Reklama

Wojna w rodzinie - zaognione relacje między stowarzyszeniem a PCPR

17/12/2017 17:30
Konflikt złotowskiego oddziału Stowarzyszenia Zastępczego Rodzicielstwa z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie przybiera na sile. Wszyscy mówią zgodnie: najważniejsze jest dobro najmłodszych. W tle pojawiają się jednak pieniądze

Rozmawiamy z osobami działającymi w zarządzie stowarzyszenia. Podkreślają, że mówiąc o problemach, z jakimi mierzą się rodziny zastępcze, reprezentują zdecydowaną ich większość. Powstanie stowarzyszenia wskazują jako moment, w którym na dobre pogorszyły się relacje z PCPR. Tutaj pojawia się bardzo obszerna lista stawianych instytucji zarzutów. Nasi rozmówcy mówią o dokonywaniu manipulacji dziećmi podczas wizyt pracowników PCPR w domach i w trakcie rozmów z nimi, o zadawaniu pytań z tezami, podnoszeniu stopnia destabilizacji psychicznej dzieci i powodowaniu napięć w domowych relacjach, w których rozstrój psychiczny trwa nawet do kilku miesięcy. Mówią również o wywieraniu prób oddania dzieci do placówek specjalnych oraz o nierzetelności w prowadzeniu dokumentacji.

Chodzi o przesyłanie takich dokumentów do sądu lub ich nieprzekazywanie, bezprawne zatajanie istotnych dokumentów. Chodzi również o brak możliwości i utrudnianie wglądu w dokumenty i ich kopiowania, zagwarantowane przecież kodeksem postępowania administracyjnego

Reklama

– mówi prezes stowarzyszenia, Karolina Bąkowska. 

PCPR żąda od nas rozliczeń dokumentów bez poparcia ustawą

– dodaje. Jak podkreślają nasi rozmówcy, PCPR wystawia subiektywne opinie o rodzinach z dążeniem do ich rozwiązywania również poprzez nadinterpretację zaświadczeń w kwestii leczenia dzieci. 

PCPR wręcz posuwa się do podważania zasadności podawania leków

– komentuje prezes Bąkowska.


Pozostało jeszcze 94% tekstu[[pay]]

Kontrola zamiast pomocy

Jeden z kluczowych zarzutów mówi o kontrolnej roli koordynatorów, którzy odwiedzają rodziny zastępcze, zamiast wspierającej. 

Reklama

Problemem jest także monopol psycholog pracującej dla PCPR na badania w kwestii naszych rodzin zastępczych

– członek zarządu Arkadiusz Król mówi o podważaniu opinii innych psychologów, a także kompetencji rodzin zastępczych.

Członkowie władz stowarzyszenia uważają, że tworzenie programu pieczy w powiecie odbywa się pod finansowe potrzeby powiatu, a nie ze względu na potrzeby najmłodszych, co skutkuje sytuacjami, w których kuratorzy nie mają gdzie umieścić dzieci.

To jest kłopotliwe zwłaszcza w sytuacjach nagłej potrzeby. Do tego nie ma możliwości kontaktu z pracownikami PCPR poza godzinami pracy

Reklama

– podkreśla prezes stowarzyszenia. Członkowie zarządu twierdzą, że odmawia się podpisywania umów z rodzinami zawodowymi.

Doszło za to np. do rozwiązania umowy z rodziną zawodową na podstawie fałszywych oskarżeń

– podkreśla jeden z opiekunów. Wyjaśnijmy: zawodowa rodzina różni się od niezawodowej jedynie tym, że opiekunowie otrzymują za swoje obowiązki wynagrodzenie – 2000 zł brutto miesięcznie.

Sporne kwestie dotyczą także finansowej strony. Nasi rozmówcy mówią o zarzutach związanych z wywieraniem nacisków na zakładanie kont bankowych dla podopiecznych; nieprzeznaczaniem pieniędzy na wypoczynek czy remonty mieszkań dla zawodowych rodzin zastępczych; nieterminowym wypłacaniu świadczeń; regularnym wypominaniu, jakie to pieniądze otrzymują rodziny zastępcze.

Reklama

Otrzymujemy jedynie ustawowe minimum. Od kiedy pojawiło się 500 Plus, również jest przeciwko nam wykorzystywane

– podkreślają członkowie zarządu.

Władza w jednych rękach

Oprócz Karoliny Bąkowskiej i Arkadiusza Króla rozmawia z nami inny członek zarządu Wacław Bartkowiak. Reprezentują stowarzyszenie składające się z około siedemdziesięciu rodzin, nie tylko z naszego powiatu. Łącznie jest w nich ponad 150 dzieci. Tylko kilka z nich to rodziny zawodowe, a więc takie, w których dorośli za swoją „pracę” otrzymują wynagrodzenie.

Reklama

Ideą ustawodawcy było oddzielnie pieczy zastępczej od PCPR. Niestety u nas takiego zwyczaju nie ma

– Arkadiusz Król podkreśla, że na tym szczeblu błędnie połączona jest funkcja kontrolna i wspierająca. 

Dużo władzy w pojedynczych rękach

– opisuje to, ile może PCPR.

Ta instytucja ma poczucie, że jego władza jest niezachwiana

– dodaje.

Jako zawodowa rodzina się nie nadaję, ale jako niezawodowa jestem w porządku

– mówi Karolina Bąkowska, która w ostatnich latach bezskutecznie czyniła starania o status rodziny zawodowej.

Reklama

Są powiaty w Polsce, które wzorcowo współpracują z rodzinami zastępczymi. Ale są też takie, w których walczy się z rodzinami, ze stowarzyszeniami, jak nasze

– mówi A. Król. Czy wszystkie rodziny skupione w stowarzyszeniu podpisują się pod stwierdzeniami o tych utrudnieniach w codziennym funkcjonowaniu?

Trudno to ocenić, nie wszyscy muszą wszystko ujawniać

– odpowiada Wacław Bartkowiak.

Są po prostu takie, które o problemach nie mówią

– dodaje prezes Bąkowska.

Były takie, które wypisywały się ze stowarzyszenia, nie uzasadniały dlaczego

Reklama

– stwierdza. W. Bartkowiak.

Podejście PCPR do niektórych tematów ma niewiele wspólnego z dobrem dziecka. Zamiast wspierać, rzuca się kłody pod nogi

– ocenia A. Król.

Absurd goni absurd

– dodaje W. Bartkowiak.

Jedną dobrą rzeczą jaką powiem o PCPR jest to, że dzięki temu, że nas tak wyszkoliło, wysłało na szkolenie w ramach Kapitału Ludzkiego, poznaliśmy się bliżej, rodziny się zaprzyjaźniły i powstało stowarzyszenie. Sami nas sobie stworzyli

– mówi jeden z naszych rozmówców. Jak wszyscy zgodnie przyznają, wtedy zaczęły się problemy.

Reklama

Historia z nagraniem

Zdaniem dyrektor PCPR Heleny Agatowskiej momentem zaostrzenia relacji między rodzinami zastępczymi a PCPR była m.in. sytuacja, która finał znalazła w sądzie, a dotyczyła zastosowania wobec dziecka przemocy w jednej z rodzin. Jedno z dzieci nagrało film. Nie widać na nim momentu zastosowania siły. Słychać krzyki, jest płaczące dziecko, które później miało też stwierdzić, że zdarza się, iż biją go ręką, a kiedyś dostał pasem bo nie chciał się uczyć.

Postępowanie toczyło się pół roku. Ta rodzina ma nadzór kuratora. Sąd ustanawia go wtedy, gdy ktoś popełnia przestępstwo lub źle funkcjonuje w społeczeństwie

Reklama

– Helena Agatowska podkreśla, że z tego powodu wypowiedziała tej rodzinie status rodziny zawodowej.

Dzisiaj żałuję, że nie zgłosiłam tego do prokuratury

– ocenia.

Członkowie stowarzyszenia znają również tę sytuację. Podczas naszej rozmowy padają wyjaśnienia, że nadinterpretowana przez PCPR historia z nagraniem była wyłącznie prowokacją z udziałem rodziny biologicznej dziecka.

Zadziałał efekt 500 Plus

– jeden z członków zarządu przyznaje że, w jego ocenie, to jedyny powód zaistnienia takiej sytuacji. Jeden z pracowników PCPR miał w tej sprawie nie zgadzać się z postępowaniem dyrektor, za co został rzekomo ukarany naganą i zakazano mu jakichkolwiek kontaktów z rodziną. PCPR miał w tej sprawie wystosować nawet wniosek o przejęcie pieczy przez babcię, która…

Reklama

Na pierwszej rozprawie wstała i powiedziała, że wycofuje wniosek

– zauważają nasi rozmówcy.

To nie było w trybie procesowym, tylko w trybie wyjaśniania sprawy

– podkreślają.

Sąd stanął na stanowisku, że nie rozwiązuje rodziny. Babcia wycofała się z rzekomych zarzutów, które były sprowokowane przez innego członka rodziny

– słyszymy argumentację.

Rodzina na pokaz

Szok, pomówienia, oszczerstwa, bzdury

– tak Helena Agatowska komentuje listę zarzutów stawianych przez stowarzyszenie. Organizację, która – jak podkreśla dyrektor PCPR – nasyła na kierowaną przez nią powiatową jednostkę inne organy i instytucje.

Nie mamy żadnych pokontrolnych zaleceń – mówi o efektach takich działań. Nie robimy niczego, co byłoby niezgodne z przepisami

– podkreśla, że PCPR stosuje się do ustawowych wymogów.

Mają dużo pretensji, są roszczeniowi. Wstydzę się za te rodziny zastępcze i nie wiem, o co one walczą

– podkreśla jednak, że takie są nieliczne wśród należących do stowarzyszenia.

Nie znają zasadności bycia rodzicem zastępczym

– komentuje takie postawy.

O samym stowarzyszeniu wypowiada się jednak pozytywnie.

Bardzo dobrze, że jest. Robi wspaniałe rzeczy dla rodzin zastępczych

– Helena Agatowska wspomina przedsięwzięcia, dzięki którym do powiatu przyjechało wiele znanych postaci, czy o innych inicjatywach, jak obecność w powiecie ambulansu do wykrywania u dzieci poważnych chorób czy organizacja Dnia Zastępczego Rodzicielstwa. 

Nigdy nie zaprosili mnie na żadne spotkanie, a uzurpują sobie prawo do tego, żeby oceniać, że nie podoba mi się stowarzyszenie

– stwierdza.

To niebywałe, jak ci ludzie podważają nasze kompetencje. Zastanawiam się, czy jedna z tych osób nie ma zaburzonej percepcji, postrzegania rzeczywistości

– ocenia dyrektor. Podczas naszej rozmowy kilkakrotnie powtarza słowa: „chodzi o dobro dziecka”, które jak podkreśla, co do zasady, wcale nie chce być w rodzinie zastępczej, a biologicznej.

To rodzina zastępcza na pokaz

– mówi o jednej z tych, które przynależą do stowarzyszenia.

Powiedzieliśmy, że skoro tak bardzo kocha dzieci, niech je adoptuje. Ma takie prawo, ale ta osoba odmówiła

– uzasadnia przekonanie.

Mam prawo pytać

Dyrektor jest oburzona uwagami dotyczącymi finansów.

To woła o pomstę do nieba

– pokazuje kwoty, jakie w ciągu roku przeznaczane są na rodziny zastępcze w powiecie złotowskim. W pierwszym przypadku to ponad 88 tys. zł. W drugim ponad 92 tys. zł, w trzecim ponad 127,5 tys. zł (czwórka dzieci, czyli ponad 30 tys. zł na dziecko rocznie).

Proszę mi pokazać osoby, które mają takie dochody na swoje dzieci

– porównuje.

Te kwoty nie uwzględniają alimentów, które te rodziny również otrzymują

– dyrektor Agatowska podkreśla, że standardowo rodzina zarówno zawodowa, jak i niezawodowa otrzymuje na dziecko 1500 zł (w tym 500 Plus).

Jeżeli jest niepełnosprawne, a 80% dzieci w pieczy jest niepełnosprawne, rodzina otrzymuje dodatkowe 200 zł, do tego 153 zł z opieki społecznej. No i wspomniane alimenty

– mówi dyrektor. Potwierdza, że PCPR rzeczywiście stara się dążyć do rozliczania z tych sum. Z jednego powodu:

Ja tych pieniędzy nie widzę u tych dzieci. Czy walczę o swoje?

– pyta Helena Agatowska. Zastrzega, że część puli powinna być odkładana na moment, kiedy dziecko się usamodzielni.

Jeden z rodziców zastępczych powiedział mi kiedyś, że nawet jeśli odłoży 10 tys. zł na taki start, to co to właściwie za pieniądze… To jest świadczenie na dziecko i ja mam prawo zapytać, na co jest wydawane

– podkreśla.

20. każdego miesiąca z krzykiem potrafią zadzwonić i pytać, a gdzie są pieniądze?

Przeraziłam się

Nasi rozmówcy z zarządu stowarzyszenia niejednokrotnie podkreślają, że pieniądze, jakie otrzymują na dzieci, mogą być wydane wyłącznie na ich określone potrzeby, są wręcz znaczone.

Nieprawda. Mogą je wydać na wszystko

– odpowiada dyrektor, dodając, że zna przypadek, kiedy nie było ich na nowe zabawki, ale były na samochód.

Jeden z rodziców powiedział mi kiedyś, że on jeszcze dokłada do tego interesu

– dyrektor liczyła, że o oszczędności dla dzieci będzie łatwiej z chwilą wejścia 500 Plus.

Od kiedy weszło to wsparcie socjalne, nie widzę, żeby coś się zmieniło

– mówi o swoich spostrzeżeniach.

W innych powiatach PCPR–y otrzymują informacje, ile jest odłożone na koncie dla dzieci. Robi się tam lokaty, a u nas, gdy o to się upominamy słyszymy: proszę dać nam przepis. Chociaż 100 złotych miesięcznie odłożyliby ty dzieciom

– porównuje.

Pojechałam na kontrolę do jednej z rodzin, upoważnił mnie to tego zarząd powiatu. Jak zobaczyłam pokoje, przeraziłam się. To jest rodzina zastępcza?

– kontynuując ten wątek dyrektor Agatowska podkreśla, że są oczywiście rodziny, do których nie ma żadnych zastrzeżeń.

Nie da się pokochać 30 dzieci

– wspomina swoje słowa z konkursu, gdy przed laty zabiegała o kierownictwo w domu dziecka. Słowa, dzięki którym – jak sama podkreśla, za trzeźwą, realną, życiową ocenę – wygrała konkurs.

Ja lubię pracę z dzieckiem, ale nie wyobrażam sobie, żeby pokochać 30 dzieci

– zdradza część swojej zawodowej filozofii.

Mam bardzo dużą wiedzę. Zrobiłam doktorat, robiłam ogrom badań. Osobiście rozmawiałam z wieloma podopiecznymi

– odwołuje się do doświadczenia.

Proszę mi wytłumaczyć, jaki ja mam interes, żeby gnębić te rodziny?

– przyznaje, że zdarza się, jak choćby we wspomnianych wcześniej przypadkach, że o pewnych rzeczach powiadamia sąd.

To się bardzo tym rodzinom nie podoba. Jedna z pań powiedziała do pani psycholożki, że załatwi panią Agatowską

– podkreśla. Wspomnianej psycholog nasi rozmówcy ze stowarzyszenia również nie szczędzą słów krytyki.

Bo mówi im wszystko to, co im się nie podoba

– ocenia dyrektor PCPR.

Wracamy do wspomnianego sądu i pretensji, że PCPR skierował tam sprawę dotyczącą wspomnianego wcześniej nagrania.

A co miałam zrobić? Czekać, aż powtórzy się drugi Puck. Zapytałam, czy zawiadomić prokuraturę, ale sędzia odparł, że sam podejmę decyzję, co z tym zrobić.

Walka do niczego nie prowadzi

Sędzia Edmund Cybulski, przewodniczący Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Złotowie:

Nie chcę być stroną, arbitrem w potyczkach między rodzinami a PCPR. Rodziny zastępcze na bieżąco przysyłają mi zastrzeżenia do PCPR. Szczegółowo o nich piszą

– odpowiada poproszony o komentarz do sytuacji.

Dotychczas do tych rodzin nie miałem żadnych zastrzeżeń. Z jednym wyjątkiem, kiedy było prowadzone postępowanie w kwestiach, które wymagały sprawdzenia zarzutów pod adresem jednej z rodzin. Generalnie moja ocena w stosunku do tych rodzin jest pozytywna

– mówi sędzia Cybulski, drobiazgami nazywając te zastrzeżenia, które stawiano dotychczas rodzinom.

W każdej zdarzają się jakieś konflikty. Dochodzi do emocji, kłótni, ale to nie jest powód, żeby od razu rodzinę negatywnie oceniać. Przeciwnie, konflikty to immanentna część funkcjonowania rodziny

– porównuje.

I dodaje w kwestii uwag, jakie wobec rodzin zgłasza PCPR.

Nie wiem, o co tak naprawdę chodzi. Jestem zdumiony, że tak mocno się pisze o tych rodzinach, w informacjach, które mam z PCPR. Te negatywne opinie mnie zaskoczyły

– sędzia potwierdza, że nie odnajduje potwierdzeń takich zarzutów. Natomiast w kwestii rodziny, wobec której prowadzono wspomniane postępowanie, stwierdza:

sytuacja unormowała się, nie ma tam jakiegoś problemu. Nie ma podstaw, żeby tak krytykować, wręcz dyskwalifikować ich predyspozycje jako rodziny zastępczej

– ocenia sędzia.

Prawdopodobnie jest tam ostra walka, która do niczego nie prowadzi

– podsumowuje obecne relacje między rodzinami a PCPR.

O wypowiedź poprosiliśmy też przedstawiciela kuratorów sądowych.

Nie odpowiem na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Nie potrafię tego ocenić

– Karolina Jankowska wierzy w to, że wszystkie strony mają wspólny cel, jakim jest dobro i interes dziecka.

Skłamałbym, gdybym powiedziała, że w każdej rodzinie zastępczej jest super sytuacja. Nawet w naturalnych, biologicznych rodzinach bywa, że nie jest ona idealna, czy właściwa. Współpracujemy ze stowarzyszeniem, ponieważ jego statut jest nam bardzo bliski

– Karolina Jankowska ma bardzo pozytywny obraz funkcjonowania tej organizacji.

PCPR–u również

– dodaje.

Tak naprawdę jesteśmy między młotem, a kowadłem

– dodaje.

Mechanizm Agatowskiej

Stowarzyszenie stawia zarzuty nie tylko PCPR–owi, ale również zarządowi powiatu, jako organowi kontrolnemu, a przede wszystkim staroście Ryszardowi Goławskiemu.

Pani Agatowska, nie wiem, jakim mechanizmem się posługuje, ale cały czas trzyma w szachu starostę i zarząd powiatu. Zarząd powiatu był powiadomiony o tym, że w PCPR źle się dzieje

– mówi Wacław Bartkowiak.

W tej chwili jest o tym powiadomiony Urząd Wojewódzki i ministerstwo rodziny… Na nasz PCPR nie ma jednak siły

– uważa Karolina Bąkowska.

Członkowie zarządu stowarzyszenia, przynajmniej niektórzy, osobiście dyskutowali na ten temat ze starostą. Jak mówią nasi rozmówcy, Ryszard Goławski miał zadeklarować, że wyjaśni wszystkie sprawy i doprowadzi do zakończenia działań PCPR uniemożliwiających rodzinom spokojne wykonywanie obowiązków, lecz zamiast tego nastąpiła silna eskalacja nieprzyjaznych działań PCPR.

Powiedział, że musi z tym wreszcie zrobić porządek. Zadeklarował, że do końca kadencji na miejsce dyrektora zrobi… tutaj padło imię, ale go nie wymienię… kto będzie na stanowisku za panią Agatowską

– takie stwierdzenie mieli usłyszeć członkowie Stowarzyszenia Zastępczego Rodzicielstwa.

Mimo zarzutów, nie tylko naszych, pani Agatowska, zresztą nie tylko ona, dostała niedawno wyróżnienie od starosty. W tym momencie czara goryczy się przelała

– stwierdzają nasi rozmówcy. Sztandarowym przykładem, który ich zdaniem pokazuje, jak wypaczone są to relacje, była sytuacja, kiedy na skierowane do starosty pismo w sprawie dotyczącej PCPR miał odpowiedzieć… PCPR!

Zawsze ma nas w nosie, nigdy nie przyszedł na kierowane przez nas zaproszenia

– postawę starosty komentuje Wacław Bartkowiak.

Trudno reagować w ostatniej chwili

Jakie odpowiedzi na stawiane przez stowarzyszenie zarzuty otrzymaliśmy ze starostwa powiatowego? Dotyczące niedopełniania nadzoru oraz bezczynności na wielokrotne zgłoszenia nieprawidłowości w PCPR?

„Zarzuty dotyczące rzekomych nieprawidłowości w PCPR w Złotowie nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. W lutym bieżącego roku Wojewoda Wielkopolski kontrolował tę jednostkę w zakresie organizacji rodzinnej pieczy zastępczej i kontrola ta nie wykazała żadnych uchybień. Warto wiedzieć, że w powiecie złotowskim funkcjonuje 90 rodzin zastępczych. Jedynie dwie z nich permanentnie konfliktują się z PCPR (trzeba dodać, że dla jednej z tych rodzin, w związku z przemocą w rodzinie, sąd ustanowił nadzór kuratora). Niech świadectwem dobrej pracy PCPR będzie opinia pozostałych rodzin zastępczych”.

W kwestii braku zainteresowania pieczą zastępczą podległą staroście odpowiedź brzmi…

„Brak zainteresowania to kolejny nieuzasadniony zarzut. Wymiana informacji pomiędzy starostą, a PCPR następuje dynamicznie i bez zbędnej zwłoki. Starosta na bieżąco informowany jest o wszelkich działaniach PCPR, w tym działaniach dotyczących pieczy zastępczej”.

Jak w starostwie powiatowym odniesiono się do zarzutów unikania kontaktu z rodzinami zastępczymi poprzez wysyłanie pracowników na spotkania, choć zaproszenia kierowane są bezpośrednio do starosty?

„Przypomnę, że PCPR wykonuje zadania własne powiatu z zakresu m.in. pieczy zastępczej, tak więc jest jednostką właściwą do utrzymywania bieżącego kontaktu z rodzinami zastępczymi, reagowania na ich wnioski i potrzeby. PCPR dobrze wywiązuje się z tego zadania. Liczne obowiązki starosty nie zawsze pozwalają na osobiste uczestnictwo w spotkaniach z rodzinami zastępczymi, jednak absolutnie nie może być mowy o unikaniu takich kontaktów. Dowodem niech będzie jedno z kolejnych pytań, a także spotkanie starosty z członkami rodzin zastępczych, które zaplanowano na 15 grudnia na godzinę 11.00. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że trudno reagować na zaproszenia przesyłane za pośrednictwem aplikacji Messenger i w ostatniej chwili”

– jak stwierdzono w nadesłanej odpowiedzi, w taki właśnie sposób Karolina Bąkowska zaprosiła starostę na spotkanie u jednej z rodzin. Wiadomość wysyłano 18 listopada przed godziną 21.00, spotkanie zaś odbywało się następnego dnia o godzinie 16.00.

Chęć zysku

Co z zarzutami braku odpowiedzi na pisma rodzin oraz stowarzyszenia? Co z zarzutami, że na krytyczne uwagi dotyczące PCPR–u a kierowane do starosty,  odpowiadał PCPR?

„Na wszystkie pisma redagowane przez rodziny zastępcze i Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa kierowane zarówno do PCPR, jak i do starosty udzielono odpowiedzi. Ścieżka odpowiedzi na pisma jest zgodna z obowiązującymi przepisami prawa”

czytamy w odpowiedzi.

Jak twierdzą przedstawiciele stowarzyszenia, zarówno podczas spotkania w gabinecie starosty, jak i w trakcie wspomnianej wizyty u jednej z rodzin, Ryszard Goławski miał zadeklarować, że wszystkie sprawy wyjaśni i doprowadzi do zakończenia działań PCPR uniemożliwiających rodzinom spokojne wykonywanie obowiązków, a zamiast tego nastąpiła eskalacja nieprzyjaznych działań PCPR. „Wszystkie wątpliwości zgłoszone staroście podczas przedmiotowego spotkania zostały niezwłocznie wyjaśnione z dyrektor PCPR. Deprecjonowanie działalności PCPR w opinii publicznej tylko na podstawie subiektywnego odczucia jednej lub dwóch rodzin ze wspomnianych dziewięćdziesięciu jest nieuczciwe. Funkcjonowanie PCPR opiera się na poszanowaniu przepisów prawa”. Do nadesłanych odpowiedzi załączony jest też komentarz starosty. „Cieszę się, że tak wiele rodzin w powiecie złotowskim podejmuje trud utworzenia rodziny zastępczej. Znakomitej większości z nich udaje się wytworzyć w domu atmosferę ciepła, wzajemnego zaufania, zrozumienia, pomocy i zapewnić dzieciom dobry start w przyszłość. Żałuję, że niektórzy kierują się nie dobrem dziecka, a chęcią zysku”.

Stan wojny

Szkoląc się i przyjmując pod opiekę pierwsze dzieci, w życiu nie pomyślałbym, że zamiast wychowywać dzieci będę się uganiał od urzędników i głupich pomysłów, niestosownych pism i żądań. To zajmuje czas, który można byłoby poświęcić na wychowywanie dzieci

– uważa Wacław Bartkowiak.

Jesteśmy rodzicami, którzy powinni zajmować się wyłącznie wychowywaniem dzieci. Tymczasem musimy znać ustawę o pieczy, ustawę o ochronie danych osobowych, kodeks rodziny, kodeks postępowania administracyjnego, szkoląc nas, tego od nas nie wymagano. Wymagano od nas stworzenia jak najlepszych warunków do rozwoju i startu w życie, ewentualnie powrotu do rodziny biologicznej dla tych dzieci. Tracimy czas na znajomość prawa i bronienie się przed atakami urzędu, który powinien pomagać, wspierać. Liczymy, że PCPR zapozna się z preambułą ustawy o pieczy zastępczej

– podsumowuje Karolina Bąkowska. Nasi rozmówcy potwierdzają, że obecna sytuacja to już rzeczywiście stan wojny.

Nie ja ją prowadzę

– zapewnia Helena Agatowska.
[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    olo - niezalogowany 2018-03-04 09:49:32

    dzieci zabierają rodzicom dają dziadkom,babcią płacą im a dzieci dalej są wychowywane przez rodziców to tylko sposób na zarobek,a warunki dziecka są takie same,złe,

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    obywatel - niezalogowany 2017-12-21 00:02:12

    Nie chowaj się. Podaj namiary. Przyślemy kierownictwo PCPR ze Złotowa i też będziecie mieli jak nasi. Cel najważniejszy - wyrównywanie szans.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    obywatel - niezalogowany 2017-12-20 23:56:36

    Jakbym słuchał starosty naszego kochanego. On wie, co chce i ma to głęboko. Dzieci - nie wyborcy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama