Wydarzenie jest projektem realizowanym przez Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko” przy współpracy ze wspomnianą rozgłośnią. Koncert nagrano w Studiu im. Romany Bobrowskiej, nad czym pieczę trzymał Andrzej Zarycki, znany m.in. ze współpracy z Ewą Demarczyk. Złotowianka wystąpiła w festiwalu w 2013 roku, sama się do niego zgłosiła. Przeszła kwalifikacje w Łazienkach Królewskich w Warszawie i dostała się do finałowej, ogólnopolskiej szóstki. W krakowskim finale Klaudia Skotarczak zajęła drugie miejsce.
Tradycją tych cyklicznych, radiowych koncertów jest, że organizatorzy zapraszają finalistów festiwalu, nawet sprzed lat
Reklama
– złotowianka wyjaśnia swój udział w wydarzeniu. Przez ostatnie pięć lat Klaudia Skotarczak, jak sama przyznaje, nie rozwijała śpiewania, które traktuje wyłącznie jako pasję. Przez ten czas uczestniczyła jednak w kilku lokalnych projektach, m.in. charytatywnych koncertach.
Z przyjemnością przyjęłam zaproszenie do Krakowa
– dodaje.

(fot. M. Leżańska)
Podczas niedawnego wydarzenia wykonawcy śpiewali utwory, do których teksty pisał Leszek Aleksander Moczulski. Wśród gości byli m.in. Grzegorz Turnau, Bracia Zielińscy z zespołu Skaldowie, Jan Kanty Pawluśkiewicz, a także artyści Piwnicy pod Baranami.
Leszek Aleksander Moczulski był przyjacielem fundacji. Bywał na koncertach, pierwotnie planowano zorganizowanie koncertu z okazji jego urodzin. Zmarł jednak kilka miesięcy temu, stąd koncert ku jego pamięci
– nasza rozmówczyni przyznaje, że bardzo tremowało ją śpiewanie przed artystyczną śmietanką. Dopiero po czasie dowiedziała się, kto weźmie udział w koncercie.
Skoro jednak powiedziało się „A” i przyjęłam zaproszenie, trzeba było powiedzieć „B” i zaśpiewać
– podkreśla. Nie chce oceniać swojego występu, ale jest z niego zadowolona.
Podobno było dobrze
– powołuje się na opinie innych.
Od dziecka lubiłam śpiewać, ale zawsze traktowałam to raczej hobbystycznie. Kiedyś brałam nawet, może przez rok, prywatne lekcje śpiewu, to było na przełomie podstawówki i gimnazjum. Generalnie byłam jednak samoukiem. Nigdy nie chodziłam do szkoły muzycznej i nie grałam na żadnym instrumencie, bo też nigdy mnie to nie fascynowało
– przyznaje. Czy żałuje, że bardziej nie poświęciła się śpiewaniu?
Nie. Zawsze traktowałam to z dystansem i niech tak zostanie. Rozsądek podpowiadał, że to nie jest to, w czym mogłabym osiągnąć coś poważnego. Z dwóch pasji, między śpiewaniem a sztuką, architekturą wybrałam coś, co było bardziej rozsądne, bardziej przyziemne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze