Reklama

Wojna we wsi!

04/11/2017 18:30
Stawnica jest podzielona na tyle, że padł pomysł, aby wyodrębnić nowe sołectwo, a z braku zaufania zebrania wiejskie mają być odtąd nagrywane

Tydzień temu w środę stawniczanie, a właściwie ich niewielka część, bo zaledwie 22 osoby, spotkali się na zebraniu wiejskim zwołanym na wniosek wójta gminy Złotów. Konieczność odbycia kolejnego zebrania, choć poprzednie było ledwie w zeszłym miesiącu wynikła z tego, iż radny Jan Gajewski na forum rady, podczas sesji, zwrócił się do wójta z wnioskiem o wyjaśnienie niezgodności, a właściwie „zakłamania i zafałszowania rzeczywistości”, jak to sformułował w swoim piśmie, w protokole z ostatniego zebrania.

Dokumenty milczą

Przypomnijmy, że zdaniem radnego po pierwsze na zebraniu podjęto decyzję, aby 500 zł pozostałe z tegorocznego fundusz sołeckiego przeznaczyć na teren sportowy za blokami, zaś w protokole zapisano, że kwota ta ma być wydana na imprezy integracyjne. Po drugie miał pretensje, że w pisemnej relacji z zebrania, sporządzonej przez Jolantę Klóskę, we fragmencie odnoszącym się do umieszczenia urządzeń do ćwiczeń na terenie za blokami wbrew wcześniejszym ustaleniom mieszkańców, napisano jedynie o jego samowoli, pomijając kluczową według niego zgodę sołtysa Eugeniusza Klóski. Już na początku zebrania dodał natomiast, że dopatrzył się jeszcze jednej niezgodności, mianowicie dotyczącej przeznaczenia pieniędzy w 2018 r. na budowę oświetlenia.

Reklama

Rozmawialiśmy, że lampy mają być w stronę Proch i uzupełnienie na wsi, a w protokole jest tylko w stronę Proch. Także pani nie będzie miała lampy

– zwracał się do jednej z mieszkanek. [[pay]]

Bez przesady! Bez przesady!

– reagowała stanowczo J. Klóska. Aby wyjaśnić rzekome nieścisłości spotkanie rozpoczęto więc od odczytania protokołu sporządzonego przez J. Klóskę oraz notatki zastępcy wójta z dnia 5 września. Zaznaczono przy tym, że oficjalnym dokumentem z przebiegu zebrania jest jedynie protokół, a zapiski Ryszarda Wińskiego są prowadzone głównie w celu wychwycenia wniosków i potrzeb mieszkańców wsi do wiadomości wójta. Jednakże w protokole autorstwa J. Klóski o dyspozycji odnośnie 500 zł nie było ani słowa, zaś R. Wińśki zapisał jedynie, że wójt Piotr Lach zwrócił mieszkańcom uwagę, aby pamiętali o terenie za blokami, dyskutując o pieniądzach z funduszu sołeckiego.

Reklama

Emocji podczas zebrania było zdecydowanie za dużo

Chaos i brak zrozumienia

Wobec tego trzeba było sięgnąć do pamięci świadków.

Tak się złożyło nieszczęśliwie, że kompletnie nie jesteśmy w stanie z zastępcą sobie przypomnieć, jak to wyglądało

– Piotr Lach wspominał, że dyskusja była wówczas chaotyczna, ale przyznał, że swoją sugestią mógł wtedy wprowadzić niepotrzebne zamieszanie. Sołtys Eugeniusz Klóska poinformował natomiast, że z tamtej dyskusji wywnioskował, iż te 500 zł ma być przeznaczone na organizację imprez i taką informację przekazał do gminy. J. Klóska przyznała, że nawet sugerowała taki przydział pieniędzy po sygnałach od mieszkańców.

Reklama

Jestem ponad 40 lat we wsi Stawnica. Nie zdarzyło się, żeby ktoś z mieszkańców brał i sprawdzał jakiekolwiek protokoły. Nie zdarzyło się też, żeby mieszkańcy narzekali, że pieniądze poszły gdzie indziej, nie na to co trzeba. Mało tego, od tego też jest radny, żeby szukał dodatkowych pieniędzy i dodatkowe potrzeby mieszkańców zaspokajał. To on ma działać z mieszkańcami, na potrzeby mieszkańców. (…) Dziękuję panu radnemu, że pomagał robić boisko dla dzieci, że ścieżka rowerowa ku końcowi dobiega itd. Zrobił wiele rzeczy dobrych, nie powiem, że nie, ale musi też pracować z mieszkańcami, bo to mieszkańcy. Panie radny, może nie został pan przeze mnie wybrany, ale czy pan chce, czy nie chce, ja jestem mieszkanką Stawnicy i pan jest moim reprezentantem i nie wiem, czy to dobrze. My robimy tutaj z siebie pośmiewisko

– w długim i wyjątkowo spokojnym wywodzie, jak na temperaturę emocji panującą podczas całego zebrania, była radna odniosła się do postępowania J. Gajewskiego.

Reklama

Pani się kompromituje do reszty. Pani sugeruje, że ja mam teraz przyzwalać na fałszowanie prawdy? (…) Pani zagrywki są celowe, z premedytacją pani działa, żeby mnie oczernić przed wyborami w przyszłym roku

– dalszą próbę riposty przerwał radnemu sołtys, stwierdzając, że nie udziela mu głosu, gdyż to nie jest tematem zebrania (mimo protestów, że skoro udzielił go P. Klósce, to powinien także radnemu). Niemniej J. Gajewski otrzymał oklaski od swojej żony. Kiedy więc sołtys uważał, że zadecydowano o przeznaczeniu pieniędzy na imprezy, a radny cieszył się, że będzie mógł dalej działać na boisku, o które cały czas zabiega, jeszcze inne przeświadczenie po wrześniowym zebraniu miała Adrianna Opłatek.

Reklama

Tak naprawdę nie było chyba powiedziane, przegłosowane na 100%, na co to było. Wychodząc z tego zebrania myślałam, że 500 zł jest na teren zielony, ale nie tam [boisko za blokami – przyp. red.], a na paliwo i koszenie

– widać więc, że na zebraniu rzeczywiście musiał panować chaos. Odnośnie natomiast zapisu o tym, kto odpowiada za umieszczenie urządzeń do ćwiczeń na terenie za blokami J. Gajewski uważał, że to kolejny przykład, kiedy to atakuje się jego, podczas gdy zawinił sołtys.

Obaj! Obaj panowie zawiniliście! Tylko niestety różnica pomiędzy panami polega na tym, że pan sołtys do tego błędu się przyznał, a pan niestety nie i nadal się do tego błędu nie przyznaje

Reklama

– irytowała się Jadwiga Zbiżek, do której często zwracał się podczas zebrania radny, a nie od dziś wiadomo, że za sobą nie przepadają. Warto jednak zwrócić uwagę, iż w protokole sporządzonym przez J. Klóskę napisano, że radny za swój czyn przeprosił. Co do lamp natomiast stanęło jedynie na tym, iż J. Klóska zapewniła, że brak zapisu w protokole nie oznacza, że nie zostaną one wykonane, bo nawet jeśli nie z funduszu sołeckiego, to mogą być zakupione przez gminę.

Zażenowany wójt

Dyskusja nad wyjaśnieniem nieścisłości nie była jednak głównym celem zebrania, a praktycznie każdy punkt porządku obrad budził spory, które z łatwością przeradzały się w chaotyczną kłótnię, w której strony miały problemy z powściągnięciem emocji. Już sam początek zebrania pokazał, że łatwo nie będzie. O ile co do wyboru sołtysa na przewodniczącego zebrania panowała zgodność, choć nie obyło się bez docinków, to już wyłonienie protokolanta okazało się sporym problemem. Choć z sali padały różne propozycje: R. Gajewska, B. Cieślik, A. Opłatek, J. Klóska, A. Grzebińska, to żadna z tych osób nie wyraziła zgody. Dopiero po dłuższym impasie zdecydowała się, mimo wszystko, J. Klóska, choć ostatecznie nie wszyscy za nią głosowali. Łatwo nie poszło także z przyjęciem porządku obrad. J. Gajewski zgłosił wówczas dwa wnioski: pierwszy, aby dopisać sprawozdanie z działalności sołtysa, które według radnego powinno być przedstawione zgodnie ze statutem oraz drugi, o to, aby od teraz nagrywać zebrania wiejskie. Wnioski radnego wywołały falę dyskusji, w czasie której z sali padały też inne propozycje, niekoniecznie odnoszące się do porządku obrad. Porządek próbowała zaprowadzić J. Klóska, która zwracała się do J. Gajewskiego o powtórzenie, jakie wnioski składa.

Reklama

Właśnie o to chodzi. Jeżeli ktoś przeszkadza na zebraniu drugiej osobie, to taki wtedy wychodzi galimatias

– komentował radny.

Ale niech pan nie daje reprymendy, tylko niech pan zgłosi wniosek

– domagała się swego była radna, na co J. Gajewski zwrócił jej uwagę, że jest od protokołowania, a nie od prowadzenia zebrania. Sprzeczka pomiędzy nimi wybuchła ponownie, kiedy J. Klóska nie zgadzała się z tym, że zebrania wiejskie, jako jawne, każdy może nagrywać i udostępniać nawet w internecie. W tej kwestii radnemu rację przyznał jednak wójt. W tym chaosie pogubił się najwidoczniej sołtys, który nie wiedział, co czynić ze zgłoszonymi wnioskami.

Reklama

Można powiedzieć, że zebranie toczyło się w kameralnym gronie

Proszę państwa, to jest generalnie żenujące, co się tutaj dzieje

– Piotr Lach podjął próbę uspokojenia sali i skierowania zebrania na właściwe tory, tłumacząc, że jedynie wniosek o sprawozdanie nadaje się do głosowania jako odnoszący się do porządku obrad. Został on jednak odrzucony przez większość mieszkańców (tylko 6 głosów za). Przy okazji zastępca wójta wyjaśnił, że sprawozdania z działalności przeważnie składa się po zakończeniu roku, na początku następnego, więc sołtys ma na to jeszcze czas. Natomiast co do nagrywania zebrań w późniejszej części zebrania, już bez głosowania, zgodzono się, że będzie trzeba to czynić, a wójt zobowiązał się, że gmina dostarczy dyktafon. Niemniej J. Gajewski zaznaczył, że on swoją drogą także będzie nagrywać. Kolejnym i tak właściwie głównym punktem zebrania było zdecydowanie, na co wydać 500 zł, skoro, jak się okazało, na poprzednim zebraniu doszło do nieporozumienia w tej sprawie. Jako pierwsza wniosek zgłosiła J. Zbiżek, proponując, aby nie wracać do tamtej sytuacji i dać te pieniądze miejscowym piłkarzom. Z kolei J. Gajewski obstawał przy swoim, czyli zainwestowaniu tego w teren sportowy za blokami. Zgromadzeni mieszkańcy poparli jednak w większości pierwszą z propozycji.

Reklama

Głos starszyzny

W toku zebrania co i rusz powracano do dzielących wieś sporów i kłótni. Znaczące w tej kwestii głosy przedstawili starsi mieszkańcy: Mieczysław  Jonczyk i Stanisława Bogucka. Pierwszy wyszedł przed mieszkańców, zbliżając się blisko stołu, przy którym siedział wójt – M. Jonczyk zresztą zwracał się do Piotra Lacha. Twierdził, że niska frekwencja spowodowana jest tym, że są tacy, którzy nie pozwalają się wypowiadać innym. 

Rozmawiałem z naszymi mieszkańcami w blokach. Pytałem, dlaczego nie przychodzą na zebrania. Dużo osób, szczególnie ci młodzi, którzy powinni zabierać głos, boją się, że jak coś powiedzą to ich małym dzieciom, które chodzą do szkoły, stanie się krzywda

Reklama

– rzucał oskarżenie. Opowiadał, że go też lata temu spotkała taka sytuacja, gdy jego dzieci były prześladowane, bo nie zgodził się na to, żeby w czasie lekcji wysyłać je do sklepu po zakupy dla nauczycieli, więc wierzy tym ludziom teraz. Groził też, że zamierza zbierać podpisy za powołaniem odrębnego sołectwa, które objęłoby położoną za rzeką popegeerowską część Stawnicy. Tam według niego jest 65% mieszkańców i sami się będą rządzić. Adrianna Opłatek zauważyła, że skoro jest ich 65% to mogą i teraz rządzić się jak chcą i wszystkich przegłosować, jeśli przyjdą na zebranie. W kontrze do wystąpienia M. Jonczyka wystąpiła natomiast była sołtys wsi Stanisława Bogucka.

No, drodzy państwo, gdyby nie nasza szkoła, gdyby nie nasi nauczyciele, co byśmy tutaj mieli? Powiedzcie, co?

– dziękowała m.in. za Dzień Babci i inne imprezy organizowane dla wszystkich mieszkańców, np. dożynki

Ja na paragrafach, na artykułach nie znam się, ale wiem, co znaczy społeczeństwo, co znaczy być razem

– apelowała o pojednanie, zwracając się przede wszystkim do radnego Gajewskiego. Ten z kolei tłumaczył, że wcale nie dąży do konfliktu.

Na kłamstwie co najwyżej szałas można postawić. Ja cały czas walczę o prawdę. Mnie nie chodzi o te środki, tylko o prawdę. Na prawdzie zbudujemy prawdziwy dom

– koniec wypowiedzi został mocno przygłuszony przez kolejną wrzawę, która podniosła się w sali.

Pojednania nie będzie

Zdaje się więc, że zebranie wyjaśniło jedynie kwestię, na co przeznaczyć 500 zł, ale jeśli chodzi o konflikt, który trwa już kilka lat, to będzie on dalej rozsadzał i dzielił Stawnicę. Na nic apele o zgodę ze strony wójta i jego próby sprowadzenia ostatniego nieporozumienia do wypadku przy pracy.

I zgody w tej wsi nie będzie tak długo, póki wojna nie zostanie zakończona, bo pan prowadzi wojnę nie z mieszkańcami, pan prowadzi wojnę personalną z tą panią, z tą panią, z tym panem, z tą panią. Pan nie dba o to, żeby we wsi być wzorem i przykładem

– Jadwiga Zbiżek w radnym widzi źródło konfliktu

Nasze postępowanie też nie jest najlepsze, ale my zawsze wyciągamy dłoń pomocną. Natomiast pomocy od pana, tu jako organizatora, inicjatora, nie otrzymaliśmy nigdy, natomiast zawsze był pan inicjatorem takich spotkań jak dzisiejsze

– mówiła pod koniec zebrania, wywołując znowu kontrujący głos J. Gajewskiego.

Pan Janek w ciągu dwóch lat chodził jak zegarek. Czy nie widzicie jego osiągnięć?

– radnego bronił

M. Jonczyk, który uważa, że nikt tyle nie zrobił dla wsi.

Także na sam koniec zebrania nie odbyło się bez zgrzytu. Aby nie było żadnych niejasności J. Zbiżek poprosiła
J. Klóskę o odczytanie protokołu. Ta jednak odmówiła, zasłaniając się m.in. tym, że jest to dopiero wersja robocza.

Ja uważam, że skoro zebranie wiejskie mnie wybrało, to uważa, że zrobię to najlepiej i zrobię to dobrze. Jeśli ktoś się będzie z tym nie zgadzał, to ma takie prawo. Natomiast zaufanie jest rzeczą najważniejszą i uważam, że ja jako protokolant, jeśli jestem wybrana, to nie życzę sobie ingerencji osób trzecich

– uzasadniała. [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    cichy - niezalogowany 2017-11-05 10:36:28

    Stawnice ZAORAĆ !!!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec - niezalogowany 2017-11-05 09:38:26

    Wstyd dzięki naszemu " w świetle prawa " Ci co wiedzą znają klienta. Żałujemy ze Go wybralismy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec - niezalogowany 2017-11-05 09:38:05

    Wstyd dzięki naszemu " w świetle prawa " Ci co wiedzą znają klienta. Żałujemy ze Go wybralismy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama