Reklama

Zrobię, opatentuję, sprzedam – będę milionerem!

19/07/2023 11:20

W ramach wakacyjnego relaksu przypominamy Wam najlepsze teksty tego roku - tym razem w wersji otwartej!

Dawid Spyt to urodzony konstruktor. Tworzy coraz bardziej skomplikowane pojazdy, urządzenia, maszyny. Wykonanie tej najważniejszej wciąż przed nim. Ma już pomysł. Gdy będzie gotowa… – Zostanę milionerem! – mówi

Dziewięć lat temu pisaliśmy o Dawidzie. Wtedy, zaledwie jako czternastolatek, zbudował buggy – typ lekkiego samochodu offroadowego, wyposażonego w pokaźnej wielkości koła z oponami o wysokim i agresywnym bieżniku, z wytrzymałym zawieszeniem i otwartym nadwoziem. W sumie stworzył trzy takie pojazdy. Ostatni jeszcze ma, przed letnim sezonem ma znaleźć innego nabywcę. Odszedł od budowania buggy, bo… – Nie ma możliwości uzyskania homologacji – mówi 25–latek.
Niebawem spod jego rąk wyjdzie quad.

Reklama

– Taki jest już z homologacją i można legalnie poruszać się po drogach do tego przeznaczonych – podkreśla, że oczywiście z kulturą, nie dokuczając innym mieszkańcom. Mówi, że quad był już właściwie gotowy, jeździł, teraz przechodzi natomiast dodatkowe, ostatnie przeróbki.

– Gdy do kontroli zatrzymali mnie policjanci, zrobił na nich spore wrażenie. Byli w szoku, gdy powiedziałem im, że sam go przebudowałem z shineray’a na yamahe raptor. Ciężko było im w to uwierzyć. Myśleli, że to naprawdę jest oryginalny raptor, oglądali go z podziwem i pytali, jak go zrobiłem – mówi z uśmiechem. Trudniej było go zbudować niż buggy?

Reklama

– Niby przeznaczenie to samo, ale konstrukcja buggy, a konstrukcja quada znacznie się różnią i bez dwóch zdań są to całkowicie inne pojazdy. Poziom trudności wykonania jest ten sam, jednak w quadzie mamy mniej miejsca, żeby wszystko upchać jak należy. Trzeba trochę więcej pomyśleć – mówi Dawid.

– Jest o tyle fajnie, że mamy praktycznie gotową bazę, a ja tylko przerabiam i dokładam. No i najważniejsze, żeby każdy element poprawić i powzmacniać – opisuje.

Dawid dodaje też, że w tym roku będzie brał udział w siedmiu zawodach motocrossu.

Reklama

Tutaj quad, obok ciężarówka

Quada przebudowywał pięć miesięcy.

– Oryginalna była tylko baza, z innej konstrukcji. Ale jeśli bym musiał, od podstaw też bym zbudował – zapewnia chłopak.

– Jeśli chodzi o przebudowę i zaadaptowane części, to podstawowymi są: silnik wysokoobrotowy, koła od raptora 660, komplet amortyzatorów również od 660, wydechy 2x akrapovic, licznik cyfrowy, instalacja elektryczna zbudowana całkowicie od zera, kabelek po kabelku, no i naprawdę sporo innych podzespołów. Dużo by wymieniać… – zapewnia, że quad jego produkcji to naprawdę szybka i mocna maszyna.

Reklama

– Jest w nim moc – opisuje z satysfakcją, podkreślając, że na lato maszyna będzie dopieszczona.

– Jest lepszy niż standardowej produkcji quad, bo wszędzie jest powzmacniany – porównuje.

Jeśli na kimś nie robi wrażenia, że ten młody mieszkaniec Jastrowia (a przez lata Ptuszy w gminie Tarnówka – gdzie budował wspomniane buggy) sam buduje taką maszynę, wystarczy wspomnieć, że na tym samym podwórzu, tuż obok, stoi… „zabytkowa” ciężarówka.

– To też moja robota – otwiera drzwi kabiny, gdzie widać jeszcze nowe, zafoliowane elementy wyposażenia kabiny.

Reklama

– To ruski gaz z 66 roku. Z silnikiem benzynowym bmw o pojemności 4,4 litra i mocy niemalże 300 koni – mówi Dawid.

– Robię ją dla przyjaciela. Zainwestowane jest już około 70 tys zł – pokazując na podwozie ciągnika zwieńczone rampą, dodaje, że będzie na niej… mieszkalna część auta.

– To w sumie będzie kamper – usta jeszcze bardziej otwierają się nam ze zdziwienia.

Kim z zawodu jest ten młodzieniec z nieprzeciętnym talentem inżyniera?

– Mechanikiem samochodowym – zaznacza jednak, że stricte w swoim wyuczonym fachu ma niewielki staż.

Reklama

– Kiedyś robiłem też jako spawacz, ślusarz, monter a od niedawna pracuję jako operator maszyn leśnych – na podwórku stoi zresztą kolejny sprzęt, największy – sporej wielkości forwarder.

Wyższa szkoła jazdy

Skąd smykałka do takich rzeczy?

– Nie mam pojęcia – przyznaje z uśmiechem Dawid. Dodaje tylko, że na swoich umiejętnościach poznał się dość szybko, gdy miał jakieś trzynaście lat.

– Dostałem o dziadka pierwszy migomat bester. Bardzo mu za to dziękuję, bo to on naprowadził mnie na te tory. Od tego się zaczęło. Po tym była jakaś tokarka, a później kolejne rzeczy. I tak to jakoś ruszyło, systematycznie do przodu. Teraz tworzę swoje własne maszyny – dopiero bowiem warsztat Dawida, też oczywiście postawiony na podwórku domu, zdradza jego prawdziwy kunszt. To tutaj (oczywiście sam warsztat to też dzieło jego rąk) kryją się jego największe skarby.

Reklama

– Takie rzeczy to już produkują fachowe firmy – porównuje bez grama zwątpienia.

W swoim dorobku Dawid ma około dziesięciu maszyn, wszystkie własnoręcznie zrobione: kompresor o wydajności 1500l; stoły spawalnicze; prasa hydrauliczna do gięcia blach; giętarka trzpieniowa; prasa do łożysk o sile nacisku około 40 ton (agregat, zasilacz hydrauliczny też jest zrobiony przez niego); piaskarka syfonowa; piaskarka kabinowa 250l; do tego meble warsztatowe; a wisienką w tym parku maszynowym jest ploter plazmowy CNC.

Reklama

– Inaczej mówiąc wypalarka plazomowa – tutaj Dawid znowu pewnym głosem dokłada komentarz… – To już zdecydowanie wyższa szkoła jazdy. Najwyższa technologicznie maszyna, jaką skonstruowałem.

Do czego służy ploter plazmowy?

– Do tego żeby wypalać każdy detal, który sobie narysuję – na dowód, że może tutaj wyciąć dowolne rzeczy, dokonuje małej prezentacji. Znowu nie możemy wyjść z podziwu.

– Powstanie tej maszyny to był rok intensywnej pracy. Takie rzeczy w domowych warunkach tworzą naprawdę nieliczni – otwarcie przyznaje. Jak wpadł na zrobienie tej maszyny?

Reklama

– Po prostu tego potrzebowałem – tworzy to, co jest mu niezbędne.

– Chcę wygiąć rurkę? Nie chce kupować urządzenia, gdzie mógłbym, ale np. nie ma takiego zakresu, jaki bym potrzebował. Więc robię swoją. Tak samo było z prasą. Przynajmniej mam o takich gabarytach, jak potrzebuję. No i jakość jest inna – mówi.

Pomysł, budowa, programowanie

A przy tym jastrowianin oszczędza.

– Taka oryginalna prasa, seryjnie produkowana, kosztuje około 15 tys. zł. Zrobienie mojej kosztowało niecałe 4,5 tys. zł – porównuje. A ploter plazmowy, z którego jest szczególnie dumny?

Reklama

– Kosztował mnie jakieś 10 tys. zł. W zakupie musiałbym zapłacić jakieś 40–50 tys. zł. Cena zależy od wymiaru – na dowód tego, jak skomplikowana to maszyneria, Dawid odsłania nieco jej „bebechów” – jedynie elektrycznej części, gdzie najwięcej jest przewodów elektrycznych i sterowników.

– To naprawdę nie było proste, bo musiałem jeszcze nauczyć się rysować i dobierać parametry do danej grubości blachy – otwiera szafę, w której znajdują się dwa komputery. Informatyka też nie jest mu obca?

– Nad samym oprogramowaniem siedziałem pół roku, wszystkiego sam się nauczyłem – znowu moglibyśmy zbierać szczękę z podłogi.

Dawid równie dumnie co same maszyny, prezentuje widoczny na niektórych z nich napis: „Spytu”. Swoisty znak jego produkcji.

– Jak coś projektuję, to wszystko musi wyglądać jak oryginalne. Tak już mam – zapewnia, że jego znak rozpoznawczy to jakość.

Z internetu niemal w ogóle nie korzysta, jedynie sporadycznie. Podobnie jak z innych źródeł wiedzy: – działam intuicyjnie zamiast gdzieś szukać rozwiązań, wolę sam pogrzebać, wtedy jeszcze bardziej doszkalam swoje umiejętności, gdzie i tak są już na bardzo wysokim poziomie– choć przyznaje, że kiedyś poświęcał na to bardzo dużo czasu. Dzisiaj ma coraz więcej obowiązków w pracy i prywatnym życiu.

– Nie można oddać się na 100% pasji. Z życia trzeba korzystać na różne sposoby, gdyż szybko ucieka – ale warsztatu broń Boże nie omija.

Inżynier? Jestem po zawodówce

Co na to wszystko rodzice?

– Chyba nie robi to już na nich wrażenia, chyba już się nie dziwią. Wchodzą, widzą, że coś majsterkuję i mówią tylko: znowu tworzysz coś ciekawego? – to właściwie wszystko.

Rówieśnicy?

– Są w szoku. Jak coś potrzebują, to dawaj do Dawida, on to zrobi – z chęcią zresztą pomaga. Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych.

Wydaje się, że to najprawdziwszy inżynier.

– I tak na mnie czasami mówią. Inżynier. A ja na to z uśmiechem na twarzy, że jestem po zawodówce. Tytułu nie mam, ale może kiedyś zrobię jakiś papier, prawdę mówiąc nawet o tym myślałem – przyznaje.

To, czym się zajmuje, aktualnie nie robi w zarobkowych celach. Wyłącznie hobbystycznie. Pieniądze? Dawid lekko, intrygująco uśmiecha się pod nosem.

– Bo wiem, że pewnie mógłbym przekuć to na duże pieniądze – przyznaje.

– Powoli do tego dążę – zdradza.

Pytamy więc, co dalej, w jakie rejony zawiedzie go wyobraźnia i co może z tego mieć?

– To akurat jest tajemnica – widać, że nie zamierza dzielić się tą wizją. Mówi tylko, że jest urządzenie, które chce skonstruować, nawet ma już pomysł, jakie, lecz brakuje mu trochę wyobraźni. Czuje jednak, że zbliża się czas, kiedy stworzy coś wyjątkowego. Właściwie wie już co, ale tym właśnie nie chce się dzielić.

– Jest urządzenie, które chcę zrobić. Jak je stworzę, to sprzedam patent za ogromne pieniądze – zdradza, że jest już nawet nabywca, którego niedawno poznał.

– To właściciel kilku bardzo dużych firm w Polsce, nie z naszych okolic. Co chwilę kontaktuje się w tej sprawie mówiąc, że czeka z niecierpliwością. Wtedy ten ktoś będzie mógł uruchomić seryjną produkcję – mówi nam Dawid.

Nie mogę powiedzieć

Co to będzie, z jakiej branży?

– Nie mogę powiedzieć, nawet słowa więcej nie zdradzę, bo każde mogłoby naprowadzić kogoś na to, jakie to może być urządzenie – odpowiada. Ma to być jego sposób na duże pieniądze, na ustawienie się w życiu.

– Chcę stworzyć coś nowego, co jeszcze nie istnieje. Potrzebuję na to trochę czasu. Gabarytowo nie będzie to wielkie, będzie miało jakieś 3x2 metra i bardzo dużo elektroniki. Mam już szkice, rysunki. To jest w fazie projektów. To musi być dobrze zaprojektowane. Ale spokojnie, będzie dopięte na ostatni guzik. Żeby raz podejść do tematu – chociaż liczy się z tym, że później może być potrzebna ewentualna przeróbka.

– Zrobię jedną sztukę i jeśli wszystko będzie działać bez zarzutów, osiągnę bardzo dużą sumę pieniędzy – zapowiada.

Później?

– Jak już zostanę milionerem… Na pewno w pierwszej kolejności dom, potem luksusowe auta, podróże no i korzystanie z życia. Pożyjemy zobaczymy – uśmiecha się na samo wyobrażenie takiej przyszłości.

Więcej o Dawidzie znajdziecie na Facebooku i fanpage’u, który prowadzi.

Piotr Steffen

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bartosz - niezalogowany 2023-03-08 17:17:06

    Szacun młody!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ania J - niezalogowany 2023-03-08 17:35:15

    Brawo Dawid ????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jacek - niezalogowany 2023-03-08 17:36:29

    Byłem, widziałem oraz miałem przyjemność rozmawiać z Dawidem, chylę czoła co tam się tworzy bardzo pozytywny chłopak z ogromnym zakresem wiedzy o elektronice cnc, od zera do milionera gdzie tutaj akurat nie mam wątpliwości widziałem projekt i to tylko kwestia czasu, czego mu życzę!!! Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama