Reklama

Zabytek do zadań specjalnych

27/06/2017 18:00
Ma pięćdziesiątkę na kołach, ale wciąż jeździ do najtrudniejszych akcji. Tam gdzie straż nie może, tam magirusa pośle

Słup dymu wzbija się w mroźne niebo. Pali się mieszkanie w Prochach. Takie zgłoszenie mają strażacy z Zakrzewa, więc pędzą jak na złamanie karku. Dojeżdżają do gospodarstwa, ale dostępu do pożaru broni ściana śniegu.

Z jednej strony na dwa metry i z drugiej na dwa

– opowiada Michał Falba.

Kierowca zdecydował, że włączy napędy i przejdzie po polu

– to było zadanie w sam raz dla magirusa. Wóz zakupiony przed laty dla strażaków w Weilerbach, w Niemczech, z pojemnością silnika 9,5 litra, 150 KM i napędem na cztery koła sprawdzał się w górzystym terenie znakomicie.

Reklama

Nie jest to demon prędkości, ale za to wjedzie wszędzie

– potwierdza prezes OSP Zakrzewo M. Falba. Zaporę śnieżną w Prochach pokonuje bez trudu. Na miejscu okazuje się, że płonie stóg.

Nie gasiliśmy go, nie było sensu. Pilnowaliśmy jedynie, by ogień się nie rozprzestrzenił, a że było minus 20°C, to ogrzewaliśmy się tam. Zwłaszcza mój brat, który tak pędził do akcji, że zapomniał skarpetek

– śmieje się druh z Zakrzewa. Wesoło było też nazajutrz. Policjant, który przyjechał na miejsce pożaru wziął ślady magirusa za drogę i utknął w rowie.

Reklama

Wójt Jerzy Podlewski i Brunon Buława (od lewej) przyłożyli ręce do pozyskania wozów dla OSP Zakrzewo (fot. arch. B. Buławy)


To dopiero 30% artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

Prezent z Niemiec – Podobno dziennikarze z TVNu byli zachwyceni, więc i ja próbuję. Wsiadam do wozu z 1967 roku jako...

Chcecie poznać burmistrza? – Pierwszy był Konrad Horst. Nie wiemy, czy z tych słynnych Horstów, którzy przed wojną zamieszkiwali zakrzewską ziemię. Fakt, że...

Jak Bóg i wójt da – Znacie Państwo auta, które się nie psują? Nie rdzewieją, nie odmawiają posłuszeństwa na środku drogi i nie są jak skarbonki?...

Reklama

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Prezent z Niemiec

Podobno dziennikarze z TVNu byli zachwyceni, więc i ja próbuję. Wsiadam do wozu z 1967 roku jako pasażer. Pierwsze co rzuca się w oczy to koło kierownicy – wielkie niczym hula hop. Przypomina te z autobusów widzianych w amerykańskich filmach. Kręci się nim podobnie.

Trzeba użyć dwóch rąk, inaczej nie da rady. Ten wóz nie ma wspomagania

– uprzedza Jerzy Gniot, naczelnik OSP Zakrzewo. Teraz wiem, dlaczego jeżdżący nim strażacy mają uściski niczym imadła. Michał Falba wyjaśnia to na przykładzie:

Jechaliśmy na ćwiczenia pożaru w lesie. Kolega uparł się: pojadę, dam radę! No i dał. Po trzech kilometrach, na miejscu koncentracji sił i środków, zrezygnował. Stwierdził, że skoro na drodze było mu tak ciężko, to na polu tym bardziej nie da rady.

Reklama

Podczas ćwiczeń strażacy z innych jednostek podziwiali magirusa, jak swobodnie jeździ po pieńkach (ma duży prześwit) i napęd na cztery koła, ale nie widzieli, ile siły w jazdę nim włożył Michał Falba.

Bardzo było ciężko. Byłem bardziej spocony niż koledzy, którzy ćwiczyli tę akcję przy pożarze lasu

– przyznaje. Aż strach pomyśleć, ile sił i zdrowia jazda niemieckim wozem bojowym kosztowała Ireneusza Borowskiego. To on od momentu pozyskania magirusa w 1998 roku aż do roku 2016 był jego głównym kierowcą. O sile uścisku nie wspominając.

Reklama

Jedziemy przez Zakrzewo. W kabinie przełączniki, dźwignie i gałki rodem z drugiej połowy XX wieku. Wszystko surowo podporządkowane funkcjonalności. I tylko „setka” na liczniku.

Mimo to magirus nadal jest naszym wozem pierwszego rzutu. Jest mniejszy niż scania i np. do wyjazdu do powalonego drzewa nadaje się znakomicie

– przekonuje prezes Falba. Musi być skupiony na jeździe, bo auto nie ma obrotomierza, a biegi wrzuca się na wyczucie.

Jeśli jedzie się zbyt szybko, to np. trójki się nie wbije

– twierdzi.

Reklama

Zaskakujące, że w kabinie nie ma mechanizmu uruchamiania autopompy. Znajduje się on w tyle wozu, w specjalnej skrytce z dźwigniami.

W starze mieliśmy już wajchę w kabinie kierowcy, a tu nagle pojawił się inny system: sprzęgło, odpowietrznik i dźwignia obrotów

– zaskoczenie z 1998 roku wspomina J. Gniot.

Trzeba było wiedzieć, która wajcha jest do czego, więc trochę tego samochodu musieliśmy się uczyć.

Nie mieliśmy wtedy jeszcze samochodu z napędem na wszystkie koła, a magirus miał już blokady mostów i tak dalej. Obecnie są przełączniki, a w magirusie trzy wajchy, które trzeba w odpowiednim momencie włączyć

Reklama

– dodaje Michał Falba.

W kabinie za to zaskakuje widok nalepki z numerami. Oryginalnymi, niemieckimi, większość z napisem „Florian Weilerbach”. Taka pamiątka po darczyńcach.

Chcecie poznać burmistrza?

Pierwszy był Konrad Horst. Nie wiemy, czy z tych słynnych Horstów, którzy przed wojną zamieszkiwali zakrzewską ziemię. Fakt, że emeryt z Niemiec zaczął przyjeżdżać do Zakrzewa.

Jego żona pochodziła z Polski, a on przychodził do mnie do GSu

– opowiada Brunon Buława, były prezes spółdzielni. Pan Brunon dobrze znał język niemiecki, więc przyjął propozycję gościa z Zachodu. I przekazał ją wójtowi Jerzemu Podlewskiemu.

Reklama

Konrad Horst zapytał, czy chcemy zawrzeć znajomość z burmistrzem Weilerbach Antonem Jungiem. Była zgoda władz, a później propozycja przekazania samochodu dla OSP Zakrzewo

– wspomina B. Buława, który był tłumaczem podczas tych negocjacji. On też pojechał z wójtem na granicę polsko–niemiecką, by załatwić formalności w urzędzie celnym.

Dzięki temu jesienią 1998 roku magirus trafił do Zakrzewa. Na kołach pokonał blisko 1600 kilometrów. Nie do pomyślenia dla kogoś, kto choć przez chwilę jechał tym wozem. Hałas silnika tak wdziera się w uszy, że nie słychać własnych myśli. Co z tego, że motor mruczy zabytkową melodią.

Reklama

Strażacy z Weilerbach jechali na dwóch czy trzech kierowców, więc się zmieniali za kółkiem. Reszta ich ekipy przyjechała busem, którym potem wrócili do siebie

– mówi naczelnik Jerzy Gniot. Na druhów z Niemiec czekali miejscowi.

To było wydarzenie na miarę przyjęcia najnowszej scani, którą dysponujemy

– twierdzi M. Falba. Także dlatego, że darmowy pojazd miał tzw. szybkie natarcie. – W nowych autach z lat dziewięćdziesiątych one się nie sprawdzały, a w tym samochodzie tak – dorzuca prezes OSP Zakrzewo. Magirus trafił do tutejszej jednostki za prezesury Grzegorza Florkowskiego. Komendantem był wtedy Franciszek Kulpa, a naczelnikiem Jerzy Gniot.

Reklama

Kontakty z jednostką z Weilerbach były bardzo owocne. Do Zakrzewa przekazywali oni nie tylko wozy strażackie, ale też sprzęt. Na współpracy tej korzystało także miejscowe przedszkole. Duża w tym zasługa Hansa Lewandowskiego, który co prawda nie zna języka polskiego, ale dla Zakrzewa zrobił wiele dobrego.

Z tamtejszą jednostką nie mamy już kontaktów, ale z Hansem tak. Miał przyjechać do nas na Dni Otwartych Strażnic i zlot pojazdów strażackich i zabytkowych, ale musiał pójść na zabieg operacyjny. Być może odwiedzi nas jesienią

– informuje Michał Falba. Prawdopodobnie z Niemiec przyjadą druhowie, którzy przyprowadzili magirusa do Zakrzewa.

Urodzin samochodowi się nie wyprawia, ale może coś wymyślimy. W końcu to najstarszy wóz będący w podziale bojowym w Wielkopolsce

– zaznacza prezes.

Jak Bóg i wójt da

Znacie Państwo auta, które się nie psują? Nie rdzewieją, nie odmawiają posłuszeństwa na środku drogi i nie są jak skarbonki? Magirus na pewno do takich należy. Od 1998 roku, gdy służy w OSP Zakrzewo, nie miał poważnej awarii. Nie licząc wymiany kół, które tak się zapiekły na piastach, że nie było wyjścia – trzeba było je zmienić.

Nasz staruszek ma swoje wycieki, które sami niwelujemy. A jeśli zdarzy się poważniejsza awaria? Pewnie będziemy musieli robić do niego części na zamówienie

– zastanawia się prezes Falba. Póki co jednak pięćdziesięciolatek wciąż jeździ do akcji.

I będzie to robić tak długo jak Pan Bóg i wójt pozwolą. Chociaż myślimy już o wycofaniu go z podziału, tyle że nie zamierzamy postawić go na kołkach, lecz będziemy nim jeździć na pokazy i zloty

– zapowiada szef strażaków z Zakrzewa. A Jerzy Gniot dodaje:

Gdy nas ktoś zaprasza na imprezę, to zaznacza, żebyśmy przyjechali magirusem. To jest klasyk pożarnictwa!

Klasyk, który na liczniku ma jedynie 33 tys. kilometrów. Z tego może połowę przejechali strażacy z Zakrzewa. W sobotę 10 czerwca znowu był gwiazdą. Tym razem Dni Otwartych Strażnic i Zlotu Pojazdów Strażackich i Zabytkowych. [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    lukaszoplatek 2017-06-28 08:26:53

    Oczywiście. Dziękuję:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Misiek - niezalogowany 2017-06-27 22:37:19

    Magirus ma silnik o pojemności 9,5 litra a nie 9,5tys. litrów. Taka mała poprawka

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości