Po północy w jednym z mieszkań przy ul. Złotowskiej w Krajence musiał interweniować zespół ratownictwa medycznego oraz straż pożarna. W pomieszczeniach wykryto bardzo duże stężenie tlenku węgla
W nocy z niedzieli na poniedziałek zespół ratownictwa medycznego został wysłany na ul. Złotowską w Krajence do kobiety, która była osłabiona, miała drgawki i bełkotała. Po dojeździe na miejsce ratownicy sprawdzili pomieszczenia pod kątem występowania tlenku węgla. Ich przyrządy potwierdziły obecność tego niebezpiecznego dla życia czadu, a na miejsce została wezwana straż pożarna. Strażacy zdołali precyzyjnie określić jego stężenie w powietrzu - okazało się, że jego poziom sięgał 570 ppm! W piwnicy budynku jego stężenie było jeszcze większe - tam zgodnie z pomiarami osiągało 900 - 1000 ppm.
Stężenie tlenku węgla dopuszczalne przez Światową Organizację zdrowia to 35 ppm, w okolicach 200 ppm człowiek zaczyna już odczuwać dolegliwości związane z zatruciem, a więc lekki ból głowy. Powyżej 400 ppm ból ten się nasila, dochodzą do tego wymioty, mdłości, osłabienie, a w przeciągu 1-2 godzin również apatia. Powyżej 800 ppm po około 2 godzinach następuje zapaść organizmu i utrata przytomności.
Strażacy przewietrzyli całe mieszkanie i wygasili piec centralnego ogrzewania. Mieszkająca tam kobieta została przetransportowana do Szpitala Powiatowego w Złotowie. W zdarzeniu ucierpiały również jej zwierzęta - pies oraz koty. Jak relacjonuje oficer prasowy złotowskiej jednostki asp. Mateusz Wiebskowski, strażacy zwrócili uwagę na zachowanie zwierząt, które podobnie jak ich właścicielka, były zamroczone.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A gdzie kominiarze ??? Czy sprawdzanie przewodów kominowych i źródeł ogrzewania przez cały rok to tak dużo obowiązków. Jeśli jest kominiarzy za mało to przecież bezrobotnych jest dużo. To samo z sprawdzaniem szczelności przyłączy i kotłów gazowych. Jak się coś stanie to alarm a do tego czasu nic. Urzędnicy bez podstawowej wiedzy biorą duże pensje za stawianie pieczątek i słowa ,, nic nie mogę zrobić " każą czekać w nieskończoność a mieszkańcy sami na swoje potrzeby także te dot. bezpieczeństwa siebie i swoich rodzin nic nie mogą poradzić. Nie mogą bo durne przepisy rozumieją tylko bezmyślni i bez podstawowej wiedzy o tym, urzędnicy.
Kominiarz nie jest w stanie zajrzeć w każde miejsce, szczególnie w starych zabudowaniach gdzie nikt nie posiada dokumentacji technicznej budynku. Pamiętają one często czasy Wilhelma II, w międzyczasie były modernizowane na wariackich papierach. Najczęstsza przyczyna tego typu zdarzeń to brak podstawowej wiedzy użytkowników lub ich głupota. Np. pali taki bardzo mokrym drewnem, zapycha przez to przewód kominowy, aby mieć ciepło w cztery litery ,,rozbuja'' w piecu do oporu co powoduje zapalenie się nagromadzenie osadzonej sadzy. W Jastrowiu na ul 1-go Maja jedna z lokatorek już dwa razy postawiła na nogi OSP Jastrowie i PSP Złotów. Powinna dla otrzeźwienia otrzymać soczystą karę finansową aby się opamiętała.
Czujnik CO2 kosztuje max 100 zł
CO jak już
specjalista od do ,, do powyżej ". Co ty piszesz, jakiego , Wilusia '. Dziesięciolecia minęły i wszystko powinno być zbadane od A do Z. Jeśli nie kominiarze, którzy jako biegli opisują stan kominów, wywietrzników, mieli to zrobić to kto. Jeśli potrzeba innych ,, specjalistów " nie takich jak durna Spurek to trzeba ich zatrudnić i uruchomić do działania. Żaden czujnik nawet za 1000zł nie da zabezpieczenia przed pożarem. Pożarem, którego skutkiem są właśnie nie zbadane przewody kominowe. Ostatnio, dwa tygodnie temu, miał miejsce pożar komina GSSCH Rolnik w Złotowie i co z tego że jeszcze we wrześniu, tego samego roku strażacy Powiatowej Straży Pożarnej, w koszach wysokościowych jak i frontami, długo sprawdzali ten komin. Zresztą i inne też były sprawdzane, stąd pytanie co było sprawdzane że i tak do wielkiej tragedii mogło dojść. Czy tu pomógł by czujnik, czy winny jest człowiek, palacz, czy ten który dopuścił komin do użytku. Wszyscy wiemy jak odbywają się wiosenne czyszczenia i przeglądy kominów i niech nikt nie pieprzy że kominiarze nic nie mogą. Bo jeśli tak to po co oni są, każdy wie gdzie w swoim domu wentylacja czy przewód kominowy. Wystarczy zalecić czyszczenie kominów ich właścicielom i po problemie bo wtedy to za stan ich drożność, odpowie właściciel budynku. Tak więc życie, człowieku życie a nie sklep i pisanie dla pisania, bo co do czujników to bez względu na sposób ogrzewania, powinny być obowiązkowe w każdym pomieszczeniu grzewczym i mieszkaniu.
Dziesięciolecia minęły i wszystko powinno być zbadane od A do Z? Właściciele i administratorzy większości obiektów budowanych za czasów PRL nie mają dokumentacji technicznej, wszystko było robione na wariackich papierach. Adaptowano poddasza na mieszkania, przebudowywano pomieszczenia przestawiając ściany, montowano różnej maści źródła ciepła, nikt nie robił dokumentacji. Uzyskanie prawidłowej dokumentacji potwierdzającej aktualny stan to nie małe koszty, więc nikt do tego się nie kwapi bo nikt tego nie żądał. Niektórych zmuszą do tego przepisy wchodzące od 28 kwietnia br. o konieczności posiadania certyfikatu bądź paszportu energetycznego.
Stol pisWIGILACJI! Ludzie dzwońcie, odwiedzajcue biura podelskie. Chcą mieć dostęp do naszych prywatnych danych! Do kont już mają!
Stop* i poselskie*
Po pierwsze Teleskop w TVP 3 Poznań podał że zatrucie miało miejsce w ,, Złotowie ". Tak więc ,, do powyżej " jak uważasz że wiele możesz to prostuje tę informację. Poza tym upierasz się przy brakującej dokumentacji jak uparty, nie dokończę. Pomyśl, czy kupując stary samochód nie na chodzie a chcesz nim jeździć to tylko dlatego że nie masz dokumentacji dot. nie tylko układu wydechowego, nie będziesz go naprawiał po to by ryzykować ewentualność wystąpienia wypadku, czy zabezpieczysz się przed nim ubierając kask. Człowieku, dziesięciolecia, czy setki lat nie usprawiedliwiają odpowiedzialnych za stan kominów i nie mogą obarczać pożarami tylko właścicieli mieszkań. Przecież dzisiaj nic prostszego przy obecnej technologii, zamknąć nieznany komin by właściciele mogli wybudować nowy bez zbędnej urzędniczej papierologii. Twoje uzasadnienia wiekowe nie mają nic wspólnego z dzisiejszym światem. Jak jest, każdy widzi i nie ma co z tobą i twoja łopatologią polemizować. Zostań przy swoim i nie pogrążaj się.
Jak widać ty mądry inaczej po ciągłym oglądaniu Teleskopu w TVP 3 Poznań. Najczęściej w starym budownictwie stan techniczny budynków kwalifikuje je (wg aktualnie obowiązujących przepisów budowlanych, p.poż itp) do natychmiastowego wyłączenia z użytku. Nikt nie robi modernizacji ponieważ wymaga to dużych nakładów finansowych. Kupując stary samochód nie na chodzie a chcesz nim jeździć to nie musisz mieć dokumentacji dotyczącej jego dotychczasowej eksploatacji i napraw, ale musisz mieć dokumentację potwierdzającą pochodzenie i tzw przegląd techniczny, czyli czy odpowiada przepisom pozwalającym poruszanie się na drogach publicznych. A stan techniczny to elementy zaczynając od zawieszenia, poprzez silnik (wycieki) i układ odprowadzania spalin po stan nadwozia, oświetlenie, czyli cała lista, bez corocznej pozytywnej weryfikacji nie masz szans na legalne nim jeżdżenie. Jednak w obiektach wytwarzających energię cieplną wraz z całą jej infrastrukturą nikt corocznie nie żąda szczegółowego przeglądu technicznego, więc wszyscy to olewają. Są przepisy o szczególnych wymogach, ale tylko na papierze. Nie ma na to sposobów aby to wyegzekwować. Aby to zrobić potrzeba całych tabunów kontrolerów wraz ze zbrojną obstawą (aby nie wyjść z siekierą wbitą w plecy) co by spowodowało wyłączenie z użytkowania przynajmniej połowę lokali mieszkalnych i innych.
A do ciebie - do powyżej - to można jak do słupa a słup stoi. Tak bywa stary kominie, ty w kominie masz swój sens i tak trzymaj bo jak puścisz to czasami możesz zmądrzeć. Nie rób tego, trwaj w swoim świecie, skoro nowego nie znasz. Coż począć, szkoda tylko tych co ciebie otaczają.
ciągle potwierdzasz żeś mądry inaczej
Tak do ,, do powyżej " pewnie słyszałeś albo czytałeś odwieczną prawdę że,, Takie Śmieci jak ty się nie wyrzuca, one same się wyniosą ". W swoim memie dobrze to ująłeś więc zastosuj się i będzie tak jak być powinno. Ja twojego obleśnego tłumaczenia i atakowania większości też nie popieram.
A gdzie kominiarze ??? Czy sprawdzanie przewodów kominowych i źródeł ogrzewania przez cały rok to tak dużo obowiązków. Jeśli jest kominiarzy za mało to przecież bezrobotnych jest dużo. To samo z sprawdzaniem szczelności przyłączy i kotłów gazowych. Jak się coś stanie to alarm a do tego czasu nic. Urzędnicy bez podstawowej wiedzy biorą duże pensje za stawianie pieczątek i słowa ,, nic nie mogę zrobić " każą czekać w nieskończoność a mieszkańcy sami na swoje potrzeby także te dot. bezpieczeństwa siebie i swoich rodzin nic nie mogą poradzić. Nie mogą bo durne przepisy rozumieją tylko bezmyślni i bez podstawowej wiedzy o tym, urzędnicy.
Kominiarz nie jest w stanie zajrzeć w każde miejsce, szczególnie w starych zabudowaniach gdzie nikt nie posiada dokumentacji technicznej budynku. Pamiętają one często czasy Wilhelma II, w międzyczasie były modernizowane na wariackich papierach. Najczęstsza przyczyna tego typu zdarzeń to brak podstawowej wiedzy użytkowników lub ich głupota. Np. pali taki bardzo mokrym drewnem, zapycha przez to przewód kominowy, aby mieć ciepło w cztery litery ,,rozbuja'' w piecu do oporu co powoduje zapalenie się nagromadzenie osadzonej sadzy. W Jastrowiu na ul 1-go Maja jedna z lokatorek już dwa razy postawiła na nogi OSP Jastrowie i PSP Złotów. Powinna dla otrzeźwienia otrzymać soczystą karę finansową aby się opamiętała.
Czujnik CO2 kosztuje max 100 zł