Reklama

Wypłynę na głębię

04/09/2012 00:00
Rzeźbi, pisze wiersze i maluje. - W Holandii to mnie okrzyknęli Van Gogh. A ja na to, że mogę być tylko Van Cuper - pan Edward uważa, że w Krajence jest mu za duszno. Dlatego z pomocą złomu remontuje kościół w Głubczynie. - Zrobię tu Cuperówkę. Każdy będzie mógł tu wystawiać obrazy, które nie są jakimś porno - deklaruje

Nahajem na złomiarzy
- Jest. Jest. Co tu robisz?!
- To jest moje. Siedzę i pilnuję.
- Forsę masz jakąś?!
- Co ja biedny emeryt mogę wam dać...
- To cię walniemy na torowisko i tam zdechniesz jak nie dasz.

Edward Cuper łypie na kija, który niewzruszony leży obok. Rezygnuje z jego pomocy. Trzech nie pokona. Sam ma tyle lat co trzy postaci majaczące w mroku.

- Dawaj pieniądze!
- Coś tam mam na zakupy, czekajcie, to wam dam.

Staruszek pilnuje budynku z czerwonej cegły. Czuje się tu jak u siebie. Ruderę dzierżawi od kolei. - Jak Deutsche Bahna zacznie tu robić ruch, to będzie to w cenie i będzie to pielęgnowane – liczy. – Teraz chcą to rozebrać, ale muszę pogonić konserwatora, żeby to objął ochroną – dodaje.
[[reklama]]
Przez chwilę drzemie w dziurawym fotelu. Bez asysty żarówki kreśli wiersze o Krajence. Teraz rzuca myśl w kierunku roweru. Czy zarośla ochronią go przed złomiarzami? Gdyby miał pistolet sam by go obronił. Pan Edward szanuje rzeczy, również te porzucone przez innych. – Broń gazową zabrali mi do Poznania na Tczewską. Postraszyłem kiedyś złomiarzy, to poszli na komendę do Henicza na skargę, że ich straszę, grożę im bronią – mężczyzna chwali się, że kurs strzelecki ukończył z wyróżnieniem. Ciemna trójka to ci sterroryzowani sprzed kilku lat.

Nie wiedzą, że drzwi z pilśniowej płyty otwierają się z jednej strony i że w sąsiedniej ciemni jest małe okienko. W sam raz dla 75-latka żyjącego z 1000 zł emerytury (a żona mówi: i wszystko przeżresz? – powie później mężczyzna). Wystarcza skok, zamach drzwiami i powolny ślizg przez tunel. Tylko nogi nie nadążają za pomysłami siwej głowy. – O, tu mam stopę poharataną – mężczyzna podwija szarą skarpetę ukrytą w roboczym bucie. – Jeden mnie złapał, a drugi walnął jakąś brechą.
[[nowa_strona]]
Zdjęcie z Piłsudskim

Edward Cuper rodzi się na paździorach, jak za Kaliszem mówią na październik, w 1935 roku. Nad Prosną.

Pan Edward śpiewa bez skrępowania. Kiedyś należał do trzech chórów, ale w jednym się pokłócił, drugi się rozpadł…

O historii swojej rodziny także opowiada na tylko sobie znaną melodię. - Czterech braci nas było, najstarsza córka, czarne loki, ulubieniec mamy, zmarła na dyfteryt – napiła się z tego samego kubka co koleżanka – 77-latek charakteryzuje swoje rodzeństwo. - Ojciec w bitwie pod Warszawą walczył, ma nawet zdjęcie z Piłsudskim. Mam w kronice, to pokażę. Po wojnie był na liście do wywózki. Ukrywał się w rezerwacie Olbina– umysł mężczyzna ma sprawniejszy niż żylaste dłonie. Pamięta, jak w 1948 trafia z rodziną do Maryńca. Wtedy zwą go Marynin. Parcelacja ziemi się odbywa, ludzie ciągną tu z Polski centralnej.

Zabawa prądem

Lata 50-te. Po wsiach grasują grupy elektryfikacyjne. Edward Cuper uczy się prądu w pilskiej zawodówce. W międzyczasie porażony prądem ginie jeden z elektryfikujących. – Tata zakazał mi tego zawodu. To chciałem iść na pilota, ale jeszcze gorzej było – mężczyzna poprawia się na stojącym przed domem fotelu samochodowym.
[[reklama]]
Bezpieczniej być nauczycielem. – Przyjeżdżał do nas Możarowski, dyrektor pedagoga. Namówił rodziców, że mnie przyjmie, że mogę iść do III klasy i potem na studia. Tak będzie kulturalnie – niedoszły elektryk wspomina rozterki rodziców. - Późnij sobie w brodę plułem, bodaj byś cudze dzieci uczył – złorzeczy, ale kończy studium nauczycielskie w Łodzi, studia plastyczne w Toruniu (specjalizacja rzeźba i malarstwo), studia magisterskie.

Ale prąd go kręci. W latach 60-tych w krajeńskich szkołach prowadzi kółka elektrotechniczne.

- Uczył Pan? Bez uprawnień?
- No przecież skończyłem zawodówkę.
- To za mało.
- Miałem studium nauczycielskie, a to nie wszyscy mieli.

Prostowanie krzywej wsi


W Krajence Edward Cuper mieszka od 1964 roku. Wychodzi z domu w harcerskim mundurze upstrzonym odznaczeniami PTTK, ZNP, ZHP. – Medali mam więcej niż Gagarin – wypina pierś z przyzwyczajenia. Najwięcej z Krzywej Wsi. Do miejscowości za Radawnicą trafia w 1958 roku. Zadanie: uczyć rysunku i prac ręcznych. – Przedmiotów mogłem uczyć jakich chciałem, ale dostałem nominację na kierownika szkoły – podobno śmiałym należy się od życia więcej. Harcerze odważni są. Nauczyciel Edward przewodzi miejscowym. I łapie odznaczenia. – To, co powinienem dostać za zasługi, to dostawałem, a nawet więcej - przyznaje, że gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci korzysta. - Dyrektorem w podstawówce w Radawnicy był Piątek, a w Uniwersytecie Ludowym był Materek i oni się kłócili. No to Materek wszystkie sukcesy Krzywej Wsi podkreślał i typował mnie do odznaczeń, wyróżnień – metal na piersi unosi się rytmicznie. A ten? – pytam, dotykając białego krzyża Polonia Restituta. – To też mój, dostałem – nie spuszcza z tonu. Ale na odwrocie jest data 1944 – dopytuję. – A to może jest data produkcji – krajeńszczanin jest pewny swego.
[[nowa_strona]]
Jakiś niepodobny jestem

Prosna najpiękniejsza jest na dziecięcych obrazkach. Mały Edward maluje to, co widzi. Ma dar  – jest przekonany. Znajomi proszą o obrazy. To musi być talent. A że szczegóły się nie zgadzają? Abstrakcja. – Portretów nie lubię malować, bo trzeba trzymać się dokładnie podobizny. A jak dodaję coś od siebie albo nie taki uśmiech dam, to jest niezadowolenie i krytyka – lokalny plastyk za nic ma przysłowia o cnocie. - W Holandii to mnie okrzyknęli Van Gogh. A ja na to, że mogę być tylko Van Cuper. Wasz Van Gogh jest w katalogach, a ja jestem zwykłym wyrobnikiem, malarzem, który nie jest sławny jeszcze. Och, jak im się to spodobało, zaczęli mi zapiekanki znosić – emeryt z Krajenki z każdej sytuacji wyjdzie obronną ręką. Stowarzyszenia twórcze, do których należy, on zakłada, tak samo chóry. W wielu mianuje się doradcą. – Tylko o Pasji nie mówię, bo tam nie płacę składek – ścisza głos.
[[reklama]]
Wśród złomu zawłaszczającego kolejne części podwórza jest maszt. Na nim zawiśnie własnoręcznie malowana flaga klubu Pomerania. – To jest klub międzynarodowy i ja nim rządzę, nikt mi tu nie podskoczy – oświadcza, chowając w dłoni długie paznokcie.

Europa to jego kierunek. – Wszyscy dookoła mówią, że tu jest duchota dla mnie, dla takiego jak ja po trzech specjalizacjach. Jan Paweł II mówił „wypłyń na głębię”. Przechwyciłem to hasło i zacząłem je realizować – przekonuje emeryt z 26-letnim stażem.

Cuper dewelopment

Lata 90-te. Gmina Krajenka sprzedaje kościół. Zawalony dach, spustoszone wnętrza kuszą. Przetarg wygrywa Edward Cuper. Ot, fantazja artysty. Syrenką wozi karpiówkę z rozbiórki budynków parafii w Zakrzewie. – Zajeździłem ją wtedy – chwali się właściciel poewangelickiego kościoła. Dawną syrenkę na podwórku w Krajence zastąpiły dwa maluchy i niezliczona ilość taczek, wózków. Do wożenia desek, do targania złomu ze złomowiska…

Należność za kościół mężczyzna spłaca w ratach, ale plany snuje hurtem. - Jak zrobię Głubczyn, to tam będzie nasza baza – mówi o Pomeranii i odrzuca oferty kupna, składane przez fotografików i biznesmenów. - Jeden na hurtownię chciał to kupić. Mówił, że krzyż by zdjął i już – twierdzi artysta bez pracowni. Walczy z czasem i kostuchą. - Zrobię tu Cuperówkę. Każdy będzie mógł tu wystawiać obrazy, które nie są jakimś porno – deklaruje.

Oprócz kościoła Edward Cuper ma ziemię i ruderę po spółdzielni w Sokolnej. Trzyma tam pszczoły. Dzierżawę budynku w Żeleźnicy kolej mu wypowiedziała (pewnie czają się na Deutsche Bahna). Na celowniku ma budynki przy ul. Mickiewicza w Krajence. – Tam jest warsztat po teściu. Jak Głubczyn ogarnę, to przypuszczę na to atak. Już wszystkie urzędy w Polsce obkolędowałem – pisma rozdymają schowaną w domu walizkę.

I co Pan zrobi z tymi nieruchomościami? - Mam trzy córki, a do grobu tego nie wezmę. Jedna czai się na ten Głubczyn – śpiewa, maluje, chce to po mnie prowadzić – przekonuje człowiek, zgłoszony przez gminę i miasto Krajenka do Nagrody Powiatu Złotowskiego.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości