Reklama

Zaginęła informacja o psie

07/11/2014 00:00
- Czuję się terroryzowana przez bezdomnego psa - napisała w skardze na Straż Miejską Katarzyna Józefowska. Pies zniknął, ale żal w kobiecie pozostał - tym razem do urzędników

Do wyjścia na spacer z psem potrzebne są kiełbasa i dwie krótkofalówki. Tak twierdzi Katarzyna Józefowska. Przez kilka dni w ubiegłym tygodniu mieszkanka bloku przy ulicy Norwida tak właśnie wychodziła ze swoim pupilem. - Syn idzie pierwszy z kawałkiem kiełbasy, odciąga psa, który koczuje przed klatką schodową i daje mi znać przez krótkofalówkę, że mogę wyjść z naszym pieskiem – opowiada złotowianka. Jej wcale nie jest do śmiechu. - Nie mogę swobodnie wychodzić na spacery, gdyż ten pies napada na mojego i go gryzie – napisała w czwartek 23 października K. Józefowska w skardze na Straż Miejską w Złotowie. Pismo złożyła w magistracie. - Od wtorku zgłaszam tę sprawę strażnikom miejskim, ale, jak widać, nie ma odzewu.

Pierwsze słyszę

Zgodnie z prawem po otrzymaniu zgłoszenia o bezpańskim psie straż powinna spróbować ustalić właściciela zwierzęcia, a jeśli to się nie uda, doprowadzić do złapania czworonoga i umieszczenia go w schronisku. Zlecenie na schwytanie psa wystawia pracownik Urzędu Miejskiego w Złotowie. W przypadku biało-czarnego kundla z Norwida trwało to kilka dni. W miniony piątek bezpański pies został złapany i odwieziony do schroniska.

Nasza czytelniczka nie może jednak zrozumieć, dlaczego stało się to tak późno. - Zgłaszałam tę sprawę w urzędzie Marcinowi Batko, który obiecał, że przekaże tę informację strażnikom. Rozmawiałam też z wiceburmistrzem Jerzym Kołodziejczykiem, który obiecał mi pomóc. W tej sprawie dzwonił także prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast” Wojciech Buczek. Okazało się jednak, że strażnicy nic na ten temat nie wiedzieli – dziwi się Katarzyna Józefowska.
Co ciekawe, komendant Straży Miejskiej w Złotowie Ryszard Macanko twierdzi, że o bezpańskim psie „terroryzującym” złotowiankę dowiedzieli się od jednego z mieszkańców na rynku. - Jak działa przekazywanie informacji w urzędzie? - pyta zbulwersowana kobieta i sama po części odpowiada: - Jak są wybory, to tyle nam obiecują, a losem zwierzęcia nikt się nie zainteresował. Marcin Batko tymczasem twierdzi, że nie pamięta, czy taką informację w natłoku obowiązków przekazał.

Zła straż - dobry strażnik

W poniedziałek 27 października Katarzyna Józefowska wycofała skargę na strażników. - To nie oni byli winni w tej sprawie. Chciałam podziękować panu Markowi Narlochowi za szybkość działania, profesjonalizm i wrażliwość na los zwierząt – stwierdziła złotowianka. Co do urzędników jednak zdania nie zmieniła. - Czuję się wystrychnięta przez nich na dudka – oznajmiła.


Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama