We wtorek przed godz. 15 do złotowskich służb wpłynęło zgłoszenie o zdarzeniu w okolicach miejscowości Potulice, gdzie podczas prowadzenia prac leśnych doszło do nagłego zatrzymania krążenia u jednego z pracowników
Do mężczyzny, u którego podczas prowadzenia prac leśnych koło Potulic doszło do nagłego zatrzymania krążenia, zadysponowany został niezwłocznie zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Złotowie oraz najbliższe jednostki ochotniczych straży pożarnych.
Po dojeździe okazało się, że poszkodowany jest 63-letni mężczyzna, a działania ratownicze prowadzą m.in. pracownicy służb leśnych. Strażacy podjęli dalsze medyczne działania ratownicze, które następnie kontynuowali z przybyłymi służbami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i Zespołem Ratownictwa Medycznego.
Niestety u 63-latka nie udało się przywrócić czynności życiowych.
Dalsze działania strażaków obejmowały zabezpieczenie terenu akcji w związku z prowadzonymi czynnościami dochodzeniowymi. Niezbędne okazało się również wyciągnięcie jednego z pojazdów pożarniczych, który w trakcie dojazdu na miejsce akcji, ze względu na bardzo trudne warunki terenowe, ugrzązł w kompleksie leśnym na jednym z dojazdów pożarowych. Ze względu na złożoność tych działań oraz konieczność wykorzystania znacznej ilości specjalistycznego sprzętu zarówno hydraulicznego jak i pneumatycznego, do działań zaangażowana została Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Technicznego z terenu Komendy Miejskiej PSP w Poznaniu.
Podczas ponad 15-sto godzinnej akcji zaangażowanych było 23 strażaków z KP PSP Złotów, KM PSP Poznań, jednostek OSP z Lipki i z Głomska, wspieranych przez służby Nadleśnictwa Lipka, policję, Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, Zespół Ratownictwa Medycznego i lokalne władze samorządowe.
Cała akcja na miejscu na bieżąco koordynowana i nadzorowana była przez grupę operacyjną w skład której wchodził mł. kpt. Tomasz Lewandowski, Komendant Powiatowy PSP, st. kpt. Krzysztof Olczak, dowódca JRG oraz asp. Mateusz Wiebskowski, oficer prasowy złotowskiej komendy.
info na podstawie: st. kpt. Krzysztof Olczak
foto: KP PSP Złotów
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
15 godzin??? Ludzieeeeeee
A po co tam kilka wozów strażackich. Tylko aby zaliczyć akcję. Jak ktoś zasłabnie na ulicy to też ktoś wezwie Straż? Jak nie wiadomo o co chodzi to powód to pieniądze.
Auto ugrzęzło w trudnych warunkach leśnych ??? Po ostatnim zdjęciu widać że ta droga jest utwardzona płytami.... Rozumiem jakby ta droga była po wywózce drzewa cała rozryta ale takie coś....
A może jakies auto jechało z przeciwka ?
Co ty ,na dwóch zdjęciach widać że 2 pojazdy leżą na boku w kompleksie leśnym.
Ciule powyżej. Tu nie o auto chodzi a to ci się stało. Każdego może to spotkać, was też, tak więc nie drwijcie z akcji bo czy to źle że udzielano pomocy w sposób adekwatny do zdarzenia.
No właśnie czy adekwatny? Szkoda że nic nie jest bliżej wyjaśnione...
Ciężkim wozem nie zjeżdża się na rozmiękłe pobocza. To wie każdy kierowca ciężarówki a nie wie strażak...?
Dojazd na miejsce był drogą utwardzoną po której przejedzie każdy pojazd. Więc zapewne strażacki wóz podczas manewrowania musiał wjechać do przydrożnego rowu. O godz 16 śmigłowiec opuścił miejsce zdarzenia. Sama akcja ratunkowa trwała jakąś godz czasu. Co za brednie piszą w tym artykule.
Wielka szkoda że nie udało się uratować tego PANA
Jak ktoś chce niech to zobaczy https://youtu.be/x207rbZxF98.
SPAM
Wrzucaj gdzie się da takie materiały może coś pomoże
Jeżeli w pobliżu nie ma wolnej karetki, na miejsce wysyłane są inne służby, które posiadają przeszkolenie medyczne. W tym przypadku straż pożarna. Najważniejsze jest podjęcie próby uratowania życia, więc nie debatujemy czy tyle wozów strażackich było potrzebnych.
Karetka przyjechała by jedna a wozów strażackich było kilka. A co by było gdyby się zdarzył intensywny pożar? Pewnie by wysłano do niego karetkę.
Przecież kierowca tego samochodu strażackiego w przeciwieństwie do osobowego, sam sobie da radę. Tu nie o to chodzi i rzeczywiście, szkoda że finał jest tragiczny.
Ciekawa teza. Jaj dźwig się przewróci, to sam się podniesie. Lekarz sam sobie pomoże, może nawet operacje sobie zrobi...
Kierowca debil
Andii, takie wozy z kierowcą i drużyna strazacką, mając wokół siebie tyle pni drzew a także w swojej dyspozycji sprzęt ratunkowy, bez żadnego problemu zostanie sprowadzony na właściwą drogę. Jeśli nie to co on tam robił?. Poza tym do dyspozycji miał jeszcze inne wozy i inne drużyny a do tego człowieka potrzebna była pomoc i to było najważniejsze dla pozostałych a nie oglądanie się na samochód który nieznacznie zjechał z drogi. Miejcie miarę szkody i zastanów się także ty co w tym przypadku było ważniejsze. Popatrz, oddziałów Straży Pożarnej było więcej i chyba o to chodziło a że tak się skończyło to przecież nie jest wina tych którzy nieśli pomoc.
15 godzin??? Ludzieeeeeee
A po co tam kilka wozów strażackich. Tylko aby zaliczyć akcję. Jak ktoś zasłabnie na ulicy to też ktoś wezwie Straż? Jak nie wiadomo o co chodzi to powód to pieniądze.
Auto ugrzęzło w trudnych warunkach leśnych ??? Po ostatnim zdjęciu widać że ta droga jest utwardzona płytami.... Rozumiem jakby ta droga była po wywózce drzewa cała rozryta ale takie coś....