Włókniarz Okonek może zniknąć z piłkarskiej mapy powiatu. Zespół właśnie stracił trenera. Nowy na pewno problemu nie rozwiąże.
Czy Włókniarzowi Okonek grozi degradacja do B–klasy? Scenariusz, chociaż nieprawdopodobny, może być bardziej realistyczny niż się wydaje. Jeśli tak by się stało, byłby to najprawdopodobniej pierwszy taki przypadek w historii klubu. Zgodnie z regulaminem rozgrywek, do B–klasy spadają zespoły z miejsc 12–14 oraz 5 zespołów z miejsca 11. spośród wszystkich 8 A–klasowych grup, wchodzących w skład WZPN Poznań. Rundę jesienną zespół zakończył na 10. miejscu z punktem przewagi nad strefą spadkową.
Od jakiegoś czasu włodarze klubu muszą mierzyć się z rotacją nie tylko zawodników, ale i trenerów. W poprzednim sezonie, zakończonym po jednej rundzie z powodu pandemii koronawirusa, zespół prowadził Ryszard Ludewicz. Charyzmatyczny trener początki miał ciężkie, kiedy przegrał pierwszych siedem spotkań, jednak później coś się ruszyło i jego podopieczni zanotowali sześć kolejnych zwycięstw. Koniec końców pozwoliło to na uplasowanie się w środku tabeli.
R. Ludewicz przed startem kolejnej kampanii opuścił jednak ten pokład na rzecz Piasta Skic i w tym sezonie z pewnością tej decyzji nie żałuje. Pałeczkę po nim przejął Andrzej Jasnowski, wychowanek Włókniarza, który zaczął łączyć funkcję trenera i zawodnika. I podobnie jak u poprzednika, tu również początki były bardzo ciężkie. Wystarczy powiedzieć, że klub pierwsze punkty złapał dopiero w 7. kolejce, aby na kolejny mecz w ogóle nie dojechać.
Jesienią Okonek miał dwa mecze, które oddał walkowerem – do Kuźnicy Czarnkowskiej nie udało się zebrać pełnego składu, a dwa tygodnie później podopieczni Andrzeja Jasnowskiego pojechali do Leżenicy w… 8 zawodników. Szybkie dwie „kontuzje” i sędzia musiał zakończyć tamto spotkanie na korzyść gospodarzy.
Wyjazd na mecz tak niekompletnym składem jest poniekąd furtką do ominięcia przepisów dyscyplinarnych, które mówią o tym, że jeśli w jednym sezonie klub z własnej winy nie rozegra trzech wyznaczonych spotkań mistrzowskich, zostaje automatycznie wycofany z dalszych rozgrywek i od następnego sezonu występuje o dwie klasy niżej. W przypadku Włókniarza byłaby to oczywiście B–klasa.
Brak zaangażowania w treningi zawodników, braki kadrowe w dni meczowe, nie najlepsza atmosfera wewnątrz klubu, sprawy osobiste – to główne przyczyny, które stały za rezygnacją z tej funkcji Andrzeja Jasnowskiego. Były już trener przyznaje, że problemy kadrowe od zawsze były piętą achillesową klubu – borykali się z nimi chociażby Ryszard Ludewicz i wcześniej Tomasz Zabrocki. A i poprzedni trenerzy w tym aspekcie nie mogli być zadowoleni.
Kadra jest coraz młodsza i to właśnie młodzi ludzie mieli zawodzić najbardziej, przedkładając imprezy, wyjazdy czy spotkania ze znajomymi nad obowiązki klubowe. A. Jasnowski mógł liczyć na „starą gwardię”, czyli piłkarzy, którzy spokojnie mogliby być na piłkarskiej emeryturze, jednak w dalszym ciągu dają od siebie wszystko dla zespołu.
Co dalej z Włókniarzem Okonek? Na razie klub tkwi w zawieszeniu. Nie wiadomo, kto przejmie na wiosnę funkcję trenera, ma to rozstrzygnąć posiedzenie zarządu, które być może odbędzie się jeszcze w tym miesiącu. Od jego członków padają zapewnienia, że na razie nie ma się czym martwić, a klub niejednokrotnie był w podobnej zapaści, z której udawało się wychodzić w ostatniej chwili obronną ręką. W kuluarach daje się jednak słyszeć głosy, że zespół może nie wrócić do rozgrywek na wiosnę – że zaangażowanie zarządu i zawodników w całe przedsięwzięcie jest zbyt małe. Wtedy spadek do B–klasy już gwarantowany, a to by oznaczało zapewne, że klub, który w tym roku obchodzi 75–lecie, zniknie z piłkarskiej mapy regionu.
Hubert Nowak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Lepiej w młodzież inwestować
Czyli co? Smartfony im kupić? Bo nawet nie myślą o graniu. Czasy kiedy w każdej pipidówce byla drużyna i ekstra stadion minęły. Trzeba to sobie wyraźnie powiedzieć.
Szczecinek wam drużyny nie zrobi? Jak zwykle
A ilu z tego Szczecinka ostatnio grało. Jeżeli dobrze pamiętam to jeden. Miejmy nadzieję że chlopaki wybiegną na murawę wiosną. Potrzebne są zmiany i to od zarządu trzeba zacząć. Wlokniarz nie zginie.
Tutaj potrzebny jest trener który paru swoich zawodników ze sobą przywiezie. Że Złotowa czy Jastrowia a nawet ze Szczecinka
Może Lewandowski. Albo Milik. No jest jeszcze Messi. Jak uslyszą o Okonku to za darmo będą grać. Jeszcze ze swojej kieszeni dołożą żeby gwiazdy z Okonka miały na piwo i takie tam proszki
Na ch*j taki komentarz "gość"? Może trzeba bardziej pomyśleć i tak jak tutaj piszą że trzeba zmienić zarząd przede wszystkim kasa jest brana a efektów brak...dać coś dla zawodników nie za wygrane mecze. Ogólnie określić treningi tyle i tyle za mecz tyle...i dla każdego po równo nie że ktoś tam więcej dostaje i zawodnicy będą... pozdrawiam
Do nieznajomego. Nie potrafisz już pisać bez przekleństw? A potem się dziwią że dzieci klną.
Gość jest cenzura ;)
Czasem zerkam na klub na którego mecze dawno temu chodziłem ,szkoda że nie ma tradycji utrzymania klubu na przyzwoitym poziomie .Co tam zostanie jak upada wszystko co kiedyś dawało rozwój ? Miasto przez które się przejeżdża... dwie tablice , obudźcie się .
rozgonić towarzystwo, a na boisku kartofli posadzić. Większy pożytek będzie.
Włóknir wróci mocniejszy , zobaczycie dojdą jeszcze wyżej
Włókniarz jednym słowem najmocniejszy w regionie , tylko chęci i ligę rozwagą bez problemu
Ludzie nie najezdzacie na klub , włókniarz powróci na pewno mocniejszy tylko trzeba przychodzić na mecze i ich dopingować A nie wyzywać z trybun
Urząd niech wspomoże klub , to będzie coraz lepiej ludzi na pewno by się znalazło
Inwestycja w młodzież to by był dobry pomysł , bo na pewno by się znalazło paru nastolatków do grania z dużym potencjałem , już paru i tak jest
Lepiej w młodzież inwestować
Czyli co? Smartfony im kupić? Bo nawet nie myślą o graniu. Czasy kiedy w każdej pipidówce byla drużyna i ekstra stadion minęły. Trzeba to sobie wyraźnie powiedzieć.
Szczecinek wam drużyny nie zrobi? Jak zwykle