Wojtek Ziółkowski i Wojtek Cuber – to od nich się zaczęło, w listopadzie ubiegłego roku. Biegali razem, tak dla przyjemności, a przede wszystkim zdrowia. Czemu akurat ta dyscyplina? Bo jest najprostszą i najtańszą formą aktywności. W końcu do joggingu wystarczy dres i wygodne buty. Chociaż, jak zauważa małżonka pierwszego Wojciecha, to kwestia dyskusyjna. Gdy nasi bohaterowie tak sobie biegali (najczęściej wieczorami, ze względu na codzienne obowiązki), zauważyli, że nie są sami. Była jednak pewna różnica: oni to pewni siebie biegacze, a ci, których mijali, niekoniecznie.
Widywaliśmy znajomych, którzy, niepewni swoich możliwości, ukrywali się przed wzrokiem innych ludzi
Reklama
– wspomina W. Ziółkowski.
Stwierdziliśmy, że wspólne treningi pomogą im się przełamać, a my będziemy mogli podzielić się swoim doświadczeniem
– dodaje. Od pomysłu do realizacji nie minęło wiele czasu. Panowie wyznaczyli trasę, na której będą się odbywać wspólne biegi i powysyłali zaproszenia do już biegających znajomych oraz tych, którzy próbowali rozpocząć treningi.
Nazwę grupy #ZABIEGANINOCĄ wymyśliliśmy spontanicznie, z zastrzeżeniem, że jest to nazwa tymczasowa. Stało się jednak inaczej
– mówi nasz rozmówca. Pierwszy wspólny trening odbył się 25 listopada. Początkowo frekwencja była niewielka. Pojawiła się jednak dobra dusza – Tomek Kiełtyka, który, wykorzystując siłę Internetu, utworzył grupę i wydarzenie na Facebooku. W ten sposób ekipa zaczęła się rozrastać, a dzięki państwu Adze i Sylwkowi Góra jeszcze bardziej. Do „Zabieganych” mógł dołączyć każdy, zresztą cały czas może. Wystarczy zalogować się na Facebooku.

#Zabieganinocą na zeszłorocznym Biegu Sylwestrowym w Pile
Od początku główną ideą twórców było zarażanie pasją do biegania innych, a przede wszystkim pomoc tym, którzy nigdy z tą dyscypliną sportu nie mieli do czynienia. Biegacze wspierają się i motywują. Nigdy nikogo nie zostawiają samego na trasie. Grupa nie jest stowarzyszeniem, nie ma formalnej struktury. Od początku działa spontanicznie, nikogo do niczego nie zobowiązując. Być może właśnie w tym tkwi sukces? Zabiegani przecierają szlaki głównie w Okonku, wyjeżdżają jednak też i poza jego granice. W 2016 roku, gdy ekipa liczyła 12 osób, pojechali do Piły na Bieg Sylwestrowy, nieco później na Bieg Tropem Wilczym do Charzykowy.
Był to nasz sukces frekwencyjny. Ponadto czterech naszych biegaczy stanęło na podium. Kolejne wspólne wyjazdy przynosiły kolejne zwycięstwa. Za największy sukces jednak uważam fakt, że grupa się rozrasta. Zdarzyło się, że pojechaliśmy na bieg do Poznania 20–osobową grupą, wówczas musieliśmy wynająć już autokar. Ponadto, dzięki bieganiu, kolejne osoby zmieniają swoje życie, realizują cele i poznają swoją wartość
– mówi W. Ziółkowski. Nasz rozmówca jest najlepszym tego przykładem – dzięki tej pasji zrzucił niepotrzebne kilogramy. Zaczął biegać w 2013 rok, jak mówi, 30 kilogramów temu. To wszystko nie byłoby jednak możliwe bez wsparcia. Dla pana Wojtka był nim kolega Mariusz. Z kimś u boku zawsze udaje się więcej. Tak działa właśnie grupa „Zabieganych nocą”, która zaprasza do siebie wszystkich chętnych.
Nie ma znaczenia, czy ktoś biega wolno, czy też bardzo szybko, ważne, żeby nie siedzieć przed telewizorem. Nie każdy musi rywalizować z innymi zawodnikami. Są biegacze, którym radość sprawia sam udział w biegu, to że uda się pokonać dystans. Ja również do takich należę i staram się zarażać bieganiem innych. Zaczynałem od marszobiegów, by po niespełna roku przebiec swój pierwszy maraton (42,2 km) Nocną Ściemę
– zachęca nasz rozmówca.
Zabieganych na ulicach Okonka można poznać po, jak to określają żartobliwie biegacze, „mundurkach”, czyli koszulkach z ich logo. Teamowe wdzianka znane są zresztą nie tylko w gminie, ale i w Sławie, Warszawie, Wielkiej Brytanii, a niedługo nawet będą widoczne na Islandii. Zabiegani stoją również za organizacją lokalnych biegów, jak np.: Gwiazdkowy, Trzech Króli, na Śmigusa Dyngusa, a także Niepodległości. W styczniu 2018 roku zapraszają na I Bieg Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Okonku. A już teraz na wspólne treningi, które odbywają się w piątki o 18:30.
Na nasze wspólne treningi może przyjść każdy, nawet ten kto dopiero co wstał z fotela. Zaopiekujemy się każdym. Pokażemy, jak prawidłowo rozpocząć przygodę z bieganiem i będziemy motywować do dalszego działania
– zaprasza pan Wojtek. Razem z nimi można też biegać w szczytnym celu. Zabiegani, gdy tylko mogą, pomagają. Swoją obecnością wspierają np. „Bieg na sześć łap” w złotowskim schronisku dla psów.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na pewno skorzystam. Do zobaczenia. ;)
Oczywiście :) Zapraszamy w piątek 18:30 pod Biedronką. Gwarantujemy że nie będziesz sama/sam i te 2 km szybko wydłużymy :)
Dla tych, co padają po 2 km też znajdzie się "patron" ? :D
Jestescie juz zauwazalni nie tylko u siebie=Ps, Wojtek zrobiliscie juz fajny kawal roboty =GRATKI= dla wszystkich MUNDURKOW
Na pewno skorzystam. Do zobaczenia. ;)
Oczywiście :) Zapraszamy w piątek 18:30 pod Biedronką. Gwarantujemy że nie będziesz sama/sam i te 2 km szybko wydłużymy :)
Dla tych, co padają po 2 km też znajdzie się "patron" ? :D