Paulina i Olga to urodzone złotowianki. Paulina – lat 26, skończone studia, projektantka wnętrz. Olga – 30 lat, project manager. Wolne dusze. Obie są absolwentkami złotowskiego Liceum Ogólnokształcącego, obie mieszkały też jakiś czas w Anglii, Paulina przez ponad 6 lat w Portsmouth, a Olga w Londynie, przez ponad 11 lat. Na Wyspy odleciały za przysłowiowym chlebem. Jak łatwo się domyśleć, w ich życiu najważniejsza była praca. Do czasu. Pomysł na wyprawę dookoła świata od lat tkwił w ich w głowach, ale zawsze był to tylko pomysł. Brakowało odwagi, aby zacząć go realizować. Pomogło samo życie, które przypomniało złotowiankom, że nie o wszystkim decydujemy sami i nie każda wspaniała przygoda musi mieć miły początek.
Pomysł i jego późniejsza realizacja zrodził się z bólu i skrzywdzenia
Reklama
– wyjaśniają podróżniczki.
Nie tak powinno rozpoczynać się taką podróż, ale pisanie scenariusza życia nie leży w naszych rękach. W szerokim świecie szukamy przede wszystkim energii, dzięki której będzie nam łatwiej poradzić sobie z trudnościami, które nas w życiu spotkały. Taką energię odnajdujemy w ludziach, których spotykamy na naszej drodze, w odkrywaniu ich zróżnicowanych kultur, zwyczajów, a także w ich niesamowitych historiach.
Pomysł na podróż zrodził się w grudniu 2016 roku. Zaczęło się gorączkowe odkładanie pieniędzy i wyprzedawanie niepotrzebnych gratów. Przygotowania do spełnienia wspólnego marzenia trwały niemal rok. Paulina i Olga w szeroki świat wyruszyły 4 października 2017 roku, oczywiście ze swojego ukochanego Złotowa.
Swoje pierwsze globtroterskie kroki dziewczęta skierowały na Słowację.
Postanowiłyśmy, że postaramy się wydać jak najmniej pieniędzy na przejazdy i noclegi, zatem naszym głównym środkiem transportu jest autostop, a noclegiem – Couchsurfing
[portal społecznościowy założony na przełomie 2002 i 2003 roku przez Amerykanina Caseya Fentona, dzięki któremu można zaoferować darmowe zakwaterowanie lub znaleźć użytkowników oferujących nocleg we własnym domu czy mieszkaniu w wielu zakątkach świata – red.].
Z Polski autostopem przejechałyśmy przez Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, aż do Turcji. Z Turcji samolotem dostałyśmy się do Gruzji, gdzie kontynuowałyśmy łapanie stopów aż do Armenii
Reklama
– opisują pokrótce swoje początki na gigancie. Ta część podróży zajęta im 2,5 miesiąca, ale złożył się na to tylko jeden płatny nocleg i jeden przelot samolotem, zatem koszty, jakie zakładały dziewczyny, faktycznie okazały się minimalne. Dzięki tym oszczędnościom 13 grudnia złotowianki mogły zaszaleć i 36 rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego w Polsce uczciły dużym skokiem w swojej podróży...

Zrezygnować z codziennych obowiązków i rzucić się w niezapomniany wir przygód? - Czemu nie - mówią złotowianki Olga I Paulina (fot. Around the world in 90 seconds)
...z lądowaniem u wybrzeży Południowej Afryki, a dokładniej w Kapsztadzie. Także w stolicy spędziły święta Bożego Narodzenia i nowy rok.
Zatrzymałyśmy się tam u znajomego, któremu zaserwowałyśmy prawdziwie polską wigilijną kolację. Było skromnie, ale smacznie. Wszystko robione od podstaw: sałatka warzywna, pierogi oraz przepyszne łazanki
– wspominają złotowianki. W Kapsztadzie nie ma łazanków, ale są inne przysmaki.
W każdym kraju, który odwiedzamy, zawsze staramy się spróbować tradycyjnej kuchni. Np. na Węgrzech Paulina i Olga zajadały się słodkimi kominami (kürtöskalács), w Gruzji – Khinkali [duże kołduny wypełnione zupą; aby je spożyć należy je umiejętnie nadgryźć, wypić sączącą się zupę ze środka i zakończyć zjedzeniem pozostałej reszty; mniam! – red.] oraz khachapuri (warstwowy chleb nadziewany słonym serem), w Południowej Afryce – Biltong (suszona i przyprawiona wołowina, która jest później pokrojona w malutkie kawałeczki, a następnie spałaszowana). Założyłyśmy, że nasz dzienny limit wydatków to, po polsku mówiąc, 30–35 złotych, wliczając w to wszystkie koszty. W wielu miejscach, w których byłyśmy wydawałyśmy dużo mniej (np. Gruzja i Armenia), a w niektórych o niewiele więcej (np. Kapsztad)
Reklama
– podsumowują podróżniczki. Da się żyć.

Wigilia w Kapsztadzie, ale z tradycyjnymi polskimi pierogami (fot. Around the world in 90 seconds)
Olga i Paulina wstępnie założyły, że ich szalona podróż potrwa około dwóch lat. Obecnie poznają uroki Tajlandii, potem przyjdzie czas na Laos, Vietnam, Indie, Filipiny i Malezję. Tą trasą powoli kierować się będą do Australii, gdzie planują zatrzymać się na 6–7 miesięcy, trochę tam popracować, doładować konta i ruszyć dalej do Ameryki Południowej. Na deser chcą przejechać oba amerykańskie kontynenty i marzy im się, aby zakończyć swoją szaloną podróż na Alasce. Przed nimi wciąż wielu niesamowitych ludzi, przepysznego jedzenia i różnorodnych kultur, w najciekawszych i najpiękniejszych zakątkach naszej planety. Złotowianki przyznają jednogłośnie, że jak do tej pory największe wrażenie wywarła na nich ludzka, bezinteresowna dobroć, której ciągle zdarza im się doświadczać.
To przerosło nasze oczekiwania
– mówią.
Na przykład jedno z małżeństw, które wiozło nas autostopem, zakupiło nam bilety na pociąg, bo uważali, że dalszy autostop w tym rejonie może być dla nas niebezpieczny. Na zakończenie obdarowali nas jeszcze pysznymi bułeczkami
– wspominają z uśmiechem adresatki rozsianej po świecie dobroci.
Jak do tej pory najbardziej gościnnym narodem okazali się jednak Gruzini. Litry wina, kilogramy chleba i sera, którym zostałyśmy obdarowane były wprost nie do zliczenia. Wielokrotnie byłyśmy zapraszane do niezwykle gościnnych domostw, gdzie podczas sutych kolacji długo w noc poznawałyśmy niesamowite historie naszych przemiłych gospodarzy. Prawdziwe szaleństwo!
Reklama
– wspominają zachwycone przyziemną normalnością ludzi Kaukazu.
Najmilszym zaskoczeniem jest dla nas fakt, że choć z wieloma ludźmi nie jesteśmy w stanie komunikować się po angielsku, to nie stanowi to większego problemu, bo „migowy język świata” wszędzie jest taki sam.
Pomimo tak miłych wspomnień Paulina i Olga nie natrafiły jeszcze na miejsce, z którego nie chciałyby ruszyć dalej.
Z całą pewnością jest wiele miejsc, do których bardzo chciałybyśmy kiedyś powrócić
– mówi Olga, która w Kapsztadzie była już 9 lat temu i... zakochała się w tym mieście na zabój. Stolica Południowej Afryki nie mniejsze wrażenie wywarła na jej młodszej koleżance. Równie wielką estymą dziewczyny darzą Budapeszt.
Z łatwością mogłybyśmy obie tam zamieszkać. Co roku, jesienną porą wracałybyśmy do Rumunii, bo tak przepięknej złotej jesieni jeszcze nigdzie nie widziałyśmy. Co ciekawe, właśnie w Rumunii po raz pierwszy usłyszałyśmy o opłatach za autostop. Na szczęście od nas nikt nie chciał żadnych pieniędzy
– cieszą się poszukiwaczki przygód rodem ze Złotowa. Największym przeżyciem było dla nich jednak poznanie niejakiego Wilama, podczas orzeźwiającej kąpieli w oceanie, w zatoce Wiktorii, w Afryce Południowej.
Wilam usłyszał, jak rozmawiamy po polsku i zapytał o naszą narodowość. Okazało się, że jego żona jest Polką i tak rozpoznał nasz język. Po 30–minutowej rozmowie zaoferował, abyśmy podróżując, zatrzymały się u jego taty na farmie, która leżała po drodze do Johannesburga. Nie byłyśmy pewne, czy powinnyśmy skorzystać z tej oferty, aczkolwiek uznałyśmy, że jest to idealny przystanek i dałyśmy się namówić. Okazało się, że była to super decyzja, ponieważ zaznałyśmy życia typowych afrykańskich farmerów oraz poznałyśmy wyjątkowo miłych ludzi. A z Wilamem spotkamy się ponownie w Nowej Zelandii.

Jak do tej pory najbardziej gościnnym narodem okazali się Gruzini (fot. Around the world in 90 seconds)
Bezpieczeństwo zawsze jest u nas na pierwszym miejscu, dlatego np. podczas jazdy autostopem zawsze upewniamy się, że obie czujemy się komfortowo. Mamy nawet specjalne hasło bezpieczeństwa: „Czarna Wdowa”. Jeżeli któraś z nas czuje, że coś jest nie tak, wtedy właśnie pada to hasło i odmawiamy dalszej podróży. Jak do tej pory udaje się nam spotykać ludzi bardzo pomocnych i życzliwych. Odpukać, nie natknęłyśmy się jeszcze na sytuacje, w których nasze życie albo zdrowie byłoby zagrożone. No chyba że liczyć wspinaczkę w 33–stopniowym upale w Kapsztadzie
– dodają ze śmiechem odważne złotowianki. W dalszej części swojej śmiałej wyprawy Paulina i Olga życzyłyby sobie spotykać równie wspaniałych ludzi jak do tej pory, szybkich autostopów i wielu niezapomnianych przygód.
Nie myślimy jeszcze o powrocie. Wiadomo, że jest nam bardzo tęskno za rodziną i przyjaciółmi, ale w świecie, w którym żyjemy, świecie internetu, rozmowa z najbliższymi jest na wyciągnięcie palca, więc kiedy tylko zatęsknimy, łapiemy za telefony i już sercem jesteśmy w domu
– wyjaśniają.
Naszym głównym celem, jak na razie, jest spełnienie największego marzenia, czyli zwiedzenie świata. Skupiamy się na teraźniejszości, a nasze plany na przyszłość dotyczą głównie tego, gdzie jutro będziemy spać. A tak na serio, to obie czujemy, że podczas tej podróży nasza przyszłość sama się wyklaruje
– dodają tajemniczo.
Strona na facebooku, którą założyły złotowianki nazywała się do niedawna „Around the world in 90 seconds”, czyli dookoła świata w 90 sekund. Ambitnym założeniem naszych krajanek było montowanie 90–sekundowych filmików z miejsc, które odwiedzały.
Niestety, nie jesteśmy w stanie dalej tego kontynuować, ponieważ nasz laptop został zalany wodą i odmówił współpracy. Ta dramatyczna okoliczność skłoniła nas do zmiany naszej nazwy na „One globe, Two girls”, czyli jedna ziemia, dwie dziewczyny. Poza tym wszystko przebiega zgodnie z naszym planem!
Rozmawiał Leszek Chełmowski[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To prawda, sfiksowały bo dawno chłopa nie miały chłopa im trzeba.
Ja bym powiedział im to co Jerzy Stuhr : ,, sfiksowałyscie boscie dawno chłopa nie miały, chłopa wam trzeba "".
Stać te dziewczyny, bo nie pracują w Polsce. Tak trzymać!!!
Na zachodzie szanowani ..... :-D To zapraszam do Hamburga i niedaleko jest strefa "no go" Tylko jak coś ci zrobią nie idź z tym na policję bo posądzą cię o rasizm.
Dlaczego siedzi w tym kraju?? Bo tu " jeszcze" jest bezpiecznie. Zamieszkaj sobie na stałe w NL albo niemczech to zrozumiesz.
Gratuluje odwagi i powodzenia. Nic tak nie kształci jak ruch i podróże... Jak widać po komentarzach poniżej, nic na ten temat nie wiedzą ludzie których horyzont jest zawężony do telewizora... Pozdrawiam :) Będzie jakaś relacja?
Wolę siedzieć w tesco lub na rynku niż ciągnąć kabla w londynie ;)))
Znane podróżniczki z londynu... Ciekawe czy londyńskiej gazecie też je opisują;))??
To przecież nie wina dziewczyn czy ich rodziców, że Polska jest 100 lat za murzynami, a dobra zmiana zniszczy zaraz to wszystko co jeszcze nie zostało zniszczone. Czasami się zastanawiam, po kiego.... młodzież dobrze wykształcona (dzięki wyrzeczeniom rodziców) siedzi w tym kraju za grosze. Wyjeżdżając do pracy na zachód mogą wykorzystać i poszerzać wiedzę; są tam szanowani i dobrze opłacani.
Olga i Paulina życzę wam więcej takich przygód i pozdrawiam
A jeżeli tak to co? Żal dupsko ściska że dziewczyny zwiedza cały świat a Ty dalej będziesz siedział w tesko albo żenil gacie na rynku? Nie pozdrawiam roszczeniowca i bezczelnego egoisty.
Dziękujemy bardzo! :)
Studia rozpoczete w Polsce, ukonczone w UK
Dziekujemy!!! ciekawe swiata, ciekawe zycia!!!
Dzieki!! Jesli sa takie marzenia, to działaj i je spełniaj!! Nie ma nic piekniejszego!
Takie zycie. Mysle,ze za nauke tych dziewczyn zaplacili ich rodzice i rodzina..do tego podatki tez placili :) Za podatki tych co zostali w Polsce na pewno wyksztalcili sie ci o w Polsce zostali. Troche optymizmu :) Sciskam i zycze dobrego zycia na luzie.
super, gratulacje i powodzenia, sam o czymś taki marze :)
Oj mamy tych podróżników trochę w tym mieście.
W Polsce się wyuczyły socjalnie czyli darmowo za podatki tych którzy tu zostali i wyjechała do Anglii by tam budować. ,,Przed Królową spodnie zdieły...”
Oj mamy tych podróżników trochę w tym mieście.
Bez międzynarodowej matury tak
Świetnie !!!! Ciekawe świata dziewczyny . wszystkiego dobrego!!!
A Twoim zdaniem tylko w Polsce można studiować?
Paulina – lat 26, skończone studia, projektantka wnętrz przez 6 lat mieszkała w Anglii. Czy ze jak w wieku 20 lat skończyła studia ?
Po skafander i plecak?
Ale fajnie.. A ja.. cóż w poniedziałek znów do lumpa..
To prawda, sfiksowały bo dawno chłopa nie miały chłopa im trzeba.
Ja bym powiedział im to co Jerzy Stuhr : ,, sfiksowałyscie boscie dawno chłopa nie miały, chłopa wam trzeba "".
Stać te dziewczyny, bo nie pracują w Polsce. Tak trzymać!!!