Ze wstępnych szacunków wynika, że uszkodzeniu uległo ponad 20 tysięcy metrów sześciennych drewna, czyli 20% masy, którą Nadleśnictwo Lipka planowało pozyskać w ciągu całego roku
Najgorzej sytuacja wygląda w leśnictwach Osowo i Białobłocie, wokół miejscowości Czyżkowo, Białobłocie, Konradowo, Nowy, Wielki i Mały Buczek. Do pracy w terenie zostały odesłane wszystkie brygady zakładów usług leśnych z terenu Nadleśnictwa, ze względu na ich bezpieczeństwo, w tych warunkach, drzewa są usuwane głównie maszynowo. Prace będą w pierwszej kolejności ukierunkowane na udrażnianie dróg i obszarów wokół linii energetycznych. Działania z pewnością będą trwały kilka tygodni.
Uszkodzenia drzewostanów są naprawdę znaczne. W lesie jest teraz bardzo niebezpiecznie - pełno w nim wywrotów, drzew zawieszonych i pochylonych, dlatego też Nadleśniczy podjął decyzję, że od jutra, 23 lutego, wprowadza na terenie całego Nadleśnictwa Lipka okresowy zakaz wstępu do lasu. Zakaz będzie obowiązywał do 31 marca.
Z uwagi na Wasze bezpieczeństwo prosimy o jego bezwzględne przestrzeganie!
Na podst. Nadleśnictwo Lipka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Palcem w ,, Buncie ". Panie Naczelny, młody pan jesteś, dlatego nie wiesz jak się żyje bez światła w zimowych warunkach z śnieżycami, zamieciami, zaspami i ogromnym wiatrem. Nie takie sytuacje pogodowe przeżyło społeczeństwo powiatu i nie zapomnieli o tym. To w pana wieku i młodsza młodzież może i ma trudności z dostosowaniem się do skutków wichury która zrobiła co zrobiła, ale po niej wszyscy mogli wyjść przed dom czy wyjechać do pracy lub na zakupy. W ubiegłym wieku to było niemożliwe a i sklepów było jak na lekarstwo o Domach Towarowych czy marketach, można było pomarzyć. Niewielu wiedziało że coś takiego gdzieś jest, tak więc siedziało się po pracy w domu przy piecu o świeczce czy lampie naftowej i czytało książki. Tak to prawda że nic nie jest dane na zawsze szczególnie wtedy, gdy niby fachowcy biorą się za budowę domów, pokryć dachowych, dróg jak na Wysokę, czy innych pomieszczeń do przechowywania sprzętu, gdzie grubość blachy tworzącej ściany to 2mm. Przecież to latawce i nie potrzeba aż tak dużego wiatru aby wszyst ko się podniosło i odleciało. To że padają drzewa przy drogach, cóż się dziwić bo czy pan wie kto i kiedy je sądził. Nic je nie osłania a w lasach wiatrołomy po srogich zimach, zawsze występowały. Oczywiście że ludzie byli bardziej rozważni i w takich warunkach, niepotrzebnie nie wychodzili do miasta czy na wieś. Prawdą jest to że obecne zniszczenia innego majątku mieszkańców są większe bo choćby biorąc pod uwagę ilość pojazdów w sztucznie zacieśnionym mieście takim jak w Złotowie, gdzie samochodów więcej niż mieszkań. Na rodzinę przypada średnio trzy, brak parkingów więc stłoczone stoją pod drzewami i co się dziwić że na któryś z nich spadnie chore drzewo naczy inna niespodzianka. Co tam drzewo, teraz to i nowe poszycia dachowe fruwają jak talerze UFO co nie do pomyślenia było w minionym wieku. W tym całym rozgardiaszu, trzeba się cieszyć że w lutym nie ma mrozów i dużych opadów śniegu, bo to by dopiero była tragedia. Tak nic nie jest nam dane na zawsze tym bardziej że technologia poszła bardzo do przodu jednak jej wykorzystanie pozostawia wiele do życzenia. Gdzie dobry zwyczaj pomocy społecznej. Jak to się odbywało w razie konieczności, należy zapytać tych którzy w razie potrzeby w takich akcjach uczestniczyli. Obecna prowizorka życia nie może być trwała ani bezpieczna, to oczywista oczywistość.
Bardzo słusznie.Pozdrawiam.
Panie toć to ściema ze 20 proc. Dla nich to 2%Tyle lasu co to nadleśnictwo wycieło to sie w głowie nie mieści zastanawiam sie czy ktoś to kontroluje a może juz czas to skontrolować myślę ze pewnym osobą by sie to nie spodobało ze zwykły szary człowieczek myśli o każdym drzewie ,a tak sobie jeszcze pomyślałem o myśliwych a może jest to po to żeby utrudnic wykonanie planu łowieckiego ciekawa zagrywka niepozdrawiam
Panie a to prawda że zwierzyna(żywa należy do skarbu państwa) jak zje mi plantacje szczawiu to odszkodowanie płaci myśliwy,a podobno jak jest upolowana to należy do koła?więc jeżeli przewróciło się drzewo na mój dobytek ,które już nie żyje to odszkodowanie płaci las?
Wielkość pozyskania drewna w każdym roku jest ściśle określonym dokumentem nazwanym planem urządzania lasu, sporządzanym na okres 10 lat, który zatwierdza Minister Środowiska. Wielkość pozyskania drewna, jak zresztą cała gospodarka leśna, podlega ciągłym kontrolom przez różne organy-tylko w zeszłym roku nasze Nadleśnictwo miało 2 duże kontrole naszej pracy, przeprowadzone przez jednostki wydające certyfikaty FSC i PEFC. Ta ilość drewna, która się wywróciła stanowi 1/5 rocznego planu na ten rok. Poza tym, dziś już wiemy, że nie jest to 20 tysięcy metrów sześciennych, jak szacowaliśmy w poniedziałek, dziś jest to już ponad 30 tysięcy m3, a nadal trwa liczenie strat. Do wielu fragmentów lasu nadal nie ma dostępu, więc ostateczna ilość drewna, które zostało zniszczone, będzie jeszcze większa. Co do myśliwych, to kompletnie mija się Pan z prawdą, bo akurat, zgodnie z zapisami ustawy o lasach, wprowadzony okresowy zakaz wstępu do lasu nie dotyczy osób wykonujących prace z zakresu gospodarki łowieckiej.
Pan nadleśniczy każdą okazję wykorzysta do tego by zakaz wprowadzić i ludzi po lasach ganiać dziwne że ta instytucja nosi nazwę lasy państwowe bo coraz bardziej przypomina prywatny folwark pana G. ale pycha kroczy przed upadkiem.
Myli się Pan, w ciagu 30 lat pracy na stanowisku Nadleśniczego, to pierwszy raz gdy jest on zmuszony wydać okresowy zakaz wstępu do lasu na terenie całego Nadleśnictwa. To chyba świadczy o powadze obecnej sytuacji i rzeczywistym zagrożeniu, jakie obecnie występuje na terenie Nadleśnictwa. Zapisy ustawy o lasach mówią, że w kompetencji Nadleśniczego jest odpowiedzialność za stan lasu i w razie wystąpienia znacznego zniszczenia drzewostanów ma on prawo wprowadzić okresowy zakaz wstępu do lasu. Takie szkody niestety wystąpiły i dlatego, kierując się troską o bezpieczeństwo osób postronnych i mienia, Nadleśniczy podjął taką decyzję.
Panie Rzeczniku to jak mówiła prawdziwa prezydent ,, coście nie zrobili to zrobi natura " Sens wypowiedzi pana i jej, ten sam bo niech pan spojrzy ile planu wycinki wliczając w to skutki wichury, wykonano na ten rok. Z takim myśleniem tylko dziękować się należy, komu to powinien pan wiedzieć. Las to nie Fabryka pozyskiwania drewna, albo tylko drewna po to by było zrozumiałe. Las to coś więcej, ale w pana wypowiedzi wybija się tylko jedno ,, plan roczny ". Dziwne to że Nadleśnictwo wypowiada wojnę naturze a rzecznik udawadnia co jest ważniejsze, nie widząc że w tej i innej sytuacji na końcu zawsze przegrani będą wszyscy.
Temat wielkości planu rocznego był odpowiedzią na komentarz, że nikt nie panuje nad wielkością pozyskania, nawet my sami, co oczywiście jest nieprawdą. Pańska wypowiedź spłaszcza działalność nas - leśników tylko do fabryki desek, choć naprawdę pod nasza opieką znajduje się las w szerszym ujęciu, pełniący także funkcje, m.in. rekreacyjne, ochronne i wiele innych. Oczywiście, że funkcja produkcyjna lasu jest ważna, nie negujemy tego. Proszę pamiętać, że pozyskane drewno ma ponad 30 tysięcy zastosowań, od kartek do wielkich konstrukcji drewnianych i każdy z nas codziennie tymi produktami się otacza.
I to się zgadza, tylko panie Rzeczniku, czy z powodu natury w tym wichury, trzeba wstrzynać Larum i stawiać przysłowiowe Płoty przed ludźmi. W końcu dla kogo ten las? Według Pana to fabryka a dla ludzi, natura z różnymi jej skutkami.
Okresowy zakaz wstępu właśnie dlatego został wprowadzony - to, co zastajemy w tej chwili w lesie to nieobliczalna natura z jej wszystkimi skutkami. Tysiące przewróconych, złamanych, czy poderwanych drzew, do tego liczne gałęzie wiszące między konarami. To wystarczający powód do tego, żeby podjąć odpowiedzialne decyzje i uchronić życie lub zdrowie ludzi, którzy mogliby ucierpieć w lesie. Przypomnę tylko, że zakaz wstępu jest tymczasowy, zostanie odwołany po przywróceniu bezpiecznych warunków. Także spokojnie, las poczeka. Pozdrawiam.
Palcem w ,, Buncie ". Panie Naczelny, młody pan jesteś, dlatego nie wiesz jak się żyje bez światła w zimowych warunkach z śnieżycami, zamieciami, zaspami i ogromnym wiatrem. Nie takie sytuacje pogodowe przeżyło społeczeństwo powiatu i nie zapomnieli o tym. To w pana wieku i młodsza młodzież może i ma trudności z dostosowaniem się do skutków wichury która zrobiła co zrobiła, ale po niej wszyscy mogli wyjść przed dom czy wyjechać do pracy lub na zakupy. W ubiegłym wieku to było niemożliwe a i sklepów było jak na lekarstwo o Domach Towarowych czy marketach, można było pomarzyć. Niewielu wiedziało że coś takiego gdzieś jest, tak więc siedziało się po pracy w domu przy piecu o świeczce czy lampie naftowej i czytało książki. Tak to prawda że nic nie jest dane na zawsze szczególnie wtedy, gdy niby fachowcy biorą się za budowę domów, pokryć dachowych, dróg jak na Wysokę, czy innych pomieszczeń do przechowywania sprzętu, gdzie grubość blachy tworzącej ściany to 2mm. Przecież to latawce i nie potrzeba aż tak dużego wiatru aby wszyst ko się podniosło i odleciało. To że padają drzewa przy drogach, cóż się dziwić bo czy pan wie kto i kiedy je sądził. Nic je nie osłania a w lasach wiatrołomy po srogich zimach, zawsze występowały. Oczywiście że ludzie byli bardziej rozważni i w takich warunkach, niepotrzebnie nie wychodzili do miasta czy na wieś. Prawdą jest to że obecne zniszczenia innego majątku mieszkańców są większe bo choćby biorąc pod uwagę ilość pojazdów w sztucznie zacieśnionym mieście takim jak w Złotowie, gdzie samochodów więcej niż mieszkań. Na rodzinę przypada średnio trzy, brak parkingów więc stłoczone stoją pod drzewami i co się dziwić że na któryś z nich spadnie chore drzewo naczy inna niespodzianka. Co tam drzewo, teraz to i nowe poszycia dachowe fruwają jak talerze UFO co nie do pomyślenia było w minionym wieku. W tym całym rozgardiaszu, trzeba się cieszyć że w lutym nie ma mrozów i dużych opadów śniegu, bo to by dopiero była tragedia. Tak nic nie jest nam dane na zawsze tym bardziej że technologia poszła bardzo do przodu jednak jej wykorzystanie pozostawia wiele do życzenia. Gdzie dobry zwyczaj pomocy społecznej. Jak to się odbywało w razie konieczności, należy zapytać tych którzy w razie potrzeby w takich akcjach uczestniczyli. Obecna prowizorka życia nie może być trwała ani bezpieczna, to oczywista oczywistość.
Bardzo słusznie.Pozdrawiam.
Panie toć to ściema ze 20 proc. Dla nich to 2%Tyle lasu co to nadleśnictwo wycieło to sie w głowie nie mieści zastanawiam sie czy ktoś to kontroluje a może juz czas to skontrolować myślę ze pewnym osobą by sie to nie spodobało ze zwykły szary człowieczek myśli o każdym drzewie ,a tak sobie jeszcze pomyślałem o myśliwych a może jest to po to żeby utrudnic wykonanie planu łowieckiego ciekawa zagrywka niepozdrawiam