Miłośników kajakarstwa nie odstraszyła prawdziwie zimowa aura i tłumnie stawili się w sobotę 7 stycznia nad Jez. Miejskim w Złotowie, skąd wyruszył ostatni w tym sezonie spływ z Korpusem Ekspedycyjnym. Z tej okazji odbyła się premiera pierwszego przewodnika kajakowego z cyklu „Wokół komina” - „Ekspedycja Głomia”. Każdy z uczestników przed wyruszeniem zlodowaciałym korytem tej pięknej rzeki otrzymał swój własny egzemplarz przewodnika, który nie raz i nie dwa okazał się w trasie bardzo pomocny. Przeprawa zimową Głomią nie dla wszystkich okazała się przysłowiową bułką z masłem. Zamarznięte brzegi rzeki, niska temperatura i chrupocząca o kajak kra dodawały co prawda niepowtarzalnego uroku całemu przedsięwzięciu, ale czujność należało zachować od początku do końca. Każdy miłośnik niecodziennych przygód był z pewnością usatysfakcjonowany tegoroczną edycją zimowego spływu, nawet ci nieliczni, którym nie udało się go ukończyć. Na zakończenie imprezy w bazie kajakowej U Króla w Krajence wszyscy mogli ogrzać się przy wspólnym ognisku, posilić pożywną strawą i grzańcem. Tradycyjnie pośród wszystkich uczestników odbyło się także losowanie fantów. Ci, którym mało było wrażeń z pewnością szykują się już do nowego sezonu kajakowego. Do zobaczenia na rzece!
Więcej informacji na ten temat znajdziecie w najbliższym numerze Aktualności Lokalnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Licealiści z Tych kilkanaście lat temu też mieli zapewnione bezpieczeństwo,ciekawe jakbyś się tłumaczył gdyby...nawet nie chcę głośno mówić by nie odbiło się echem w moim łbie pustym jak boja!
Ha! To jest dopiero pusty łeb (wypowiedź Twoja nie nastręcza wątpliwości). Wniosek jest jeden - Jakubie, to co puste, rzadko tonie - z Tobą na spływie, byłoby bezpiecznie (głowa pełniłaby rolę bojki). To żeś wymyślił!
Bezpieczeństwo a umiejętności kajakarskie poszczególnych uczestników to dwie różne sprawy. Jeśli piszę że bezpieczeństwo imprezy typu spływ było zachowane to tak było, mimo że niektórzy przegrywali z żywiołem jakim jest woda.
To jest dopiero pusty łeb-100% pewności to masz na sekundę przed śmiercią!Tylko siostra zakonna mogła zapewnić bezpieczeństwo bo nie instruktor kajakarstwa!
Bezpieczeństwo jest w 100% zapewnione na wodzie jest instruktor kajakarstwa oraz ratownik. Poza tym jest jeszcze obsługa czuwająca z lądu nad przebiegiem imprezy. Na takich spływach nikt mokry nie chodzi bo ma rzeczy do przebrania a i uczestnicy sobie pomagają. Spływ jest po to żeby płynąć kajakiem na rzece a nie mokrym chodzić wzdłuż koryta.
On da kazdemu za 30...
Tak patrzę... mam trochę wątpliwości co do bezpieczeństwa tej imprezy. Jednak wpadniecie do wody to nic przyjemnego a trzeba by iść mokrym nawet kilka km do najbliższej drogi.
A jutro L-4 od Stępnia !
Licealiści z Tych kilkanaście lat temu też mieli zapewnione bezpieczeństwo,ciekawe jakbyś się tłumaczył gdyby...nawet nie chcę głośno mówić by nie odbiło się echem w moim łbie pustym jak boja!
Ha! To jest dopiero pusty łeb (wypowiedź Twoja nie nastręcza wątpliwości). Wniosek jest jeden - Jakubie, to co puste, rzadko tonie - z Tobą na spływie, byłoby bezpiecznie (głowa pełniłaby rolę bojki). To żeś wymyślił!
Bezpieczeństwo a umiejętności kajakarskie poszczególnych uczestników to dwie różne sprawy. Jeśli piszę że bezpieczeństwo imprezy typu spływ było zachowane to tak było, mimo że niektórzy przegrywali z żywiołem jakim jest woda.