Piłką nożną zaraził się późno, ale za to śmiertelnie. Przed trenowaniem ukochanej drużyny bronił się rękami i nogami - bezskutecznie. Lokalny patriota i miłośnik amatorskiej piłki nożnej. Naszym rozmówcą jest prezes, trener, zawodnik i człowiek Tarnovii Tarnówka – Michał Cochór
Od kołyski aż po grób tylko jeden klub...
Tak to wygląda. Choć urodziłem się w Złotowie, to praktycznie całe życie związany jestem z Tarnówką i z tutejszym klubem.
Już trzecią kadencję prezesujesz Tarnovii. Jesteś także trenerem i zawodnikiem – nie za dużo tych obowiązków?
Bardzo dużo. Najwięcej czasu pochłaniają sprawy klubu, dokumentacja, sprawy związane z prawidłowym funkcjonowaniem klubu. Staram się, żeby to miało ręce i nogi. Jako trener drużyny seniorów pracę podjąłem w 2020 roku, przejmując drużynę po Krzysztofie Gazarkiewiczu. Nie dysponujemy Bóg wie jakim budżetem i w tamtym okresie nie było nas stać na zatrudnienie trenera z zewnątrz. Jako zawodnik jestem zgłoszony, ale na boisku pojawiam się bardzo rzadko, więc to raczej przyjemność niż obowiązek.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!