Czasy, kiedy przez cały rok oszczędzało się na jedną wymarzoną wakacyjną podróż, minęły bezpowrotnie. Dziś mieszkańcy powiatu złotowskiego podróżują kilka razy w roku. Okazuje się, że jedyną barierą jest nasza wyobraźnia i możliwości finansowe.
Złotowianie, jak wynika z doświadczenia i statystyk Ewy Kaźmierowskiej, właścicielki złotowskiego biura podróży Globi, pokochali nade wszystko Turcję i Egipt. – Jest blisko, ceny są przystępne, a atrakcji nie brakuje – mówi. Dodaje, że ogromną popularnością cieszą się także greckie wyspy, Cypr, Hiszpania, Albania, Malta, Wyspy Kanaryjskie i Madera. Spora część klientów decyduje się również na bardziej egzotyczne kierunki: Kenię, Zanzibar, Madagaskar, Wyspy Zielonego Przylądka, Tajlandię czy Wietnam.
Ale to nie wszystko — złotowianie zwiedzają dosłownie cały świat: Wenezuelę, Kolumbię, Peru, Brazylię, Meksyk, Gambię, Oman, Stany Zjednoczone… – Naprawdę trudno wymienić wszystkie kierunki – mówi Kaźmierowska. – Złotowianie często wybierają wakacje za granicą, bo bywa tam taniej niż w kraju. Polskie morze słynie z wysokich cen, a dodatkowo nigdy nie mamy gwarancji ładnej pogody – dodaje.
– Między innymi sytuacji geopolitycznej – wyjaśnia Kaźmierowska – działań wojennych, ale nie tylko. Są dwa rodzaje klientów: jedni niczym się nie przejmują, inni „chorują na klątwę faraona” jeszcze zanim wyjadą z kraju. Klienci też często sami generują trudne sytuacje: gubią na lotnisku torebki (nie walizki!), telefony, bilety, dokumenty, spóźniają się na samolot...
Czego jeszcze się obawiamy? - Część osób boi się latania. Wówczas testują tzw. krótsze dystanse, aby stopniowo przechodzić do coraz dłuższych tras. Zdarzają się też trudniejsze przypadki: pobyty w szpitalach, złamania… – Zawsze, gdy tylko możemy, pomagamy i otaczamy klientów opieką – zapewnia właścicielka biura. – Przez lata nauczyliśmy się też skutecznie korzystać z ubezpieczeń zarówno na czas pobytu, jak i na wypadek rezygnacji z wyjazdu. To coś, co zawsze polecamy!
W obecnych czasach znacznie rzadziej obawiamy się braku znajomości języka angielskiego. Mamy dziś w telefonach aplikacje tłumaczące, które znacznie ułatwiają komunikację.
Czasami zdarza się nam reklamować wykupioną wycieczkę. Rzadko, bo rzadko, ale się zdarza... Są to jednak skrajne przypadki. Jak można przeczytać w komentarzach w internecie, turystka nie była zadowolona, że w basenie obok kąpią się… Rosjanie, a śniadanie wydawane było „tylko” do 11:00… Nie wymaga to większego komentarza... Zdarza się także, że turystom jest… za ciepło.
Wielu miłośników podróży wybiera wyjazdy zorganizowane przez biura podróży, ale coraz więcej osób decyduje się na samodzielne planowanie. – Ludzie wychodzą z założenia, że podróż wtedy kosztuje mniej, co nie zawsze jest prawdą. Z pewnością jest za to bardziej czasochłonna.
– Część osób chce po prostu pozostać anonimowa – mówi Kaźmierowska. – Niektórzy klienci mają wrażenie, że jeśli biuro wie, gdzie i za ile lecą, to zaraz dowie się o tym całe miasto. A to nieprawda! Jak w każdej branży obowiązuje nas dyskrecja. Poza tym nie mamy prawa dzielić się tą wiedzą z nikim.
Obsługujemy klientów z dużymi wymaganiami i organizujemy wyjazdy do dalekich zakątków świata, jak Australia, Nowa Zelandia, Indie, Nepal, Brazylia, Peru, Boliwia, a także rejsy. Klienci są w stanie zapłacić za nie naprawdę duże pieniądze.
Wraz z oczekiwaniami rosną też wymagania. Często wybieramy więc wakacje "szyte na miarę". Turyści biorą udział w licznych wycieczkach fakultatywnych i wyjątkowych atrakcjach: jeep safari, nurkowaniu, raftingu, pobytach w wioskach Masajów, degustacjach win, serów... Rozwiązań jest mnóstwo. Za taką wycieczkę uczestnik potrafi zapłacić ponad 10 000 zł.
Żyjemy coraz szybciej i poświęcamy więcej czasu na pracę, dlatego potrzebujemy częstszego resetu. Profil turysty bardzo się zmienił. Wiemy, czego chcemy, mamy tzw. mapy marzeń, które sukcesywnie realizujemy.
Jedni jeżdżą, żeby plażować, inni – żeby zwiedzać. Coraz większą popularnością cieszą się także podróże kulinarne i turystyka filmowa. Lubimy poznawać ludzi, ich kulturę, smakować lokalną kuchnię, chłonąć wszystko, co możliwe.
Są i tacy, którzy po prostu szukają rozrywki i wrażeń. Gran Canaria, Teneryfa, niektóre hotele w Turcji, gdzie imprezy trwają 24 godziny na dobę, Ibiza, Majorka – tu rządzi zasada „co się zdarzyło w Vegas, zostaje w Vegas”. Takie wyjazdy wybierają głównie grupy znajomych czy single, którzy chcą się dobrze bawić.
Nie zmieniło się jedno. – Podróż to nadal spełnianie marzeń. Mniejszych lub większych – podkreśla nasza rozmówczyni. – Ludzie celebrują moment wyboru kierunku i dokonania rezerwacji. Niejednokrotnie ci, którzy przełamali swój strach i wykonali „krok milowy”, łapią podróżniczego bakcyla i szybko planują kolejne wyprawy – mówi właścicielka Globi.
Główna różnica między turystą a podróżnikiem polega na sposobie podróżowania i podejściu do celu wyprawy. Turysta zwykle korzysta z gotowych pakietów, ma zaplanowaną trasę i koncentruje się na atrakcjach. Podróżnik wybiera spontaniczność, samodzielne planowanie i głębsze poznanie lokalnej kultury i życia.
– Od lat tak podróżujemy z rodziną – pisze na forum podróżniczym Piotr. – Lubimy ten dreszczyk emocji i adrenalinę związaną z nieprzewidywalnymi sytuacjami. Dzieci mamy już duże, nie musimy się martwić, co zjeść i gdzie spać. Stawiamy na spontan. Poza tym sami dyktujemy warunki – możemy zatrzymać się gdzie chcemy i na ile chcemy. Lubimy atmosferę „cyganerii”. Biuro tego nie zapewni!
W ostatnim czasie pojawił się nowy trend podróżniczy – coolcations (od ang. „cool” – chłodny i „vacations” – wakacje). Chodzi o unikanie najgorętszych kierunków na rzecz chłodniejszych, jak kraje nordyckie, bałtyckie czy Wyspy Kanaryjskie.
Motorem napędowym tego zjawiska jest pokolenie baby boomers. Wracają do łask także wyjazdy pod namiot, kamperami, czy na kempingi. Są osoby, które od lat jeżdżą zawsze w to samo, sprawdzone miejsce – czują się tam bezpiecznie, znają okolice.
Coraz częściej wyjeżdżamy także zimą – np. na święta. Kiedyś nie do pomyślenia, dziś coraz popularniejsze. Z Wielkanocą poszło łatwiej, ale Boże Narodzenie nadal odczarowujemy.
Bardzo popularny miesiąc na urlop to maj – z racji dni wolnych, egzaminów szkolnych, majówki. Biorąc zaledwie kilka dni wolnego, możemy wypoczywać przez 9–10 dni. Pogoda jest przyjemna, brak upałów, a ceny niższe niż w szczycie sezonu.
Wielu turystów ze Złotowa także spędza aktywnie czas lokalnie. Wybierają rowery, popularne ostatnio SUP-y (deski do pływania). Wypoczywają w Kujankach lub na działkach RODOS, otoczonych siatką, gdzie roi się od rodzin z dziećmi. Prawdziwy rozkwit tego typu wypoczynku nastąpił po pandemii.
Wciąż grillujemy, jeździmy na pola namiotowe, podróżujemy kamperami – ich wypożyczenie stało się znacznie łatwiejsze i bardziej dostępne.
Kto najczęściej podróżuje? Każdy! – Mamy klientów w różnym wieku: rodziny, singli, osoby starsze, grupy przyjaciół – mówi właścicielka Globi. Największą grupę stanowią jednak osoby po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce – mają już dorosłe dzieci, stabilną sytuację finansową, odchowane wnuki.
– Kupili już wszystko, co potrzebne do domu – pralkę, lodówkę – teraz mogą i chcą podróżować. Często bez dzieci, wybierając hotele tylko dla dorosłych – mówi Ewa Kaźmierowska.
Coraz bardziej doceniamy wspólny czas z bliskimi. Wiele osób zauważa, jak choroby zabierają nam nagle bliskich. Chcemy więc korzystać z życia tu i teraz!
To podejście to ogromna zmiana w turystyce. Dziś nie tylko pieniądze umożliwiają podróże – ale też motywacja i chęci. Bo mamy z tego coś cenniejszego niż waluta: wspomnienia.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zazwyczaj raz do roku latam enterem za granicę gdzieś gdzie akurat są dobre ceny
Najlepszy RODOS nad "Morzem Zalewskim"?
Zazwyczaj raz do roku latam enterem za granicę gdzieś gdzie akurat są dobre ceny
Najlepszy RODOS nad "Morzem Zalewskim"?