarze nie byli już w stanie mu pomóc. Wieczorem tegoż dnia jeden za świadków zdarzenia tak powiedział o zmarłym: „Zgasła nam ta pochodnia, co oświecała drogę do Polski”.
Wielu czytając sonet poety "Ajudah" myśli o wzgórzu, na którym siedzi samotny poeta, jak to przedstawił Walenty Wańkowicz na znanym obrazie. Artysta, po wielu zaskoczeniach i smutnych refleksjach znalazł radość i spokój w tworzeniu. To właśnie z wewnętrznych burz zrodzić się może czysta poezja, a dla Mickiewicza stała się najwyższą wartością, rozwiązującą wszelkie emocjonalne napięcia. I modzi artyści – jeszcze przecież uczniowie – to wiedzą i tak czują. Rację więc miał Michał mówiąc, że "trzeba się wyżyć w poezji".
Artyści „Żywego Słowa” stanęli na wysokości zadania. W piątek o zmierzchu w siedzibie Powiatowego Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Złotowie popłynęły strofy ballad, sonetów „Dziadów” i „Pana Tadeusza”. Piękną recytację Łukasza Wrischke – absolwenta sprzed lat – Bankiera, Michała Budnika (też dawnego absolwenta) - Przedsiębiorcy, Klaudii Senskiej – Mickiewiczowskiej Zosi, Mistrzyni Nastroju, Wojciecha Chrzana – tak natchnionego jak Tomasz Zan - uwydatniały cudnie wykonane piosenki – bardzo nastrojowe i poetyckie – „Kasztany”, zaśpiewane przez „prawie archaiczną” absolwentkę, wykładowczynię na Uniwersytecie Toruńskim – Miriam Biedak. „Brzmienie ciszy”, „Ocalić oid zapomnienia”, „Pamiętajcie o ogrodach”, „Do * w sztambuch” wykonane przez obecnych artystów – trubadurów – Samuela Piotrowskiego, Adama Czaję, Pawła Jarosza i nadzwyczajną Weronikę Adamowską oraz Artura Natoniewskiego, który z powodu choroby nie wystąpił.
Dzięki pomocy Weroniki Chałubek ci młodzi ludzie naprawdę wznieśli się na wyżyny. Pod wrażeniem całości byli goście - Małgorzata Sameć, Marek Skórcz, Aldona Chamarczuk, nauczyciele z ZSE i uczniowie – maturzyści.
Przemawia z pewnością do nas mądrość słów, że ludzie wciąż z neonów boga czczą, choć stworzyli sami go. Lecz pokazał im się znak, który ostrzegł ich i mówił tak: Proroków księgą będzie mur, zwykły mur, co rozbrzmiewa w dźwiękach ciszy.
info/foto: Powiatowe Ognisko Pracy Pozaszkolnej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo kochani, coś pięknego. Brawo Pani Aldono
Brawo kochani, coś pięknego. Brawo Pani Aldono