Reklama

Za mało godzin

26/01/2013 00:00
Czy nowe egzaminy sprawią, że będziemy jeździć bezpieczniej? Niekoniecznie. Dlaczego - o tym z Damianem Idzikowskim rozmawia Joanna Kozij

Panuje opinia, że kobiety są gorszymi kierowcami niż mężczyźni, a młodzi kierowcy gorszymi niż kierowcy z kilkuletnim doświadczeniem - Pan też tak uważa?
Nie zgadzam się, sądzę, że panie są równie dobrymi kierowcami jak mężczyźni. Ponadto obserwując przez lata młodych kursantów stwierdzam, że to właśnie kobiety są bardziej rozsądne i ostrożniejsze na drodze. Jeśli chodzi o naukę testów, również szybciej przyswajają wiedzę. Większy natomiast problem kobiety mają z manewrami na drodze typu parkowanie. Chcąc odpowiedzieć na drugą część pytania sądzę, że niestety młodzi kierowcy statystycznie są sprawcami wielu tragicznych wypadków. Co jest tego skutkiem? Moim zdaniem człowiek, który ukończył szkolenie na kursie i zaliczył egzamin państwowy nie jest jeszcze doświadczonym kierowcą. Niestety młodzi ludzie bardzo często o tym zapominają. Nadmierna prędkość, chęć zaimponowania innym, brak wyobraźni i w konsekwencji fatalne skutki. Często napotykam młodych kursantów, którzy wykazują cechy ,,młodego pirata drogowego"". Staram się w pewien sposób wpłynąć na taką osobę. Uważam, że każdy instruktor podczas prowadzenia szkolenia powinien bezustannie mówić o zagrożeniach, które czyhają na drodze.

Jakimi cechami powinien odznaczać się dobry instruktor nauki jazdy?

Jest wiele cech, które powinien posiadać. Przede wszystkim powinien być cierpliwy i posiadać umiejętność zapanowania nad emocjami (w czasie szkolenia kursantów). Następna cecha to spostrzegawczość, refleks i umiejętność zapanowania nad samochodem w ekstremalnych warunkach. Musi umieć przewidzieć nietypowe i stwarzające nieraz realne zagrożenia na drodze zachowania kursantów. Oczywiście komunikatywność, punktualność. Praca instruktora przypomina czasem pracę psychologa. Każdy z nas jest inny i inaczej myśli. Przez wiele lat pracy uczę się docierać do psychiki kursantów. Cały czas szukam sposobów na to, w jaki sposób wytłumaczyć pewne sprawy, aby na dłużej zostały w głowie uczącej się osoby. Często napotykam ludzi z trudnym charakterem, zamknięte w sobie lub przeciwnie, wykazujące elementy nadwrażliwości lub wręcz nadpobudliwości. Do każdego z tych przypadków należy podejść indywidualnie i to, że to potrafię, uważam za mój atut.

Czy łatwo zostać instruktorem?

Żeby zostać instruktorem nauki jazdy należy spełnić kilka warunków. Przede wszystkim należy odbyć kurs instruktorski na daną kategorię (oczywiście kandydat na instruktora musi posiadać prawo jazdy danej kategorii nie mniej niż 3 lata), wykonać badania lekarskie oraz psychotechniczne, otrzymać z sądu zaświadczenie o niekaralności oraz, co najważniejsze, zdać egzamin państwowy. Nie jest to takie straszne, ale na pewno wymaga poświęcenia trochę czasu i nauki.

19 stycznia zaczęły obowiązywać nowe przepisy w egzaminowaniu kursantów. Co się zmieniło?

Głównie zmieniają się zasady egzaminu teoretycznego. Zamiast dotychczasowych około 500 pytań będzie ich 1500, a docelowo nawet 3000. Pytania będą punktowane w zależności od stopnia ważności. Pozytywną zmianą jest to, że pytania będą sformułowane prosto i logicznie, a do jednego pytania będzie pasowała tylko jedna odpowiedź. Zapowiadane zmiany wpłynęły na to, że szkoły nauki jazdy przeżywały prawdziwe oblężenie, bo każdy chciał zdawać ,,stare” testy, bojąc się nowych. Dla nas, szkolących, również nastąpią zmiany. Każda szkoła jazdy będzie musiała korzystać ze specjalnego programu tzw. portal OSK, w którym to rejestrowani będą kursanci i całe szkolenie, łącznie z egzaminami wewnętrznymi. Każdy kursant przed przystąpieniem do kursu będzie musiał w wydziale komunikacji w starostwie stworzyć sobie ,,profil kursanta"" oraz w wybranej szkole jazdy zaplanować całe szkolenie przed rozpoczęciem. Nie ukrywam, że ten element przysporzy nam i kursantom wiele problemów i trudności. Obawiam się również, że w najbliższym czasie na kursach prawa jazdy będzie bardzo mała liczba osób. Potrzebny jest teraz czas do adaptacji tych zmian przez chcących przystąpić do kursu.

[[nowa_strona]]
Duża liczba zdających, ogromna presja, by zdawać na starych zasadach, egzaminy o 23 godzinie. Ludzie aż tak bardzo boją się trudniejszych egzaminów?

Przez ostatnie dwa miesiące odczuwalny był rzeczywiście większy napływ klientów chcących zrobić prawo jazdy. Rzeczywiście wszyscy chcieli zdążyć na starych zasadach. Częściowo to wina mediów. Cały czas straszono, że bardzo ciężko będzie zdać na nowych zasadach. Kursanci, którzy chcieli ustalić sobie egzamin, musieli uzbroić się w cierpliwość i stać nawet do dwóch godzin w kolejce, ale to ich nie zrażało. Ośrodki egzaminacyjne wyznaczyły godziny egzaminów nawet o 23.00, aby umożliwić wszystkim chętnym zdać stare testy, a że było ich tak wielu stąd takie godziny. Nie sądzę, by godzina miała jakiś wpływ na wynik egzaminu. Praktycznie wszystkie osoby, które zapisały sie w starym roku miały taką możliwość. Niestety, osoby, którym nie udało się zaliczyć egzaminu do 19 stycznia będą zdawać nowe testy. Czas pokaże, czy nowe egzaminy są takie straszne.

Co Pana najbardziej denerwuje u kursantów?
Nie ma takich elementów. Staram się do każdej sprawy podchodzić ze spokojem i opanowaniem. W mojej pracy nie jest denerwujące, że ktoś nie potrafi jeździć, bo przecież to jest normalne. Po to tu przychodzi, by się uczyć. Nie są fajne jednak sytuacje, gdzie umawiam się na jazdę i kursant się nie pojawiają. I to ewentualnie jest sytuacja lekko irytująca. Natomiast różne zachowania ludzi na kursie nie są wcale dla mnie denerwujące.

Słyszałam kiedyś jak egzaminator powiedział, że kursanci oblewają egzaminy, bo są niedouczeni - co Pan na to?

W dużej mierze jest to prawda. Proszę pomyśleć: człowiek zapisujący się na kurs nigdy wcześniej nie miał styczności z autem i my, instruktorzy, mamy 30 godzin teorii oraz 30 godzin jazdy na to, żeby zrobić z niego bardzo dobrego kierowcę, bo tego wymagają egzaminatorzy. To bardzo mało czasu i nie zawsze wystarcza, by kursant opanował wszystko. Każdy kursant po zakończonej 30 godzinie jazdy powinien przejść u swojego instruktora egzamin wewnętrzny i jeśli takiego egzaminu nie zaliczy, powinien jeździć dodatkowe lekcje, czyli się doszkolić. Niestety, w wielu szkołach jazdy tak się nie dzieje. Kursanci są wypychani na siłę na egzamin. A że są nie przygotowani, to mamy serie oblanych egzaminów. Ja staram się bardzo tego pilnować i dzięki temu większość naszych kursantów zdaje za pierwszym razem. Prawda jest też taka, że jest grono egzaminatorów, którzy stawiają zbyt duże wymagania zdającym. Kursant, który jest bardzo dobrze przygotowany do egzaminu nie zdaje go, bo wymagania egzaminatora przerosły jego możliwości. Podsumowując, niestety winna tkwi w słabym przygotowaniu osób zdających, liczba godzin praktycznych jest niedostosowana do wymagań stawianych na egzaminach. My jako szkolący powinniśmy mieć więcej godzin do dyspozycji.

Poruszając się po drogach napotykamy dużo ”L” - obserwując naukę z boku ma się czasami wrażenie, że niektóre szkoły zamiast umiejętności bezpiecznej jazdy uczą kursantów parkować od linijki. Nie ma Pan czasami takiego wrażenia, obserwując kolegów po fachu?

Spotkałem się z wieloma tego typu bzdurnymi opiniami i to nawet ostatnio w radio i telewizji. Mówi się, że instruktorzy nie uczą jazdy w realnych sytuacjach na drodze, uczą tylko, jak zdać egzamin. Jak już powiedziałem, mamy do dyspozycji tylko 30 godzin jazdy. W skład tych godzin wchodzą godziny przeznaczone na plac manewrowy, jazdę poza terenem zabudowanym oraz jazdę po mieście. Praktycznie to kropla w morzu potrzeb. Wymaga się od każdej szkoły, aby nauczyła kursanta jeździć bezpiecznie, realnie myśleć, prawidłowo reagować w różnych sytuacjach (np. wychodzić z poślizgu), jeździć zgodnie z przepisami ruchu drogowego bez pomyłek i jeszcze zdać egzamin za pierwszym razem. Wszystko to w ciągu jednego krótkiego kursu jazdy. Czy to nie za wiele? Czy nie za duże brzmię kładzie się na nasze barki? Czy to my, instruktorzy, jesteśmy winni tylu wypadkom? Sądzę, że nie. A w telewizji i prasie za wszystko wini się szkoły jazdy. Chciałbym, żeby osoby, które tak masowo wypowiadają się na ten temat, zajęły nasze miejsce i wyszkoliły ludzi w tych wszystkich płaszczyznach, które wymieniłem, mając do dyspozycji tak mało czasu. Moim zdaniem, żeby zwiększyć bezpieczeństwo na drogach część praktyczna powinna być poszerzona. Tymczasem wprowadza się 3000 pytań testowych, które mają zwiększyć bezpieczeństwo i powodować realne myślenie u kursanta. A co z praktyką? Zwiększa się tylko nacisk na teorię, a nie na to co ważniejsze - praktykę.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama