Reklama

Żadnego zamiatania pod dywan

21/09/2017 18:00
...deklaruje nowy szef Komendy Powiatowej Policji w Złotowie. Z młodszym inspektorem Robertem Chwedczykiem rozmawia Piotr Steffen

Od dawna chciał Pan zostać komendantem złotowskiej policji?

Życiowe plany człowiek układa sobie już w młodszych latach. Gdy w 1991 roku wstępowałem w szeregi policji, dość szybko zdecydowałem się zostać oficerem i zdałem egzaminy do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Nie mówię, że już wtedy zamierzałem zostać komendantem, natomiast wiedziałem, że chcę się realizować w policji. Można powiedzieć, że pierwszym momentem spełnienia marzeń było objęcie funkcji zastępcy komendanta. Droga do obecnego stanowiska na dobre stanęła otworem, gdy po awansie poprzedniej pani komendant do pilskiej szkoły policji, kilka miesięcy temu komendant wojewódzki powierzył mi obowiązki komendanta w Złotowie. To było w połowie kwietnia tego roku, a 30 sierpnia doszło do oficjalnego mianowania.

Te cztery miesiące były faktycznie okresem Pańskiej próby? Przecież od razu oczywistym było, że obejmie Pan stanowisko.

Nigdy nie ma takiej pewności. Ten czas jest okresem, kiedy komendant wojewódzki ostatecznie sprawdza kandydata, w którego ręce chce powierzyć komendę. Policja to zhierarchizowana instytucja, tutaj większość rzeczy odbywa się na rozkaz. Chęć i wola nie wystarczają. Przygotowując się do zarządzania, po skończeniu studiów magisterskich na wydziale prawa i administracji w Toruniu, skończyłem też studia podyplomowe z zakresu zarządzania na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, więc gdzieś siedziała we mnie chęć objęcia kierowniczego stanowiska.

Reklama

Irytowało Pana, że przez tyle lat nie mieliśmy komendanta spośród swoich?

Trudno powiedzieć o irytacji, bo - tak jak powiedziałem - w policji działamy na rozkaz. Przez lata w złotowskiej komendzie na pewno byli policjanci, którzy również mogli objąć to stanowisko. Myślę, że jest tutaj wielu oficerów, którzy mieli i mają takie aspiracje.

Może w odpowiednim czasie zabrakło właściwego sygnału z Waszej strony, skoro komendant wojewódzki nie wybierał nikogo stąd?

W zasadzie taki sygnał wyszedł w 2012 roku, w momencie, gdy opuszczał nas komendant Grzegorz Gibaszek. Został wtedy ogłoszony konkurs, a wśród pięciu kandydatów były również dwie osoby z naszej komendy, ja i Witold Pająk, ówczesny zastępca komendanta w Złotowie. Do konkursu przystąpił również komendant Waldemar Wilczewski, który go wygrał.

Reklama

Właśnie w osobie Witolda Pająka przez długi czas upatrywano naturalnego kandydata na stanowisko komendanta. Jak to się stało, że nigdy nim nie został?

Trudno mi oceniać. Obecnie jest już na emeryturze, na którą odszedł na początku 2016 roku. Witold Pająk osiągnął wysługę po ponad trzydziestu latach służby i dlatego nie zabiegał więcej o to stanowisko.

W 2012 roku była między Wami rywalizacja o tę funkcję?

Absolutnie nie. Na ogłoszony wtedy konkurs jechaliśmy razem, można powiedzieć jako przyjaciele.

[[pay]]

Byliście rozczarowani, że ponownie komendą nie będzie kierował nikt ze Złotowa?

Decyzja jest autonomicznym wyborem komendanta wojewódzkiego, z nią się nie dyskutuje. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym i nie próbowałem nawet kwestionować decyzji przełożonych. Wewnętrzne odczucia są indywidualną sprawą każdego, natomiast w pracy obowiązuje hierarchia i zasady. Mogę jedynie dodać, że byłem wtedy spokojny, wiedziałem, że nie zamierzam jeszcze odchodzić na emeryturę i że być może będzie okazja ponownie zabiegać o stanowisko. Cierpliwość popłaciła, dzisiaj mogę zarządzać dobrą jednostką policji.

Reklama

O złotowskiej policji rzeczywiście można mówić: dobra?

Jestem przekonany, że tak. Policjanci w Złotowie, jak również w podlegających pod komendę komisariatach, pracują na dobrym poziomie. Jako komendant powiatowy zarządzam obecnie ponad 140 funkcjonariuszami. Jesteśmy zaliczani do średniej wielkości komend.

Ci policjanci są zadowoleni, że to właśnie Pan jest ich nowym szefem?

Odbieram takie sygnały i liczne gratulacje. Wierzę, że to nie tylko kurtuazja. Nie zmienia to faktu, że praca dalej musi iść swoim torem, drugorzędne znaczenie ma to, czy na co dzień jesteśmy znajomymi, kolegami czy przyjaciółmi. Choć na wyniki pracy na pewno ma wpływ to, że zwłaszcza ta starsza kadra kierownicza, która zarządza wydziałami i komisariatami, ma dobre relacje. Mam pełne zaufanie do tych osób, wiem, że mogę na nich polegać.

Reklama

Pan także miał wpływ na to, kto jakie sprawuje obecnie kierownicze funkcje?

Dobór obecnej kadry kierowniczej zapoczątkowała poprzednia pani komendant, która, moim zdaniem, miała w tym względzie dobrą rękę. Dużo rozmawialiśmy wtedy na ten temat. Pracuję tutaj ponad dwadzieścia lat, więc, mówiąc kolokwialnie, większość tych policjantów znam od podszewki. Wraz z panią komendant Beatą Różniak-Krzeszewską mieliśmy pewną wizję tego, jak poukładać personalnie funkcje w komendzie i kim obsadzić poszczególne stanowiska. Zawsze jasno stawiałem pewne rzeczy. Na kierowniczych stanowiskach muszą być fachowcy, a nie koledzy. I tylko takim kluczem wtedy się kierowaliśmy. Myślę, że udało się to właściwie poukładać.

Bez wyjątków? W każdym pionie obsada jest optymalna?

Patrząc choćby po dotychczasowych efektach pracy mogę powiedzieć, że to osoby gwarantujące odpowiedni poziom i określone rezultaty.

Reklama

Pamiętam z waszych odpraw w ostatnich latach z udziałem starostów, burmistrzów i wójtów, że zbieraliście na nich pochlebne głosy. Zawsze podkreślano, jak mało skarg jest składanych na policjantów. To realny czy przerysowany, zaróżowiony obraz złotowskiej policji?

Nie chcę odnosić się do statystyk, bo w pamięci ich nie mam. Co poniedziałek przyjmuję interesantów i pojawiają się ludzie, którzy mają spostrzeżenia i uwagi do pracy policjantów. Wykorzystujemy te uwagi w procesie doskonalenia zawodowego. Nie są to jednak jakieś drastyczne zastrzeżenia, choć pisemne skargi także się zdarzają. Powiedzmy, że średnio jest ich kilka w ciągu roku. Jedne są zasadne, inne nie. Kiedy wskazują, iż mogło dojść do naruszenia prawa to przekazuję je do obiektywnej oceny przez złotowską prokuraturę, jako zewnętrznego organu. Faktem jest natomiast, że ze wspomnianych ponad dwudziestu lat pracy nie przypominam sobie sytuacji, żeby któryś z funkcjonariuszy był dyscyplinarnie zwolniony. Wiem, że kiedyś miała miejsce sytuacja, iż jeden z funkcjonariuszy – chodziło o sprawę związaną z alkoholem – odszedł ze służby.

A zdarzenie z początków poprzedniej dekady, gdy policjanci z rejonu Jastrowia wpadli na kłusownictwie?

Rzeczywiście było takie zdarzenie, ale nie pamiętam, jakie ponieśli wtedy konsekwencje.

Reklama

Gdy niedawno zatrzymano w powiecie nietrzeźwego strażnika miejskiego pojawiły się komentarze, że gdyby ten fakt nie dotarł do mediów, pewnie policja po znajomości tuszowałaby sprawę. Krążyła też wieść o tym, że policjanci odwieźli do domu tego nietrzeźwego kierowcę, inna wersja mówiła o tym, że z miejsca zatrzymania zabrała go rodzina – podczas gdy z reguły taki delikwent trafia na izbę wytrzeźwień.

W pierwszej kolejności zatrzymany mężczyzna trafił na badania stanu trzeźwości do Złotowa. Po wykonaniu badań został odwieziony do miejsca zamieszkania. Co do zasady jest tak, że odwożenie do izby wytrzeźwień nie jest pierwszym z punktów jeżeli chodzi o działania policjantów w oparciu o ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Jeżeli mamy osobę, która jest nietrzeźwa: czy to kierowca pojazdu, czy osoba leżąca gdzieś w miejscu publicznym, w pierwszej kolejności sprawdzamy, czy jest możliwość odwiezienia jej do miejsca zamieszkania, żeby mogła znaleźć się pod opieką osoby, która jest w stanie to zrobić. Dopiero w następnej kolejności zapada decyzja o ewentualnym odwiezieniu do placówki. U nas jest nią izba wytrzeźwień w Pile i tam przewozimy taką osobę w sytuacji, gdy nie ma nikogo, kto mógłby się nią zaopiekować. Czasami zdarza się, że ktoś przyjeżdża po taką osobę.
Odnosząc się do pierwszej części pytania mogę dodać, że z mojego punktu widzenia jakiekolwiek zamiatanie spraw pod dywan jest niedopuszczalne, i uważam, że tak się nie dzieje. Jeżeli mamy sygnały, że ktoś łamie przepisy, reagujemy i nadal będziemy reagować – to mogę zadeklarować jako szef złotowskiej komendy.

Na odprawie podsumowującej 2016 rok podkreślaliście Państwo spadek wyników w kategorii wykrywania przestępstw gospodarczych.

Faktycznie poprzedni rok pokazał, że mamy sporo do zrobienia w dziedzinie tej przestępczości, dlatego w zeszłym roku wzmocniliśmy stan etatowy zespołu zajmującego się walką z przestępczością gospodarczą. Po ośmiu miesiącach mamy dziesięcioprocentową poprawę.

Reklama

Przerzucenie funkcjonariuszy to jedno, ale co z jakością – czy nasi policjanci są optymalnie przygotowani do takiej pracy?

Ta reorganizacja wiązała się również z organizacją dodatkowych szkoleń. W naszym województwie jest to o tyle dobrze zorganizowane, że wydział ds. przestępstw gospodarczych komendy wojewódzkiej jest otwarty na ich realizację. Są tam fachowcy wysokiej klasy. Jeśli trzeba, przyjeżdżają do nas i prowadzą takie szkolenia, a dodatkowe zajęcia odbywają się także w szkole policji. W naszym powiecie nie mamy wprawdzie do czynienia z jakimiś spektakularnymi sprawami z tej dziedziny, ale wachlarz takich przestępstw jest na tyle duży, że jest czym się wykazać. Choćby poprzez zatrzymania osób handlujących podrobioną odzieżą czy kosmetykami. Te działania odbywają się nie tylko na szkodę określonych firm, ale też skarbu państwa.
Jednym z większych celów, jakie obecnie sobie stawiamy jest też poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Więcej uwagi chcemy też poświęcać realizacji programu „dzielnicowy bliżej nas”. Pragniemy wrócić do dobrych tradycji, kiedy dzielnicowy rzeczywiście był gospodarzem swojego rejonu służbowego.

Krajowa mapa zagrożeń – niejednokrotnie podważano jej skuteczność, a nawet sensowność. Wierzy Pan w jej realne przełożenie na życie?

Pożyteczne w tym narzędziu jest to, że każdy, kto widzi problem w miejscu zamieszkania może zareagować. Teraz funkcjonuje nowsza wersja, pełniejsza, dająca większe możliwości opisu zgłaszanych zdarzeń w poszczególnych kategoriach. To istotna zmiana, której dokonano m.in. na reakcje i opinie mieszkańców, które do nas spływały. Mieszkańcy z tego korzystają i, co najważniejsze, są tego efekty. W tej chwili mamy ponad 30% zgłoszeń, które zostały potwierdzone. Myślę, że choćby dla tych 30% warto, żeby takie narzędzie funkcjonowało.

Reklama

Jak długo chciałby Pan zajmować stanowisko szefa złotowskiej policji?

Chciałbym jak najdłużej, przynajmniej kilka lat, zanim odejdę na emeryturę. Myślę jednak, że za wcześnie o tym mówić. Mianowany zostałem dopiero kilka dni temu.

Będzie Pan kogoś namaszczać na swojego następcę?

O następcy trudno mi mówić, nie ja będę go wybierać. Nikogo nie będę do tego namawiać, z nikim nie rozmawiałem też na ten temat. Dopiero objąłem to stanowisko i nie myślę o tym, kto w przyszłości będzie komendantem. Obecnie chcę skupić się na pracy dla mieszkańców naszego powiatu. Od początku czerwca mam zastępcę, nadkom. Marcina Kowalskiego, który wcześniej dowodził pionem kryminalnym w KPP w Pile. Mam nadzieję, że niebawem będzie oficjalnie mianowany na to stanowisko. Myślę, że w takim duecie będziemy dobrze zarządzać złotowską policją.

Reklama

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    do W.R. - niezalogowany 2017-09-22 14:36:37

    Te dane to propaganda (nie bez powodu PiS chce wziąć wszystkie media ,,pod but"", jak wiadomi ,,ciemnym Ludem"" łatwo manipulować co widać na przykładzie TVPiS), budżet Państwa już podobno ma kilka mld deficytu. Żaden budżet nie wytrzyma gospodarzenia socjalistycznego (czy się stoi czy się leży 500+ się należy, jak leci). Sytuację ratuje (jak w latach 2005 - 2007) dobra koniunktura na światowych rynkach, nagle wszystko runie i będzie pozamiatane PiS-em. Duży problem w tym kto i na czyj koszt ten syf po PiS-ie posprząta gdy Polska będzie naprawdę ,,w ruinie"". PS - za PRL i w III Rzeszy też podobno była demokracja, po ichnemu tak jak dziś po PiS-owsku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    do Ziomal - niezalogowany 2017-09-22 14:26:52

    Przecież teraz znowu nie Policja ale Milicja, wróciliśmy do bolszewizmu więc wszystko jest zgodnie z linią partii.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ziomal - niezalogowany 2017-09-22 13:18:09

    To prawda. Jest uległy i szkolony jeszcze przez milicjantów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości