Reklama

Z wizytą w "fabryce"

20/08/2017 08:00
Bardzo małej, ale niesamowicie pożytecznej. Pan Władysław Ogórek zaprasza do swojej pasieki

Jeśli pszczelarz to ten, który hoduje pszczoły i sprzedaje miód, to pan Władysław nim nie jest.

Gdy myśląc „pszczelarz” dodamy jednak jeszcze: człowiek, który ukochał naturę i czerpie z niej to, co najcenniejsze, to wtedy już mowa o panu Władysławie. Z tą profesją jest, jak z każdą inną. Można wykonywać ją źle, dobrze, prawidłowo, można też stać się mistrzem. Do tego ostatniego, oprócz ciężkiej pracy, potrzebna jest jednak jeszcze szczypta pasji. A tej naszemu rozmówcy odmówić nie można. Dowodem na to, że ten przepis gwarantuje sukces, jest rodzinna kronika pszczelarza, której zawartość stanowią liczne dyplomy honorujące jego pasję.  W tym również te wyjątkowe w pszczelarskiej branży: Złoty Medal Polskiego Związku Pszczelarskiego i Medal Księdza J. Dzierżona.

Reklama

Faktycznie po tych ponad 40 latach, odkąd mamy pasiekę, zdobyłem już jakąś renomę. W czym tkwi sekret? Chyba w tym, że ja naprawdę kocham te stworzenia. Tyle co one robią, jakie są pracowite i pożyteczne, to chyba żadne inne nie mogą się z nimi równać

– zamyśla się.

Pszczoły to takie małe fabryczki. One wszystko przerobią, a co więcej, oczyszczą z tych wszystkich toksycznych składników 

– wyjaśnia pan Władysław, przypominając o akcji budowania hoteli dla dzikich pszczół, w tym przypadku murarek, w miastach (podczas Euro Eco Meetingu została przeprowadzona w Złotowie. Nasz rozmówca był jednym z uczestników). Badania przeprowadzone przez ekspertów wskazują, że miód zrobiony w miejskich warunkach, gdzie znajduje się większa liczba spalin samochodowych i innych zanieczyszczeń, jest równie zdrowy  jak ten wiejski.

Reklama

Naprawdę one są cudowne. Jak mąż pracuje w pasiece, to zawsze staram się szybko zrobić swoją robotę i idę mu pomagać. Uwielbiam na nie patrzeć

– dodaje pani Anna.

Miodowa nalewka i rękodzieła pani Anny. Małżeństwo z dumą prezentuje niewielką część swoich prac

Nie ma czego się wstydzić

Wizytę w pasiece pana Ogórka odbywam w strugach deszczu. Bohaterki tego dnia raczej wolą nie opuszczać swoich kolorowych domków. Ule zbudował im sam gospodarz, z małą pomocą żony, która zadbała o to, aby były wyjątkowe i chciało się do nich wracać.

Reklama

Mąż zrobił tło, a ja domalowałam kwiatki i pszczółki

– precyzuje gospodyni, trzymając nad swoją i moją głową parasolkę.

O, a tutaj kręcę miód 

– pan Władysław wskazuje na małe pomieszczenie gospodarcze w otoczonej drzewami pasiece. Aby schronić się przed deszczem zaprasza mnie do środka. Kątem oka widzę certyfikat mistrza pszczelarstwa i liczne dyplomy. Jest też rysunek pszczoły – to prezent od zaprzyjaźnionego malarza.

Mogę tak tutaj wejść? Co na to Sanpeid?

– pytam nieśmiało. Pan Ogórek wyjaśnia, że wszystko jest pod kontrolą. Higiena jest u nich na pierwszym miejscu. Zresztą pracował przez kilka lat w piekarni, to wie, co i jak z tymi zasadami w miejscu pracy. Poza tym to będą jeść ludzie, więc w tych kwestiach w tej pasiecie panują twarde reguły. 

Reklama

Kilka lat temu przyjechali do nas dwaj panowie ze Szczecina. Jechali do innego pszczelarza, ale tak ktoś ich pokierował, że trafili do mnie. Żona ich przywitała i przyprowadziła do pasieki. Ja tak tutaj siedziałem przy tej wirówce. Oni tak zdezorientowani, pytają, czy można wejść. A ja: czemu nie, nic do ukrycia przecież nie mam. Kazałem im usiąść, tutaj, na tym tapczanie

– wskazuje na mebel.

Dałem im posmakować tego miodu co go kręciłem. Zdziwieni byli. I po chwili mówią: Wie pan, my pierwszy raz w życiu prawdziwy miód jemy. Kolega, co nam wcześniej sprzedawał, nigdy  nie pozwolił nam wejść i zobaczyć, jak to się robi

Reklama

– wspomina pszczelarz. Przyjeżdżali do niego jeszcze przez kilka lat, każdego roku. Zawsze brali po 30–40 słoików o pojemności 0,9 litra.

Już nie przyjeżdżają. Może coś się stało, bo ten starszy, a sędziwy był, mawiał, że póki będzie żył, będzie przyjeżdżał

– zastanawia się pan Władysław.

Bo z pszczelarzem jest jak z przyjacielem

– mówi.

Trzeba mu zaufać. Jak pozwala nam wejść do swojej pasieki, to już dobry znak

– wyjaśnia. A oszustów nie brakuje. Chociaż w naszym powiecie pszczelarze raczej są uczciwi i koleżeńscy. Zresztą to bardzo ważne, aby współpracowali ze sobą. Jak to w naturze bywa, wszystko jest ze sobą powiązane. Gdy zgnilec amerykański pojawi się u jednego (nieuleczana choroba pszczół, która wymaga zlikwidowania całej pasieki), może pojawić się u drugiego.

Reklama

Ponad 20 lat temu, gdy jeszcze ta choroba nie była tak znana, straciliśmy przez nią pasiekę. Ogromny był żal. Bodajże po roku czy dwóch latach zdecydowaliśmy się ją jednak odbudować. Jakoś tak bez tych pszczół smutno było

– wspomina pani Anna.

Nie marudź, jedz miód

Podczas mojej wizyty pan Władysław miodu nie kręcił, nie żałował jednak degustacji wyrobów małych „fabryczek”. W tym osławionego propolisu, czyli kitu pszczelego rozpuszczonego w spirytusie. Nie brzmi dobrze, i też zresztą nie smakuje wyśmienicie, ale działa cuda.

Reklama

Rzadko łapie nas przeziębienie

– wtrąca pani Anna.

Cały rok przepracowałem bez zwolnienia lekarskiego

– dodaje pszczelarz.

Mąż codziennie rano bierze łyżeczkę cukru i polewa to propolisem. Do herbaty nie daje, bo się taki brzydki, biały osad robi

– wyjaśnia żona pszczelarza. Odporność, rzadkie wizyty u lekarzy to dowód na to, że to nie żadne mrzonki. Ale uwaga! Trzeba to robić systematycznie.

Jeśli ktoś jest chory i zażyje propolisu, to na drugi dzień nie  będzie zdrowy

– zaznacza gospodarz.  Choć to wyjątkowe wyroby, prosto z natury, to mimo wszystko cudów nie czynią...Tak od razu. Ponadto „płynne złoto” przyśpiesza także gojenie ran. Warto zatem posmarować nim skaleczenie. Można też stosować nakłucie żądłami, ale to już wyższa szkoła jazdy. W domu państwa Ogórków miodu nie  brakuje także w kuchni. Gospodyni przyrządza pyszne skrzydełka drobiowe, które, jak podkreśla, wcale nie są słodkie, ale za to bardziej aromatyczne i wyraziste w smaku. Tę pasiekę spośród innych wyróżnia jednak przede wszystkim jeden, zacny i utytułowany już produkt: w zaciszu drzew i krzewów powstaje smakowita miodowa nalewka. W lipcu zrobiła furorę w Więcborku, gdzie zdobyła nagrodę publiczność i Grand Prix w konkursie „Krajeński Produkt Lokalny”.

Reklama

Proszę, pani spróbuje

– gospodarz podaje kryształowy kieliszek, a w nim złoty napój.  Rzeczywiście, wyśmienita. Przepis? Bardzo prosty. Pan Władysław bez żadnych oporów podaje składniki: miód, sok z cytryny i spirytus.

Proporcje zachowam jednak w tajemnicy

– zaznacza. No cóż... Próbowałam. Zawsze można poeksperymentować we własnej kuchni.

***

Pan Władysław i pani Anna są wielkimi pasjonatami. Oboje należą do Stowarzyszenia Pasja w Złotowie. Pani Anna wstąpiła do niego jako pierwsza, już na początku działalności „Pasji”. Znana jest przede wszystkim ze swoich talentów do haftowania i frywolitek. Od niedawna maluje również obrazy. Mąż dołączył do „pasjonatów” rok po żonie. Na wielu wystawach stowarzyszenia można m.in. podziwiać jego aromatyczne, miodowe świece. Małżeństwo od lat angażuje się w projekt „Warsztaty Twórcze Norwid z Pasją”, gdzie chętnie dzieli się swoją artystyczną wiedzą. Państwo Anna i Władysław zgodnie potwierdzają, że przepis na udane i zgodne małżeństwo to: pasja, która pozwala obojgu zapomnieć o problemach, a nawet o tym, o co się posprzeczali oraz miód, który dodaje energii i witalności. W tym przypadku proporcje nie grają roli

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kox - niezalogowany 2017-08-20 16:29:02

    Smiardowo Krajeńskie 5 polecam świetny miód ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kox - niezalogowany 2017-08-20 16:29:02

    Smiardowo Krajeńskie 5 polecam świetny miód ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Złotowianka - niezalogowany 2017-08-20 10:50:41

    Ciekawy artykuł, zabrakło jednak informacji, gdzie znajduje się pasieka aby można było kupić miód.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości