Reklama

Wywiad z Krzysztofem Napiórkowskim

25/09/2012 12:25
Muzyk z Krakowa, mający na swoim koncie już 2 autorskie płyty i jedną z wierszami Herberta, został ciepło przyjęty przez krytyków. Jego singiel "Wszystko gdzieś w nas" już od długiego czasu wybrzmiewa w Trójce Polskiego Radia

Za Tobą koncert w Magazyn Cafe, na małej scenie, przed małą publicznością. Czy Tobie, jako stałemu bywalcowi wielkich scen, granie w kameralnych miejscach sprawia nadal przyjemność ?
Sprawia mi bardzo dużą przyjemność, ponieważ występowanie przed małą publicznością, w ograniczonym składzie kameralnym, wymaga jednak pewnych szczególnych przygotowań ze strony wykonawców. Przygotowania specjalnego brzmienia dostosowanego do danych warunków i to jest pewne wyzwanie, któremu staram się sprostać.

Kto właściwie wpadł na pomysł aby na mapie występów znalazł się Złotów?
Jestem związany z ziemią krajeńską. Bywałem kilka lat temu na festiwalu poetyckim „Pobocza”, który odbywał się w Sępólnie Krajeńskim i w Więcborku.

Swoich sił w sztuce, w muzyce, próbowałeś już na studiach, wydaje się, że od samego początku świat przyjmował Cię z otwartymi ramionami...
Świat rzeczywiście, kiedy byłem młodym człowiekiem, przyjmował mnie bardzo dobrze. Wydaje mi się, że taki młody osesek, który jeszcze nie za dużo wie, ale jest w jakiś sposób uzdolniony, może być interesujący. Natomiast wszystko to, co ważne wydarzyło się znacznie później, bo trzeba jednak zapracować sobie na pewne rzeczy. Trzeba napisać repertuar, napisać płyty, nagrywać i to nie jest już kwestia ani szczęścia, ani talentu, a zwyczajnej pracy.

Czy naprawdę aż tak ciężka to praca?
Tak, zwłaszcza, że szczerze mówiąc nasze polskie warunki nie rozpieszczają artystów niszowych.

Czy Twoim zdaniem trudno jest młodym twórcom wybić się w światku muzycznym?
Światem młodych wykonawców zawładnęła moda na programy typu talent show, co mnie się wydaje złe, dlatego że polega to na kreowaniu głównie osób, które mogą być wykorzystane przez przemysł rozrywkowy i fonograficzny, a nie twórców, którzy mogliby reprezentować dobry poziom artystyczny. I to jest też główny problem, że ci nowi wykonawcy chyba bardziej chcą robić karierę niż dobrą muzykę.

A jakim sposobem Tobie udało się zaistnieć?
To było różnie. Jedną płytę wydałem w całkiem normalny sposób, zgłosił się do mnie wydawca, drugą tak samo, a z ostatnią sam zgłosiłem się do wydawcy. Nie ma reguły, za każdym razem jest inaczej.

Na scenie czujesz się jak ryba w wodzie. Skąd taka swoboda?
Myślę, że to wynika z dosyć długiej praktyki, w końcu występuję na scenach klubowych już od czasów studenckich i jest to dla mnie środowisko naturalne. A dodatkowo dobremu samopoczuciu nas scenie powinno też towarzyszyć gruntowne przygotowanie materiału na koncert.

Chcesz powiedzieć, że nie miejsca na improwizację?
Improwizacja jak najbardziej, ale ona może być tylko elementem w dobrze opracowanej bazie.

[[nowa_strona]]

Jakie były Twoje wczesne inspiracje, jeszcze w młodości?
Głównie muzyka klasyczna, z racji tego, że mój tata słuchał właśnie takich płyt, a jeżeli rozrywkowa to instrumentalna. Kiedy już dorastałem, słuchałem wszystkiego co wpadło mi w ręce i filtrowało się wszelkie możliwe gatunki. Swego czasu byłem nawet mocno zafascynowany zespołem Queen, siedząc w piwnicy z magnetofonem, słuchałem ich całymi godzinami i nocami. Ale to właśnie muzyka klasyczna jest mi najbliższa.

Jest może płyta, która zajmuje szczególne miejsce w Twoim sercu?
Miałem w dzieciństwie taką płytę, którą włączał w domu mój tata, bardzo dobrze nagrana, znakomicie wykonana, na której brytyjska orkiestra radiowa wykonywała znane lub mniej znane tematy w wersjach orkiestrowych. Cały czas do niej wracam, przypominam sobie jej brzmienia i harmonię i to jest absolutnie wspaniałe.

A jak to jest z poezją – mądrość wypływająca z Twoich tekstów jest już życiowa, czy wciąż opierasz się na intuicji?
Staram się żeby te teksty były ciekawe i interesujące, ale myślę, że często jest to po prostu licentia poetica. Oczywiście wczuwam się w myślenie innych osób i niekoniecznie to, co piszę jest zawsze o mnie. Nie zawsze podmiot liryczny musi być identyfikowany z autorem.

W Twoim repertuarze jest kilka piosenek opartych na poezji Pawła Szydła. Ciekawi mnie jego ocena takiej, a nie innej interpretacji jego wierszy.
Paweł był przede wszystkim zszokowany, gdyż nie spodziewał się, że coś takiego zrobię, ale kiedy już szok minął, stwierdził, że interpretacja jest na tyle niespodziewana, że sam spojrzał inaczej na swój tekst. Odbieram to jako swój sukces.

Jak wygląda u Ciebie proces tworzenia?
Metodologia jest bardzo różna, każdy twórca powinien znaleźć swój własny sposób. Najpierw robię szkice, później to dopracowuję.

Twoja ostatnia płyta „Drugi Oddech” nagrana została w 2011 roku, długi był proces jej przygotowywania?
Praca przy tym albumie wyglądała bardzo klasycznie. Każdy instrument po kolei nagrywany na ścieżkę, warstwowo, wcześniej mieliśmy chyba tylko dwie próby.

Nagrywanie na ścieżki jest wszechobecne, a co z metodą na setkę?
Bardzo mi się podoba. Marzę aby nagrać płytę na setkę i teraz są ku temu warunki. Kilka lat temu, kiedy debiutowałem, nie miałem dostępu do tak znakomitego sprzętu jak dziś i myślę, że następną płytę będę się starał zrealizować w tradycyjnej metodzie grania na żywo. A jeśli chodzi o samą metodę... na pewno wymaga to od zespołu wprawy, ale też jest to dobry element samokształcenia, nagrywanie swoich wykonań na żywo i odsłuchiwanie, analizowanie tego później.

Uważasz, że Twoja muzyka skłania ludzi do refleksji?
Nie mam pojęcia. Ja po prostu wykonuję pieśni i opowiadam historie, które są dla mnie ważne, a każdy odbiera i interpretuje to na swój sposób. Oczywiście biorę odpowiedzialność za to, co piszę, ale możliwość odbioru jest wielka i nigdy do końca nie wiadomo co tak naprawdę się wydarzy.

Mam wrażenie, że Twoje utwory przesiąknięte są smutkiem...
Być może to dlatego, że stosuję takie skale, które kojarzą się ze smutkiem.

Tęsknisz za czymś w życiu?
Tęsknię za spokojem, żeby wszystko było ułożone proporcjonalnie na tym świecie. Prywatnie też jestem odrobinę melancholijny, nie lubię zbyt gwałtownych zrywów, zbyt szybkich temp, to po trosze się tak na to wszystko składa.

Jakie masz plany na przyszłość?
W przyszłym roku będzie nowa płyta. Jest już materiał, jesteśmy po próbach. Wydaje mi się jednak, że „Drugi oddech” jeszcze nie przeminął, ta płyta zdecydowanie nie wybrzmiała do końca.

Z Krzysztofem Napiórkowski rozmawiała Agnieszka Piec

Poniżej singiel "Wszystko gdzieś w nas":

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama