Strażacy z KP PSP w Złotowie prezentowali jak działają urządzenia reanimacyjne zakupione przez gminę Złotów. Pokazywali również jak udzielać pierwszej pomocy przedmedycznej
Prezentacja urządzeń, które zakupiła gmina Złotów, poprzedziła czwartkową sesję. O tym, jak przydatnym wyposażeniem jednostek ratownictwa jest automatyczny defibrylator i jego dodatkowy osprzęt w postaci fantomów mówili Bartosz Waldowski i Przemysław Jasiłek z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie. Wyjaśniali też zasady udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej.
Powiat złotowski to około 70 tys. mieszkańców
– rozpoczął B. Waldowski, wskazując, że na taką ilość osób przypadają łącznie trzy Zespoły Ratownictwa Medycznego, które stacjonują w Złotowie, Jastrowiu i w Okonku. Wyjaśniał, że za taki stan rzeczy odpowiada Urząd Wojewódzki w Poznaniu. To sprawia, że w sytuacji, gdy dojdzie do nagłego zatrzymania krążenia, czyli zatrzymania akcji serca karetka może nie zdążyć dojechać na czas, by pomóc poszkodowanemu. Zwłaszcza jeśli będzie to karetka z sąsiedniego powiatu, bo miejscowe będą zadysponowane.
Mózg zaczyna umierać po czterech minutach od nagłego zatrzymania krążenia. Jeżeli nie oddychamy przez cztery minuty mózg jest niedotleniony i zachodzą w nim nieodwracalne zmiany. Nawet mimo przywrócenia akcji serca istnieje duże prawdopodobieństwo, że taka osoba będzie musiała później wymagać opieki paliatywnej i resztę życia spędzi na materacu przeciwodleżynowym. Przedstawiam to w dość dosadny sposób, ale chodzi o to, żeby pokazać powagę sytuacji i zaprezentować do czego służą te urządzenia
– wyjaśniał Bartosz Waldowski. Wskazywał też, że w sytuacji, gdy wzywa się pomoc, lepiej wybierać numer alarmowy 999 zamiast 112. Póki co oznacza to bowiem, że dodzwonimy się do dyspozytora w Pile, lepiej rozeznanego w okolicy. Pod numerem 112, w zależności od tego, z której części powiatu złotowskiego się dzwoni, może odezwać się dyspozytor z Poznania, Bydgoszczy, a nawet z Koszalina. To może wydłużyć rozpoczęcie akcji ratowniczej i stratę kolejnych, cennych dla ratowania życia minut.
Każda minuta bez podejmowania reanimacji oznacza, że szanse na przeżycie spadają o 10%
– mówił B. Waldowski.

Dlaczego warto inwestować w automatyczne defibrylatory przekonywał Bartosz Waldowski z KP PSP w Złotowie
By tych minut od nagłego zatrzymania krążenia do przyjazdu ratowników upłynęło jak najmniej, w tego typu akcje angażowani są strażacy, zarówno zawodowi jak i ochotnicy. Bartosz Waldowski poziom ich fachowości i wyszkolenia ocenił na równym poziomie. Wskazał również, że jednostki straży mają na terenie powiatu szerokie struktury i bardzo szybko mogą dotrzeć do miejsca wezwania. Od początku roku zarejestrowano w systemie 24 tego typu wyjazdy. Używano w nich automatycznych defibrylatorów, co w wielu przypadkach przyniosło pozytywny efekt.
Ci ludzie, których ratowaliśmy dzisiaj żyją, chodzą po ulicach. Koszt jednego defibrylatora to jest około 5000 zł. To jest śmieszna kwota w stosunku do tego, co to urządzenie potrafi. Działanie tego urządzenia jest nieporównywalnie proste do smartfonów, które ma niemal każdy z nas. Ono dosłownie prowadzi za rękę udzielającego pomocy
– mówił B. Waldowski, prezentując krok po kroku proces reanimacji poszkodowanego. Automatyczny defibrylator podpowiada nawet, jak przeprowadzać sztuczne oddychanie, stosując zasadę 30 uciśnięć na 2 wdechy. Ratownicy podkreślali też, że kuleje system szkolenia w dziedzinie pierwszej pomocy. Zachęcali, by pokazy ratownictwa organizować przy każdej możliwej okazji, od zebrań wiejskich, na spotkaniach i festynach integracyjnych kończąc.
Na Facebooku portalu www.zlotowskie.pl będzie można obejrzeć prezentację urządzeń, gdzie strażacy demonstrują ich działanie. Będzie można również zobaczyć, jak należy postępować, gdy pomocy należy udzielić niemowlakowi.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Super gość z Bartosza :)
Super gość z Bartosza :)