Reklama

Zmobilizować. Zawstydzić?

05/05/2014 07:05
Od kilku lat w sezonie letnim powraca dyskusja o plaży gminnej w Kujankach. Że nie przygotowana, zaniedbana, bez opieki ratowników, a tym samym zapomniana przez wczasowiczów. W tym roku ma się to zmienić

Wójt, Henryk Dobrosielski i szef gminnego zakładu komunalnego Edmund Kabattek osobiście mają zadbać o gospodarcze przygotowanie plaży i samych Kujanek. Wymiana desek w pomostach czy uzupełnienie piasku na plaży to tylko część z długiej listy planowanych do wykonania zadań. Znalazły się na niej m.in. mycie znaków, koszy na śmieci oraz lamp, ich malowanie, także przemalowanie ławek, porządek wokół miejscowej przepompowni, zmiana tablic ogłoszeń, uzupełnienie ubytków w chodnikach, wyczyszczenie i wykoszenie placu zabaw, podcięcie gałęzi drzew przy jeziorze. – Prace te mają realizować ekipy pracowników zatrudnionych w ramach robót publicznych. Planowano, że na plaży pojawią się również nowe kajaki, ale gmina nie "załapała się" na dofinansowanie ich zakupu z pozabudżetowych środków. Może uda się w przyszłości.

[[reklama]]

Pomarańczowe koszulki

Za to na okres tegorocznych wakacji na plaży mają się wreszcie pojawić ratownicy. Henryk Dobrosielski mówi, że jest po rozmowach z szefem złotowskiego WOPR-u Sławomirem Wilowskim, który zadeklarował, że jest w stanie oddelegować na plażę w Kujankach ratowników. Jak wyjaśnia wójt, koszt utrzymania ich pracy na plaży powinien być niższy niż zapowiadało się na to w poprzednich sezonach, gdyż stawki nieco spadły. – Dwumiesięczna praca powinna nas kosztować nie więcej niż 14-15 tys. zł – mówi Henryk Dobrosielski, przypominając, że w poprzednich latach mówiło się o kosztach sięgających nawet 20 tys. zł przy dwuosobowej obsadzie. – Chcę porozmawiać z radnymi o tym, żeby przerzucić w budżecie jakieś środki na ten cel – zapowiada wójt.

Inicjatywa lokalna leży

Włodarz gminy zgadza się z opinią, że miejscowa społeczność ma duże oczekiwania względem uczynienia z Kujanek turystycznej miejscowości, ale sama niewiele od siebie w tym względzie daje. Nie chodzi o jakieś wielkie inwestycje, raczej o drobne zaangażowanie, a możliwości przecież są, choćby poprzez włączenie się społeczne w formie inicjatywy lokalnej, gdzie praca i związane z nią koszty rozkładają się na samorząd i mieszkańców. – Ludzie są roszczeniowi, ale często sami o to niestety nie dbają – ocenia włodarz gminy, który tegorocznymi porządkami w Kujankach nie tylko chce doprowadzić do należnego ładu, ale też mieć argumenty do oczekiwań wobec miejscowych na przyszłość. Czy to zmobilizuje ludzi? – Myślę, że trochę nawet zawstydzi – ocenia wójt.

Co na to sołtys Kujanek? Przyznaje, że jest trochę prawdy w tym, że miejscowa społeczność ma oczekiwania, a w kwestii przygotowań do letniego sezonu niekoniecznie wiele daje od siebie. Inicjatywa lokalna faktycznie nie była podejmowana przez miejscowych. Jednak z drugiej strony Janina Kahl podkreśla, że w ostatnich latach środki z funduszu sołeckiego były przeznaczone na potrzeby miejscowej sali wiejskiej i strażaków, a więc inne istotne potrzeby społeczne.

(Nie)konkurencyjni

Zdaniem wójta trzeba realnie oceniać potencjał turystyczny Kujanek, które są oczywiście uroczym miejscem, ale nie są w stanie równać się z coraz tańszymi zagranicznymi ofertami. – Młodzi ludzie to już w zasadzie spędzają urlopy wyłącznie za granicą – ocenia włodarz gminy, podkreślając, że nawet szukając w bliskiej okolicy łatwo znaleźć miejsca, które bardziej kuszą wczasowiczów.

Gdzie? Choćby w Jastrowiu, gdzie w ostatnich latach w plażę miejską zainwestowano spore pieniądze, a to ponoć jeszcze nie koniec inwestycyjnych zamiarów. Co na to wszystko miejscowi przedsiębiorcy, którzy zarabiają na wczasowiczach? Mają żal do gminy, że nie wykorzystuje potencjału Kujanek? – Rozmawiamy z przedsiębiorcami i oni nie wnoszą żadnych zastrzeżeń. Jeśli już, są to drobiazgi. Raczej narzekają na warunki pogodowe – odpowiada wójt, dodając, że niestety z ich strony gmina też nie mogła do tej pory liczyć na inwestycyjne wsparcie. Co na to zainteresowani?

Brakuje strategii

Jerzy Kanurski, właściciel miejscowej Poziomki nie zgadza się z tym, że przedsiębiorcy nie wychodzą z pomysłami. Przypomina, że swego czasu padła chociażby sugestia wykonania małej promenady łączącej plaże, na co skłonni byli udostępnić należące do nich działki przy jeziorze. Inne pomysły też były przedstawiane. – Ile razy mówiłem wójtowi o utworzeniu stref płatnego parkowania? – mówi właściciel Poziomki. Jego zdaniem choćby w ten prosty sposób gmina mogłaby zarabiać w ciągu lata całkiem niemałe pieniądze.

- Jeśli w sezonie w ciągu dnia pojawia się około dwieście samochodów, niechby taka opłata wynosiła zaledwie 2 zł za dzień, już gmina miałaby jakiś zarobek – podpowiada nasz rozmówca, przyznając, że przynajmniej byłyby w ten sposób pieniądze na opłacenie wywozu śmieci. Śmieci, których turyści, z reguły w niewłaściwych ku temu miejscach, każdego roku zostawiają ogromne ilości. Właściciel pensjonatu przyznaje, że dzisiaj Kujanki nie są tym samym miejscem co przed laty, gdy każdego roku wakacje spędzało tu wielu wczasowiczów. M.in. dlatego, że taką popularnością jak 15-20 lat temu nie cieszą się miejscowe ośrodki turystyczne.

Poza tym dzisiaj Kujanki to dla większości dobre miejsce na turystykę, ale weekendową, a nie na tygodniowe czy dwutygodniowe wczasy. Jerzy Kanurski pozytywnie ocenia oczywiście tegoroczne przygotowania do sezonu, ale przyznaje, że naprawa pomostów, malowanie, czyszczenie, generalnie odświeżenie wizerunku to tylko kosmetyka, która raczej niewiele wniesie. – Nie ma przemyślanego działania. Brakuje pomysłu, strategii – ocenia przedsiębiorca.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości