Nie pamiętam dokładnie, kiedy powstało to dziękczynienie w rodzinie radia
– Kazimierz Tucholski szuka w pamięci chwili, kiedy złotowianie przyłączyli się do słuchaczy Radia Maryja i utworzyli grupy, w których do dzisiaj modlą się w tych intencjach.
Pamiętam, że w pierwszej połowie lat 90–tych wybraliśmy się w naszą pierwszą pielgrzymkę. – To było w 1994 roku. Zaczęło się od pielgrzymki Radia Maryja do Rzymu, do Ojca Świętego Jana Pawła II. Z całej Polski jechały wtedy tłumy do Włoch, Złotów też się przyłączył, pojechały stąd dwa autokary
Reklama
– uzupełnia Maria Chełmowska.
To był też ten moment, kiedy kilkudziesięcioosobowa grupa podzieliła się na mniejsze, tworząc drobniejsze wspólnoty. Tak zaczęliśmy się modlić w intencji radia. Wtedy o koncesję, dzisiaj potrzeby są zupełnie inne, ale nadal się modlimy
– mówi pan Kazimierz.
Powstały grupy, które zaczęły modlić się na domowym różańcu. Każda w jeden dzień tygodnia. Tych grup było dziesięć, więc nie dość, że obstawiony był cały tydzień, to były jeszcze trzy dodatkowe, dzięki czemu w niektóre dni mogły się modlić po dwie grupy
Reklama
– opisuje to, jak w tych intencjach od ponad dwóch dekad w swoich domach modlitwy zanosi złotowska rodzina Radia Maryja.
Utworzyły ją nie tylko osoby, które udzielały się w działających przy złotowskich parafiach ruchach.
Niektórzy do nich wcale nie należeli. Po prostu przyłączyli się do nas
– wspomina Zofia Tucholska. Wspomniane grupy do dzisiaj spotykają się w domach, a spotkania te mają już nawet swój mały rytuał: modlitwa, rozmowa i słodki poczęstunek. Komu nasi rozmówcy przypisaliby najwięcej z dzieła powstania rodziny radia w Złotowie?
Zdecydowanie pani Michalinie Czech. Ona to wszystko rozkręciła
– mówi małżeństwo Chełmowskich.
Później mocno zaangażowały się: Zosia Łatko i Bogusia Szymaniak, pani Marta Żmidzińska oraz Włodzimierz Stankiewicz, którzy udzielają się w naszym biurze radia od początku. Do dzisiaj działa ono zresztą w tym samym miejscu co przed laty, czyli w budynku plebani
– państwo Tucholscy przyznają, że tutaj właśnie jest od dłuższego czasu centrum złotowskiej wspólnoty radia.
Ksiądz Stanisław Goszyc jest naszym opiekunem
Reklama
– podkreśla Roman Chełmowski.
Pary do dzisiaj doskonale pamiętają, jak już w pierwszych latach działalności Radio Maryja przyjechało do Złotowa i stąd, przez kilka godzin, na żywo nadawało.
Przyjechali ojcowie redemptoryści, którzy odprawili tutaj Mszę św. z ówczesnym proboszczem parafii WNMP ks. Jerzym Łapińskim. Od nas transmisja szła na cały świat
– mówią z wciąż żywą satysfakcją panie Maria i Zofia, szukając jeszcze w swoich spojrzeniach upewnienia co do tamtych faktów.
A później były Rozmowy Niedokończone prowadzone w budynku plebanii
Reklama
– wspomina audycję pan Kazimierz.[[pay]]
A to wszystko zaczęło się z tego pierwszego wyjazdu do Rzymu. Jego uczestnicy byli zafascynowani tym, co tam zobaczyli i czego doświadczyli
– przyznaje pani Maria.
I wszystko trwa tak do teraz. Każdy dzień jest omodlony: w intencji Radia Maryja, Telewizji Trwam, wszystkich dzieł, które przy nich powstały oraz za Ojca Świętego i naszą Ojczyznę. Te intencje to kwintesencja naszych modlitw
– pan Kazimierz z fascynacją mówi o wieloletnim zaangażowaniu złotowian we wszystko, co dzieje się wokół rozgłośni.
A w pierwszy wtorek miesiąca zawsze jest jeszcze w kościele różaniec i Msza św. w tych intencjach
– dodaje pani Maria. Jedną, wspólną, złotowską grupę od początku tworzyli mieszkańcy miasta. Po czasie struktura zmieniła się nieco wedle parafialnej przynależności.
W pierwszych latach te różańce i msze, naprzemiennie odbywały się w różnych kościołach. Z czasem tak się jakoś wszystko potoczyło, że najbardziej aktywna grupa została przy naszym kościele
– pani Zofia mówi o parafii prowadzonej przez księży Misjonarzy Świętej Rodziny.
Od ponad dwóch dekad to jest taka nieustanna modlitwa
– zaznacza pan Roman.
Ilu nas jest obecnie? Trudno dokładnie określić. Część odeszła już do Pana Boga, młodsi się pożenili, mają swoje rodziny, choć część tych osób należy oczywiście do naszej wspólnoty. Konkretnych liczb nie chciałbym rzucać, ale ta stała ilość ludzi tworzących rodzinę to jest na pewno ponad czterdzieści osób
– rachuje na szybko pan Kazimierz.
W każdym razie na pielgrzymkach autokar zawsze jest zapełniony albo prawie pełny
– mówi o grupie pielgrzymującej zarówno po Polsce, jak i za granicę.
Na modlitwę, nie tylko w intencji radia, ale w ogóle, małżeństwa poświęcają każdego dnia sporo czasu.
Wiadomo, że najwięcej wieczorami. W ciągu doby zebrałoby się tego pewnie z godzinę, a czasem może i więcej
– szacują. Słuchanie Radia Maryja to także stała, wręcz niezbędna część każdego dnia.
U nas chodzi non stop. Innych stacji praktycznie wcale nie słucham
– przyznaje Maria Chełmowska. Kazimierz Tucholski często słucha innych stacji i ogląda inne kanały telewizyjne, dla niego jednak dopełnienie stanowią treści przekazywane przez tych chrześcijańskich nadawców.
To radio działa na zasadzie liturgii dnia. Wspiera nas. Np. różaniec: zupełnie inaczej odmawia się samemu, a inaczej, gdy słychać modlitwę z radia. Sam doświadczyłem tego będąc w szpitalu. Choremu trudno jest się modlić, natomiast jeżeli ma się wsparcie np. poprzez radio, jest to naprawdę inna siła do modlitwy. Chory chętniej się wtedy modli, jest mu łatwiej
– przekonuje.
Roman Chełmowski przez lata naprawiał telewizory i radioodbiorniki. Doskonale pamięta początki Radia Maryja, gdy nadawało na innej niż obecnie częstotliwości, nie miało wtedy tak silnego sygnału jak dzisiaj.
W tamtym czasie był trochę problem z odbiornikami. Trzeba było je przestrajać
– pomagał w tym, cieszył się, że złotowianie mogą słuchać tak wyjątkowej rozgłośni.

Zdjęcie z wyjazdu złotowskiej rodziny Radia Maryja do Torunia sprzed kilkunastu dni
Jego małżonka za bardzo wiarygodne uznaje to, co przekazują w Radiu Maryja czy Telewizji Trwam. Rzadko kiedy zawarte tam treści odbiera krytycznie.
O 8:30 jest wspaniała katecheza dla dorosłych. Później są telefony, ludzie m.in. mówią o swoich świadectwach
– opisuje audycje, od których niemal zaczyna się każdy dzień.
O 13:10 są aktualności dnia. To jest coś wspaniałego. Dla mnie to są prawdziwe wiadomości. Wierzę, że są prawdziwe
– przyznaje.
Oczywiście pamiętamy, że to radio, jak każde inne, tworzą ludzie, a dzieło ludzkie nigdy nie jest doskonałym. Ale tam przekazywane są wartości. Nie tylko przez tych, którzy tworzą stację, ale również poprzez ludzi, którzy do niej dzwonią
– dodaje pan Kazimierz.
Bo to jest otwarta antena i każdy może zadzwonić i powiedzieć, że z czymś się nie zgadza. Czasami tak się dzieje
– R. Chełmowski podkreśla demokratyczny styl funkcjonowania rozgłośni.
Są cierpliwi i sympatyczni
– jego małżonka mówi o prowadzących programy.
To prawda. Bardzo umiejętnie tonują i wyciszają wypowiedzi, gdy ktoś wbije się niespodziewanie na antenę i komuś ubliża, bądź używa niecenzurowanych słów
– uzupełnia pan Kazimierz.
Wśród słuchaczy radia zdania również są różne. To normalne, ludzie są przecież od siebie różni. Jest jednak coś, co nas łączy, bo wszyscy robimy to dla Bożej Chwały. Przez lata widzimy, jak ta stacja pozytywnie się zmienia. Mają tam przecież swoją szkołę, doświadczenie i są coraz bardziej kompetentni
– stwierdza.
Najważniejsze jest to, że obojętnie jaka byłaby to audycja, na pierwszym miejscu zawsze jest Bóg
– pani Maria zwraca uwagę zwłaszcza na Rozmowy Niedokończone.
Dotykają bardzo wszechstronnej tematyki
– zgadza się z nią Kazimierz Tucholski.
Inne stacje również słucham i oglądam, choćby po to, żeby porównać i móc porozmawiać. Pan Bóg dał przecież człowiekowi rozum po to, żeby go używał i samemu oceniał pewne fakty
– stwierdza.
Nasi rozmówcy przez lata również niejednokrotnie dzwonili do Torunia.
Próbowałam kilka razy do modlitwy różańcowej, ale jakoś nigdy się nie udało
– wspomina pani Maria. Kazimierz Tucholski miał więcej szczęścia. Dodzwonił się i złożył serdeczności w koncercie życzeń.
Kiedyś było łatwiej się dodzwonić, dzisiaj telefon bardzo często przez długi czas jest zajęty
– dodaje jego małżonka.
Rodzina Radia Maryja – czy zgodnie z tymi słowami słuchacze, zwłaszcza z niedużego miasta jak Złotów, tworzą autentycznie bliską sobie wspólnotę?
Na co dzień tego może nie widać, każdy ma przecież swoje życie. Ale jest coś wyjątkowego w momentach, kiedy wspólnie podróżujemy autokarem. Na pielgrzymkach wszyscy są autentycznie razem, śpiewają, modlą się, dzielą się tym, co mają. To są wyjazdy pełne uśmiechów i życzliwości. Gdy jesteśmy w autokarze, zawsze mówimy sobie: popatrz w prawo, popatrz w lewo, na wprost, obejrzyj się i powiedz sąsiadowi – „dobrze, że jesteś”
– opisuje wyprawy pan Kazimierz.
Są jeszcze wigilijne spotkania opłatkowe
– wtrąca po chwili szukania w pamięci. Tucholscy i Chełmowscy potwierdzają, że niektóre rodziny są ze sobą bardziej związane, częściej się odwiedzają. Choćby nasi rozmówcy. Małżeństwa zaznaczają, że wbrew powszechnej opinii radiową rodzinę tworzą nie tylko moherowe berety.
Jak się pojedzie na taką pielgrzymkę czy wybierze na wspólnotowe spotkanie doskonale widać, jak wiele jest wśród nas młodzieży i dzieci. Często zabierają się z nami na pielgrzymki ludzie, którzy mało mają wspólnego z Radiem Maryja. A potem dopytują się, kiedy znów jedziemy bo chcieliby się z nami zabrać.
Czy w podzielonej obecnie Polsce, nawet w małym Złotowie, namiętni słuchacze toruńskiej rozgłośni słyszą krytykę o to, że sympatyzują ze skrajną prawicą, że są nawiedzeni czy tworzą coś na wzór sekty?
Nie ma z tym większego problemu, chociaż kiedyś usłyszałam parę słów
– wspomina p. Zofia. Pozostała trójka zdecydowanie podkreśla, że nigdy nikt nie uznał ich za „nawiedzonych”.
Nie czujemy się ani gorsi, ani lepsi. Jesteśmy otwarci
– opisuje K. Tucholski. A słowa ironii o tym, że dokładają się do budowania imperium ojca dyrektora?
Czujemy politowanie względem osób, które tak twierdzą, że babcie czy dziadkowie łożą krocie ze swoich pieniędzy na Radio Maryja
– odpowiada pan Kazimierz, na co pozostali zgodnie kiwają głowami.
Najczęściej mówią ci, którzy nic nie dają
– stwierdza pani Maria.
My też niejednokrotnie składamy się na działalność i rozwój radia. Stawiamy koszyk i w ten sposób zbieramy. Nie znam takich, którzy połowę swoich dochodów oddawaliby na Radio Maryja. To jakieś mity
– zgodnie mówią R. Chełmowski i K. Tucholski. Kim jest dla nich ojciec Tadeusz Rydzyk: kapłanem, dyrektorem, biznesmenem?
Wszystkimi jednocześnie. Czego by się podjął, osiąga sukcesy
– ocenia pan Roman.
Jest wspaniałym gospodarzem i bardzo dobrym kapłanem
– stwierdza pan Kazimierz.
Dzięki temu, że tak jest, to wszystko tam tak wygląda i znakomicie funkcjonuje
– docenia potęgę i jakość tego, co w Toruniu zostało zbudowane pod okiem ojca dyrektora.
Najnowsza część inwestycji to wybudowany niedawno kościół
– nasi rozmówcy z zachwytem opowiadają o znajdującej się w nim naturalnej wielkości postaci świętego Jana Pawła II.
Papież jest jak żywy. Chciałoby się z nim przywitać, ale nie wolno
– wtrąca pani Zofia.
Cała czwórka miała okazję spotkać założyciela radia.
Nawet niejednokrotnie. Raz nadarzyła się również możliwość, żeby się przywitać i zamienić kilka słów
– panie wspominają jedną z pielgrzymek do Torunia.
Tam wszyscy są właściwie na wyciągnięcie ręki
– mówią o redemptorystach, którzy wspólnie z ojcem Rydzykiem prowadzą religijno–medialne przedsięwzięcie. Nie przeszkadza im fakt, że w kwestii ojca Rydzyka i jego mediów podzielony jest także polski Kościół.
To wspólnota ludzi, w której każdy ma prawo mieć inne zdanie. To nic nowego. Nawet wśród apostołów zdania były podzielone. Ale zasadnicze prawdy wiary muszą być zachowane
– ocenia K. Tucholski.
To radio i ta telewizja uczą nas: nie tylko w zakresie wiary, ale też historii czy innych dziedzin życia. Warto ich słuchać, zwłaszcza tam, gdzie ludzie naprawdę mają wiele ciekawego do powiedzenia
– zachęca.
Zgadzam się z Kazimierzem
– stwierdza Roman Chełmowski.
Radio Maryja uczy nas przede wszystkim dobrego życia
– podkreśla Zofia Tucholska.
Ich silne przekonania wynikają przede wszystkim z wiary w to, że również poprzez Radio Maryja czy Telewizję Trwam działa Bóg.
To radio i telewizja są wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego i ważnego związanego z Kościołem i naszą Ojczyzną. My również do nich należymy. Przywiązanie do nich też jest wyznacznikiem chrześcijańskiej wspólnoty i patriotyzmu
– uważa Kazimierz Tucholski.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najbardziej nie znoszę fałszu. Ci, co się najwięcej modlą i to ostentacyjnie, przy samym księdzu zasiadają na mszach, w życiu najczęściej są zapatrzeni w siebie i nie szanują innych, a na każde słowo krytyki reagują chamstwem. Zakrzyczą wtedy oponenta nie bacząc na jego stan, ani ewentualne konsekwencje, byle mieć ostatnie słowo. Uważają się za świętych za życia. Szczyt pychy i fałszu.
szok a Bingo ma rację szczególnie w drugiej części wypowiedzi,
Z tego co czytam, "dociekliwy" nie ma zamiaru dyskutować z wysuszonymi mózgami, jak piszesz, a zwraca jedynie uwagę na obrażanie innych przez gówniarzerię na forum. Szkoda, że nie jesteś w stanie zrozumieć tak prostego przekazu.
Jedni mają ,,problem z wysuszonych mózgów pod szklarniami w hulandii"" drudzy z wysuszonymi mózgami przez Radio MaRyja i TV Trwam. Dyskusja z takimi jak ty to nie kończący się temat o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiejnocy, zero konkretnych dowodów, teoria nie poparta w niczym współczesną nauką, bezprzedmiotowa dyskusja ,,ile jest cukru w cukrze"".
Tzw gówniarzeria zamiast rzeczowo podyskutować widać lubi obrażać więc ja też powiem tak to jest problem wysuszonych mózgów pod szklarniami w hulandii.
Amen
Są dobre chwilę z radiem i są złe. PRZYKRO się słucha ile jadu mają ludzie chodzący co weekend do kościoła.
Wolę to niż zachodnie oświecenie tzn. "ubogacenie"
Piękne świadectwo. Szczęść Boże.
Jak wyłączysz tv i wyjdziesz na zewnątrz to się przekonasz
Na starość wrócę. Siedzę tu tylko i wyłącznie dla kasy . Na wojnie zabili mi dziadka to niech mi płacą. Pozdr.
Ciemnogród....
Tadziu dostaje dziesiątki mln zł od moherów i od Rządu, lepiej te swoje pieniądze przeznacz na piwo.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby ta rozgłośnia nie uprawiala polityki zamiast troski o wiarę. A to, co przekazuje, to przede wszystkim nienawiść - antysemityzm, nienawiść do islamu (zarazem też uchodźców), nienawiść do wszystkich "lewaków" (obojętnie kim są). Czy tego nauczał Jezus? Czy Maryja nienawidziła kogokolwiek? Ta nienawiść wzbudzona wśród wiernych staje się spoiwem, a nawet polityczną siłą, która zagłosuje tak, jak ojciec wskaże. A czyż nie powinna dbać o miłość wśród swych wiernych? Nawet do tych, którzy mają inną wiarę czy poglądy? Coś tutaj idzie w bardzo złym kierunku...
Ostatnie namaszczenie ma mi dawać klecha który wszystkie baby z parafii obraca albo ministrantów? Jeśli jest życie pozagrobowe to gdzie trafię nie decyduje klecha - grzesznik na Ziemi. Religie (wszystkie) to sekty stworzone by manipulować ludźmi, wąskie grono pod wodzą klechy korzysta a ślepe owieczki idą jak na rzeź. Dlaczego Kościół pomnaża swój majątek na Ziemi zalecając swym owieczkom korzystanie z uciech w życiu pozagrobowym? Może tak odwrotnie?
Jeszcze nie jeden głupiec który dziś bluzni gorzko zaplacze...na pęczki jest takich hojrakow co później wołają o ostatnie namaszczenie. Życie uczy pokory i szacunku ale jeden uczy się tego 5 lat inny całe życie
Też się dorzucę do do opon zimowych dla ojca R.....a .
Pycha kroczy przed upadkiem -koscioly robia sie puste -dzieki takim Panom w czarnych smiesznych sukniach
Po ch... tam siedzisz? Wracaj do króla Jezuska
Nurzańca mogę przyjąć jakby co!!!
Średniowiecze...
Dawaj do mnie do niemiec. Do meczetu mam 5 km. Od 6 lat nie wychodzę z domu po godz 15. Także ten....
Ludzie?Co sie dzieje w tej Polsce???
p.Sromotnik z Torunia tylko się cieszy trzepiąc kasiorę od takich frajerów.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Najbardziej nie znoszę fałszu. Ci, co się najwięcej modlą i to ostentacyjnie, przy samym księdzu zasiadają na mszach, w życiu najczęściej są zapatrzeni w siebie i nie szanują innych, a na każde słowo krytyki reagują chamstwem. Zakrzyczą wtedy oponenta nie bacząc na jego stan, ani ewentualne konsekwencje, byle mieć ostatnie słowo. Uważają się za świętych za życia. Szczyt pychy i fałszu.
szok a Bingo ma rację szczególnie w drugiej części wypowiedzi,
Z tego co czytam, "dociekliwy" nie ma zamiaru dyskutować z wysuszonymi mózgami, jak piszesz, a zwraca jedynie uwagę na obrażanie innych przez gówniarzerię na forum. Szkoda, że nie jesteś w stanie zrozumieć tak prostego przekazu.