Dyrekcja szpitala i władze powiatu zapewniają, że sytuacja kadrowa oddziału wewnętrznego jest zabezpieczona. Wyjaśniają też sytuację, gdy radni bezskutecznie czekali na przybycie R. Goławskiego i J. Harbuzińskiej–Turek
Co więc z oddziałem wewnętrznym od października? Dyrektor Joanna Harbuzińska–Turek potwierdziła to, o czym nieoficjalnie informowaliśmy już wcześniej, że nowym lekarzem kierującym oddziałem będzie Andrzej Rosiński.
– Wraca do szpitala, z którego wyszedł, gdzie jest jego miejsce – skomentowała podczas piątkowego posiedzenia Rady Społecznej Szpitala Powiatowego w Złotowie.
– Nastąpi wymiana lekarzy w oddziale wewnętrznym. Do doktora dołączy zespół trzech lekarzy. Są też dwie chętne osoby, z którymi prowadzimy rozmowy – dyrektor nie wie jeszcze, jaki będzie finał tych rozmów. Od grudnia ma też przyjść młoda lekarka na oddział chirurgiczny, a najprawdopodobniej po zakończeniu jesiennej sesji egzaminacyjnej umowę ze złotowskim szpitalem podpisze lekarka w specjalizacji pediatrii (aktualnie złotowski szpital zatrudnia łącznie 65 lekarzy). Przypomnijmy, że nieoficjalnie mówi się o tym, że z oddziałem rozstanie się również obecny ordynator Krzysztof Budzyński (wcześniej rezygnacje złożyli Małgorzata Teusz–Chmielecka, Paweł Gałązka i Mateusz Mielewczyk).
Dyrektor mówiła też o pielęgniarkach – obecnie w szpitalu jest ich 195. Mówiła o odmładzaniu i dokształcaniu kadr. Zapewniła, że będzie kłaść nacisk na to, żeby pielęgniarki podnosiły kwalifikacje.
– Nie wyobrażam sobie, żeby któraś z osób zatrudnionych w szpitalu, którym kieruję, nie podnosiła kwalifikacji. Od tego nie odstąpię – zapowiedziała.
Kilka zdań poświęcono też inwestycjom. Starosta zapowiedział, że składane są kolejne wnioski o dofinansowania. Łącznie przygotowane z myślą o inwestycjach w szpitalu wnioski opiewają na prawie 10 mln zł. Mówiono też o możliwości powołania w powiecie, najprawdopodobniej w Złotowie, całodobowego domu pomocy społecznej. Uznano, że największy prestiż placówka miałaby wtedy, gdyby działała pod egidą szpitala (propozycję złożył burmistrz Złotowa Adam Pulit), choć pod uwagę brane są też inne koncepcje.
Rada społeczna podjęła też uchwałę dotyczącą darowizn rzeczowych, jakie w ostatnich miesiącach wpłynęły do szpitala. Związane były głównie z koronawirusem, a wartość wsparcia, jakie napłynęło do złotowskiego szpitala oszacowano na ponad pół miliona złotych. Dyrektor wyraziła wielkie słowa wdzięczności, zwłaszcza że większość tej pomocy trafiła do szpitala w pierwszym okresie pandemii, gdy sytuacja związana z możliwościami otrzymania materialnego wsparcia była w kraju najmniej stabilna.
Zdecydowana większość piątkowego posiedzenia rady społecznej przy złotowskim szpitalu odnosiła się jednak do tego, że starosta i dyrektor szpitala nie byli obecni na posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa Publicznego, Ochrony Środowiska, Zdrowia i Opieki Społecznej Rady Miejskiej w Złotowie, która odbyła się w czwartek 10 września w magistracie. Przypomnijmy, że miejscy radni czekali na zaproszonych, ci jednak się nie pojawili. Radni nie kryli oburzenia sytuacją, mówili o lekceważeniu i arogancji. Przewodniczącym tej komisji jest radny Krzysztof Koronkiewicz, którego także zaproszono na piątkową radę szpitala.
Starosta perswadował mu, że ma inne obowiązki i nie jest w stanie odpowiedzieć na zaproszenie w ciągu zaledwie kilku dni. Pouczał K. Koronkiewicza, że w taki sposób nie załatwia się takich spraw. Wyraził zbulwersowanie stwierdzeniami, jakie padły z ust radnych podczas tamtego oczekiwania na zaproszonych, że skoro starosta i dyrektor ich lekceważą, radni mocno będą się zastanawiać następnym razem, gdy przyjdzie im decydować o tym, czy wesprzeć finansowo szpital, gdy ten zwróci się o taką pomoc do miasta. Dał też jasno do zrozumienia, że nie jest od tego, żeby zajmować się sprawami kadr szpitala (miejscy radni zwołali komisję, bo m.in. chcieli dowiedzieć się, jak rzeczywiście będzie wyglądać sytuacja kadrowa oddziału zewnętrznego w świetle rezygnacji pracujących tutaj lekarzy).
– My jako organ założycielski, ja jako starosta, nie włączam się do spraw kadrowych w szpitalu powiatowym – starosta komentował, że od tego jest dyrektor szpitala.
– Ja nie jestem zaniepokojony, bo wiem, że pani dyrektor, póki co, sobie z tym radzi – ocenił.
– Sytuacja jest opanowana. Mam do pani dyrektor całkowite zaufanie – stwierdził Ryszard Goławski.
Do dyskusji włączył się przewodniczący Rady Społecznej Szpitala, jednocześnie przewodniczący Rady Powiatu Złotowskiego Julian Brewka. Wyjaśnił, że władze powiatu wiedziały o pewnych, trwających w ostatnim czasie rozmowach na temat zapewnienia kadry oddziału. Uznano jednak, że o niektórych rzeczach nie należy oficjalnie mówić, gdy nie są ostatecznie doprecyzowane.
– Są pewne gry między szpitalami itd.
– Brewka mówił też o ochronie danych osobowych. Dyrektor Joanna Harbuzińska–Turek stwierdziła, że są kwestie związane z tajemnicą negocjacji, stosunków ze szpitalami… – Nie można dziecka wylewać z kąpielą – skomentowała.
Agnieszka Jęsiek–Barabasz wyjaśniła, że radni nie oczekiwali konkretnych, personalnych informacji, raczej zapewnienia, że istnienie oddziału nie jest zagrożone.
– Nie zauważyłam woli – dodała radna – do tego, aby powiedzieć choćby tyle, że sytuacja zmierza w dobrym kierunku.

K. Koronkiewicz zaznaczył, że do rady wielokrotnie docierały informacje o niepewnej sytuacji oddziału wewnętrznego, taką wiedzę radni mieli nie tylko z gazety. Dlatego członkowie komisji mieli prawo poprosić o jej zwołanie w pilnym trybie
– Spotkałam się z bezpardonowym atakiem na moją osobę – dyrektor szpitala oceniła nasze publikacje dotyczące szpitala z ostatnich tygodni. Również krytycznie odniosła się do słów miejskich radnych, gdy ci czekali na nią i starostę podczas zwołanego spotkania wspomnianej komisji. Dyrektor odczytała swoje stanowisko, w którym odniosła się do naszej relacji z tamtego spotkania. Zapewniła, że nie zlekceważyła radnych, uznała wręcz, że przewodniczący komisji Krzysztof Koronkiewicz nie potrafił dochować staranności przy zwoływaniu i prowadzeniu posiedzenia, przez co ze strony radnych miało paść, jej zdaniem, kilka niepotrzebnych i niesprawiedliwych stwierdzeń. Jej zdaniem kładzie to cień na dobrej jak dotychczas współpracy miasta ze szpitalem. Podobnie jak starosta mówiła też o zbyt krótkim terminie zwołania posiedzenia. Podkreśliła też, że powiadomiła K. Koronkiewicza, że w tym terminie nie może przybyć na spotkanie. W tym świetle za szokujące uznała, że komisja na nią oczekiwała, skoro K. Koronkiewicz miał informację, że nie przybędzie.
Krzysztof Koronkiewicz odesłał swoich rozmówców do ponownego przeczytania artykułu, jak stwierdził, ze zrozumieniem. Podkreślił, że nie on osobiście skomentował w tak dosadny sposób fakt, że starosta i dyrektor nie pojawili się na spotkaniu [o arogancji mówił radny Stanisław Wełniak – przyp. red.], nie rozpoczął też komentarzy dotyczących tego, czy w świetle takiego zlekceważenia miasto powinno rozważyć brak kolejnego wsparcia szpitala w razie takiej finansowej potrzeby. Koronkiewicz podkreślił jednak, że o ile od starosty wpłynęła wcześniej informacja, że nie będzie obecny na komisji, tak informacja od dyrektor została mu przekazana dopiero dzień po posiedzeniu, 11 września. Na dowód przedstawił email, który do niego dotarł – okazało się, że nie było przepływu informacji w odpowiednim czasie z Urzędu Miejskiego, gdzie wpłynął mail od dyrektor.
– W dniu komisji nikt z jej członków nie wiedział, że pani nie przybędzie – podkreślał raz jeszcze K. Koronkiewicz.
Zaznaczył też, że do rady wielokrotnie docierały informacje o niepewnej sytuacji oddziału wewnętrznego, taką wiedzę radni mieli nie tylko z gazety. Dlatego członkowie komisji mieli prawo poprosić o zwołanie takiego spotkania w trybie pilnym.
– Bo jest społeczny niepokój. Chodziło o uspokojenie społeczeństwa – argumentował Koronkiewicz, raz jeszcze wypominając staroście, że najwyraźniej nie miał jednak takiej woli.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!