Reklama

Złota era VHS. Cały Złotów oglądał filmy

24/03/2017 19:00
Po filmową rozrywkę mieszkańcy miasta i okolic przez lata sięgali w wypożyczalni kaset video Danuty i Zenona Szatkowskich. Tak po złotowsku wyglądała złota era VHS

Wypożyczalnia Szatkowskich była jednym z tych miejsc, gdzie jeszcze w szarych wciąż czasach początku lat 90–tych można było złapać nieco zachodniego oddechu. W Złotowie było kilka wypożyczalni, ale właśnie ta prowadzona przez małżeństwo była wyjątkową. Choćby z tego powodu, że funkcjonowała na zasadzie samoobsługi. Nie od początku. W pierwszym punkcie, który mieścił się przy ulicy Kopernika wypożyczanie odbywało się w tradycyjny sposób, przez ladę.

Teraz robi się jakieś analizy, badania rynku. Wtedy w takie rzeczy wchodziło się w ciemno. Na zasadzie: wyjdzie albo nie wyjdzie. Zakładając interes człowiek ryzykował oszczędności życia

Reklama

– wspomina Zenon Szatkowski. Zainspirował go znajomy z Piły, który filmy wypożyczał przy okazji innej działalności.

Mówił, że to niezły biznes i miał rację. Posłuchałem go tym bardziej, że żona zawsze interesowała się kinem, „siedziała” w tych filmowych tematach. No to spróbowaliśmy

– opowiada. Sam filmów wiele nie oglądał, w przeciwieństwie do małżonki.

Wszystkiego nikt nie byłby w stanie oglądać, ale starałam się być na bieżąco. Też po to, żeby wiedzieć, co polecić klientom

– przyznaje Danuta Szatkowska.

Reklama

Był czas, był moment i się wstrzeliliśmy

– mówi o trafionym w dziesiątkę pomyśle na wspólny interes.

Ściany pełne filmów

Pierwszy zakup to było jakieś dziesięć, może piętnaście kaset. Więcej nie można było kupić, bo ich nie było. Brało się to, co było dostępne

– mówi Zenon Szatkowski.

To były drogie rzeczy. Pojechałem do Warszawy, do siedziby ITI. Nie pamiętam ówczesnych kwot, ale to były duże pieniądze. Kasety z prawami do wypożyczania kosztowały wielokrotnie drożej niż do domowego użytku. Spakowałem je w siatkę i mówię: zaczynamy biznes.

Reklama

Z każdym miesiącem kaset przybywało, kanały dystrybucji stawały się coraz szersze, nawet mała wypożyczalnia w Złotowie nie miała problemów z dostępnością najbardziej oczekiwanych tytułów.

Po tej głębokiej komunie wszyscy byliśmy złaknieni takiej rozrywki

– ocenia Danuta Szatkowska. W ciągu kilkunastu miesięcy szybko okazało się, że pomieszczenie przy Kopernika jest za ciasne. Wypożyczalnię przeniesiono do Domu Handlowego Rolnik, należącego do złotowskiej Gminnej Spółdzielni. Przez krótki czas punkt mieścił się w holu na piętrze budynku, a później przez lata w dużym pawilonie, gdzie wypożyczanie odbywało się na zasadzie samoobsługi. Na ścianach wisiały puste pudełka z numerkami. Każdy sam czytał, oglądał, oceniał i przy ladzie odbierał wybrany tytuł.

Reklama

Popkultura

To był jednocześnie niesamowity przeskok jakościowy w biznesie. Obroty natychmiast wzrosły

– wspomina pan Zenon. Szatkowscy mieli na stanie kilka tysięcy filmów. Wypożyczenie starszych kosztowało maksymalnie do trzech złotych, standardowymi stawkami były kwoty od 5 do 10 zł. Oczywiście im film był nowszy, tym bardziej dochodowy. Złotów oszalał na punkcie oglądania.

W najlepszym okresie na weekendy wypożyczaliśmy kilkaset taśm. Do dzisiaj pamiętam jedne ze świąt, kiedy na te trzy dni wypożyczyliśmy ponad dziewięćset tytułów.

Reklama

Szczególnie młodzi ludzie, najczęściej po lekcjach, wchodzili na długi czas i oglądali pudełka czy plakaty reklamujące najświeższe spośród nowości.

Powiedzmy sobie szczerze, to było takie pozytywne wariactwo. Po liczbie odwiedzającej nas klienteli widzieliśmy, jak rosła ilość osób posiadających odtwarzacze i magnetowidy. Były zapisy, na filmy czekało się nawet do tygodnia

– Zenon Szatkowski przyznaje, że stałym klientom przetrzymywało się chodliwe tytuły pod ladą. 

To była istna popkultura video

– mówi pani Danuta.

Reklama

To dopiero połowa artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

Dla tego pana jakieś karate – Zapotrzebowanie było tak wielkie, że z czasem można było zaprzestać regularnych wyjazdów do Poznania czy Bydgoszczy po nowe filmy. W kolejnych latach...

Jak to robią na zachodzie – Erotyki – dla wielu tych młodszych osób, niekoniecznie klientów wypożyczalni a tych, którzy mieli chwilę, weszli i chcieli tylko popatrzeć, był to szczególny kącik. Niejeden...

Przetrzymywali, płacili – Każdego biznesu trzeba pilnować, więc i tutaj przewidziano kary. Podstawowym obowiązkiem klienta było zwrócenie sprawnej i przewiniętej do początku taśmy. Oczywiście...

Reklama

Na życie nie można się obrażać – Szatkowscy sami nie pamiętają dokładnie chwili, gdy zamykali wypożyczalnię. – To mogło być w okolicach 2002, może 2003 roku – szacują...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Dla tego pana jakieś karate

Zapotrzebowanie było tak wielkie, że z czasem można było zaprzestać regularnych wyjazdów do Poznania czy Bydgoszczy po nowe filmy. W kolejnych latach dystrybutorzy sami dostarczali bowiem po kilkanaście tytułów tygodniowo. To było prawdziwe kulturowo–biznesowe zjawisko.

Wtedy każdy oglądał: biedny, bogaty, wszyscy znaleźli w tym swoje miejsce. Oglądanie na video było najzwyczajniej modne. Przychodził do nas cały przekrój mieszkańców Złotowa i okolic. Tysiące klientów. W pewnym momencie każdy miał video i to nie była kwestia zamożności

Reklama

– stwierdza Zenon Szatkowski. Doskonale pamięta wielu klientów. W przypadku niektórych upodobania znał na pamięć. Gość wchodził, a właściciel wiedział, że dla tego pana koniecznie jakieś karate.

Oglądało się wszystko, ale królowały sensacje i komedie. Zawsze na czasie były też oczywiście bajki. Takie tytuły jak „Akademia policyjna” czy „Naga broń” chodziły na okrągło. Te filmy były wypożyczane setki, tysiące razy

– wspomina.

Niektóre filmy śmiało można było brać od dystrybutorów w większej ilości, tak były oczekiwane. W tamtych czasach nazwiska jak Jean–Claude Van Damme czy Chuck Norris były gwarantem wypożyczenia

Reklama

– dodaje pani Danuta. Szatkowscy doskonale pamiętają sytuacje, gdy klienci zaopatrywali się na weekend nawet w dziesięć tytułów. Z wypożyczalni wychodzili z pełnymi reklamówkami. Niektórzy zapadli w pamięć na lata. Prawdziwi videomani, którzy wypożyczali i oglądali niemal codziennie.

Pamiętam, że przez długi czas, nawet później, gdy wypożyczalni już nie było twarze kojarzyłam nie z nazwiskami, a z numerkami, jakie te osoby miały u nas przydzielone na liście

– wspomina nasza rozmówczyni.

Wielu klientów nie szukało wcale konkretnych tytułów. Chcieli dwie komedie, dwie sensacje, melodramat, no i jeszcze coś dla dorosłych

Reklama

– śmieje się Zenon Szatkowski.

– O, to był ten ruch – mówi Zenon Szatkowski, który w ułamku sekundy chwyta kasetę, odsłania klapkę i sprawdza stan taśmy. Przed laty tę czynność wykonywał setki tysięcy razy, może nawet częściej

Jak to robią na zachodzie

Erotyki – dla wielu tych młodszych osób, niekoniecznie klientów wypożyczalni a tych, którzy mieli chwilę, weszli i chcieli tylko popatrzeć, był to szczególny kącik. Niejeden krępował się podejść, a co dopiero oglądać okładki. A przecież kusiły. Najlepiej, gdy trafiło się akurat w takim momencie, gdy nie było zbyt wielu osób. Szatkowscy wspominają, że dorosła klientela nie miała z tym większego problemu, a znajomi nie prosili o odkładanie tytułów cichaczem.

Nie było takiej pruderii. To było przecież softporno, nic ostrego, a to byli w końcu dorośli ludzie

– zaznacza pani Danuta. Kto chciał, raczej pożyczał, a jak przyznaje pan Zenon, sięgało wielu – wiadomo – zwłaszcza panów. 

Gdy wpisywaliśmy numer filmu, w systemie wyświetlało nam oczywiście tytuł, ale nie zwracało się na to uwagi. Nie było powodów do skrępowania, choć panie miały z tym większy problem

– przyznaje. Oczywiście nie na tyle duży, żeby po te tytuły nie sięgać. Płeć piękna też chciała przecież popatrzeć, jak to robią na Zachodzie.

Te filmy nieźle „chodziły” i też robiły pieniądze

– przyznaje Zenon Szatkowski, który nie chce jednak rozwodzić się nad artystycznymi walorami takich produkcji.

Umówmy się, tych filmów nie ogląda się jak tytułów innego rodzaju, a wyłącznie w celach, powiedzmy… rozrywkowych

– uśmiech.

Te filmy też miały stałą grupę kibiców

– uzupełnia pani Danuta.

Przetrzymywali, płacili

Każdego biznesu trzeba pilnować, więc i tutaj przewidziano kary. Podstawowym obowiązkiem klienta było zwrócenie sprawnej i przewiniętej do początku taśmy. Oczywiście w terminie, z czym wielu miało problemy. Zwłoka kosztowała.

Byli rekordziści, którzy płacili za dziesięć, dwadzieścia dni, a nawet za miesiąc opóźnienia. Przyszedł, powiedział: przepraszam i płacił. W końcu gdyby nie on, film byłby cały czas w obrocie i by zarabiał. Niektórzy klienci notorycznie przetrzymywali filmy

– przyznaje Zenon Szatkowski, dodając jednak, że niewielu miało problemy z płaceniem. Gdy trzeba było, regulowali nawet tak duże wielokrotności naliczonych kwot. Może kopiowali i zarabiali na nielegalnej dystrybucji?

Nie. Kojarzę te twarze, to nie były osoby w tym typie. Mieli pieniądze i nie było dla nich problemem, żeby uregulować nawet tak dużą zaległość.

Niejednokrotnie Zenon Szatkowski osobiście wędrował po domach, gdy tygodniami nie mógł doczekać się zwrotu filmu. Nie zawsze pobierał jednak karne opłaty.

Czasami szło się tylko po to, żeby odzyskać film. Wchodziło się do domu, widać było, że bieda. Matka przerażona, bo syn coś wypożyczył, ona nie wiedziała, o co w ogóle chodzi. Mówiło się: dobra, daj pani tylko kasetę i zapominamy o sprawie. Czasami nie kasowało się też z powodu naczelnej zasady handlu: chodzi przede wszystkim o to, żeby klient wrócił. – Jak to w biznesie, jakieś straty musiały być. Ale tak to się wtedy wszystko kręciło, że one nie miały znaczenia. Czasami nawet to, że ktoś zniszczył taśmę puszczało się bokiem.

Na życie nie można się obrażać

Szatkowscy sami nie pamiętają dokładnie chwili, gdy zamykali wypożyczalnię.

To mogło być w okolicach 2002, może 2003 roku

– szacują.

To był biznes, ale też po prostu życie. Było miło, przyjemnie, a przy okazji były z tego pieniądze

– mówi pan Zenon.

Okres wielu wspaniałych znajomości, ale też bardzo ciężkiej pracy. Ludzie pewnie wcale nie zdają sobie sprawy, ile godzin trzeba było się przy tym narobić. Od rana do wieczora

– dodaje jego małżonka. Na pamiątkę nie zostały nawet taśmy, które kilkanaście lat temu systematycznie wyparły z rynku cyfrowe nośniki czy telewizyjne wypożyczalnie VOD. Internet definitywnie zakończyć erę VHS.

Nie ma co się obrażać na świat, że się zmienia. Trzeba było się przekwalifikować. Od początku czuliśmy, że to nie będzie wieczny interes

– przekonuje Zenon Szatkowski. Pani Danuta kusi się o jeszcze jedną refleksję: to był chyba również ten czas, kiedy ludzie zaczęli się od siebie trochę oddalać, zamykać się w domach. Rozpoczęło się zjawisko, które niestety współcześnie dominuje.

Szatkowscy zajęli się innymi sposobami na życie. Pani Danuta, obecnie emerytka, przez lata prowadziła punkt kosmetyczny na Wojska Polskiego, a małżonek prowadzi sklep związany z branżą elektryczną. Elektryk to zresztą jego fach, od którego lata temu, jeszcze przed rozrywkowym biznesem, rozpoczynał pracę w Ogrodnictwie Święta. Dzisiaj nawet nie ogląda filmów.

Spowszedniały jak szynka czy pomarańcze, na które kiedyś czekało się, aby tylko dostać na święta

– porównuje. O czym dzisiaj myśli, gdy wspomina złoty okres video po złotowsku?

To był jedyny czas, który już nigdy się nie powtórzy.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Adam - niezalogowany 2017-03-25 23:59:30

    Bardzo życzliwy i miły człowiek, przynajmniej tak to odbieram jako klient. Powinien prowadzić szkolenia dla sprzedawców.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    elektryk - niezalogowany 2017-03-25 14:30:29

    Dokładnie, zgadzam się w stu procentach z przedmówcą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tutejszy - niezalogowany 2017-03-25 10:41:22

    Najbardziej uczciwy i solidny sprzedawca w naszym mieście,inni mogą tylko uczyć się od niego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama