Reklama

Wyborcza wolnoamerykanka

17/10/2014 00:00
Oklejają co się da i gdzie się da. Łamią przy tym przepisy i nie pytają właścicieli o zgody. Rusza kampania wyborcza, a wraz z nią lawina reklam wyborczych

W Złotowie burmistrz wyznaczył czternaście miejsc pod reklamy wyborcze. Są to miejsca do bezpłatnego umieszczenia urzędowych obwieszczeń i plakatów wszystkich komitetów wyborczych. Problem w tym, że na pewno wszyscy na wyznaczonych tablicach się nie zmieszczą. Kandydatów na burmistrza jest czterech, ale już na radnych miejskich kilkudziesięciu. Podobna ilość chętnych będzie się ubiegać o miejsca w radzie powiatu. Gdzie oni wszyscy powieszą swoje podobizny? Pewnie na słupach oświetleniowych. - Większość komitetów zwykle robi to nielegalnie. Zwłaszcza przy wyborach do Sejmu i Senatu – twierdzi inspektor ds. drogownictwa w Urzędzie Miejskim w Złotowie Maciej Hermann. To on wydaje komitetom zgody na zajęcie pasa drogowego przy miejskich ulicach. Bowiem zgodnie z prawem, komitet wyborczy, chcąc powiesić plakat w pasie drogowym, musi uzyskać na to zgodę zarządcy. - Jeśli się do nas zgłosi, to my możemy mu wskazać odpowiednie miejsce – zapewnia Czesław Milewski z Powiatowego Zarządu Dróg w Złotowie.

Co wolno wojewodzie...

Za reklamy wyborcze ani powiat, ani miasto nie będą pobierać opłat. Tak stanowić ma Kodeks Wyborczy. - Kiedyś płaciło się zarządcy drogi i właścicielowi słupa. Dziś jest jasne, że za zajęcie pasa drogowego płacić nie trzeba – uważa szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej w powiecie Romuald Duszara. Taką samą interpretację prawa prezentują M. Hermann i Cz. Milewski. - Kodeks Wyborczy jest przepisem nadrzędnym nad prawem drogowym – twierdzą panowie.

 

Reklama

W Lublinie kara za wywieszenie plakatu wyborczego w miejscu niedozwolonym wynosi do 100 złotych za dobę za metr kwadratowy. W Białymstoku taka kara wynosi 12 złotych. W Złotowie nie ma określonej kary. Jest to wykroczenie, więc grozi za to mandat do 500 złotych

Nie dla wszystkich jest to takie oczywiste. Część samorządów w Polsce wychodzi z innego założenia i opłaty za reklamy wyborcze, ustawione w pasie drogowym, pobiera. Robi się tak na przykład w Gdańsku. Tamtejszy Zarząd Dróg i Zieleni pyta m.in. o lokalizację i powierzchnię zajętego pasa drogowego i planowany czas jego zajęcia, prosi o dołączenie szkicu lub mapy z lokalizacją plakatu, a także o zgodę właściciela słupa i wówczas nalicza opłatę. Stawki za taką reklamę, zależnie od kategorii drogi, wynoszą od 2,3 zł do 2,6 zł dziennie. - Wszystko zależy od interpretacji prawa – uważa Maciej Hermann z magistratu w Złotowie.

Skoro zwykły obywatel płaci za umieszczenie reklamy w pasie drogowym, to dlaczego ma tego nie robić kandydat na radnego, burmistrza czy posła? - pyta wielu samorządowców. - Bo to nie jest reklama, tylko informacja wyborcza – upiera się R. Duszara. Nic dziwnego, w końcu taka interpretacja pozwala komitetom wyborczym zaoszczędzić. W minionym tygodniu Rada Powiatu Złotowskiego uchwaliła stawki opłat za zajęcie pasa drogowego. Ustawienie w nim reklamy kosztuje dwadzieścia groszy za każdy metr kwadratowy za każdy dzień ekspozycji. Umieszczenie w pasie drogowym urządzeń niezwiązanych z drogami to wydatek 50 zł za m² w terenie zabudowanym i 20 zł w terenie niezabudowanym. Nawet prowadzenie robót drogowych kosztuje – od 1 do 8 zł za dzień zajęcia.

Reklama

- Kiedyś płaciło się zarządcy drogi i właścicielowi słupa. Dziś jest jasne, że za zajęcie pasa drogowego płacić nie trzeba – R. Duszara


Jedyny koszt, jaki będą musiały ponieść komitety, to ten związany z zajęciem słupa oświetleniowego. To na nich najczęściej wieszane są plakaty kandydatów. - Zwykle zawieramy z komitetami umowy na czas określony na wykorzystanie naszej infrastruktury – mówi dyrektor Rejonu Dystrybucji Wałcz w Enei Mieczysław Jezierski. Stawki za udostępnienie powierzchni reklamowej wynoszą w tym przypadku 4,5 zł netto za m² obustronnej tablicy za dobę.

Dzikie wybory

Jak widać wybory rządzą się swoimi prawami. Choć w wielu przypadkach użycie słowa „prawo” będzie nadużyciem. - Przy okazji tegorocznych wyborów do europarlamentu o zgodę na umieszczenie reklam wyborczych wystąpił do nas jeden komitet. Pozostałe pięć czy sześć umieściło reklamy nielegalnie – ilustruje problem Maciej Hermann. W PZD jest podobnie – mało kto zgłasza chęć umieszczenia plakatu w pasie drogowym. - Jeżeli ktoś powiesi ogłoszenie nielegalnie, to możemy zgłosić to na policję – Czesław Milewski teoretyzuje, bo zarząd dróg nigdy nie zgłaszał takich przypadków. - My jako jednostka nie angażujemy się w politykę – twierdzi pracownik PZD.

Z kolei Enea ściąga takie reklamy sama i to zwykle na własny koszt.

Skoro tak, to komitety wyborcze korzystają z tej wolności i wieszają plakaty gdzie się da. Po kilka na jednym słupie – od ziemi po lampę. Oblepiają barierki ochronne i balustrady, obstawiają ronda (czego nie wolno) i chodniki. Cały ten tekturowo-pilśniowy bałagan nierzadko zagraża bezpieczeństwu. Co wówczas robi Powiatowy Zarząd Dróg? - My nie możemy tego zdjąć, bo jest to materiał chroniony prawem. Jeśli zagraża bezpieczeństwu, to musi interweniować policja lub straż miejska – informuje Cz. Milewski. Do Komendy Powiatowej Policji w Złotowie takie zgłoszenia jednak nie trafiają, co potwierdza rzecznik jednostki Maciej Forecki.

Reklama

- Przy okazji tegorocznych wyborów do europarlamentu o zgodę na umieszczenie reklam wyborczych wystąpił do nas jeden komitet. Pozostałe pięć czy sześć umieściło reklamy nielegalnie – M. Hermann


Plakaty umieszczone tak, że mogą zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, a także bezpieczeństwu mienia lub bezpieczeństwu w ruchu drogowym straż miejska lub policja powinny usuwać na koszt komitetów wyborczych.

Cisza po burzy

Kampania za pasem, czy znowu na dziko? Być może, bo w UM w Złotowie wniosek o zgodę na zajęcie pasa drogowego złożył jeden komitet wyborczy. Przedstawiciel drugiego pytał o formalności, jakich należy w tym przypadku dopełnić. W Powiatowym Zarządzie Dróg z kolei takowego wniosku na razie nie złożył nikt.

Jeśli będziemy mieć do czynienia z wolnoamerykanką, to zarządcy dróg powinni nakładać na komitety grzywny. Tak stanowi Kodeks Wyborczy, choć nie określa wysokości tej kary. - W postępowaniu mandatowym jest to grzywna w wysokości do 500 zł. Jeśli ktoś nie przyjmie mandatu i sprawa trafi do sądu, to sąd może nałożyć karę do 5000 złotych – wyjaśnia wszelkie wątpliwości komendant Straży Miejskiej w Złotowie Ryszard Macanko.
 

Reklama

- My jako jednostka nie angażujemy się w politykę – Cz. Milewski o zgłaszaniu nielegalnych i zagrażających bezpieczeństwu reklam wyborczych policji


Kara grozi także tym, którzy w ciągu trzydziestu dni od zakończenia wyborów nie usuną swoich reklam wyborczych. W takim przypadku burmistrz powinien nakazać usunięcie plakatów na koszt komitetów wyborczych. W praktyce różnie w tym bywa. Zdarzają się kandydaci, którzy proszą nas o głos przez lata po wyborach. - Mało kto przestrzega tego przepisu – zauważa M. Jezierski z Enei.

Reklama

- Teoretycznie grozi za to grzywna, ale w praktyce jeśli nie złapie się kogoś, kto wieszał plakat na gorącym uczynku, to niewiele można mu zrobić, choć czasem dzwonimy do pełnomocnika danego komitetu i straszymy tą grzywną. Tyle możemy – M. Hermann może bezradnie rozłożyć ręce.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama