Reklama

Oni już dziękują

18/10/2018 12:00

Pytamy o powody ich decyzji

Zuzanna Gaj do Rady Gminy Złotów po raz pierwszy startowała w 2006 roku.

Zuzanna Gaj rezygnuje po trzech kadencjach. Jak mówi czas na kogoś nowego w radzie


– Historia z pracą w samorządzie zaczęła się wcześniej, bo przed 2002 rokiem. Wtedy, jeszcze za wójta Kazimierza Treli, podjęliśmy starania, by Pieczynek stał się osobnym od Zalesia sołectwem – mówi. Motywacją do działania było m.in. ryzyko, że budynek po dawnym przedszkolu trafi w prywatne ręce i szanse, by utworzyć we wsi świetlicę wiejską odwleką się w czasie.

Reklama

– Coś trzeba było zrobić, ożywić jakoś tę wieś. Sołectwo i świetlica dały początek wielu zmianom. Nie było jednak łatwo. Budynek był w ruinie. Razem z Hanną Ceglarską–Budnik wystarałyśmy się, jeżdżąc od gminy do Agencji Nieruchomości Rolnych i z powrotem, by został on przekazany na użytek społeczny. Jako społeczność naszej wsi go też wyremontowaliśmy – wspomina Zuzanna Gaj. Niedługo później, gdy dopełniono formalności powstawania sołectwa, wybrano ją sołtysem.

– Nikt nie chciał się tego podjąć. Stwierdziłam, że skoro powiedziałam A, powiem też B i podejmę się sołtysowania – dodaje. Cztery lata później, w pierwszej walce o mandat radnej, miała więcej kontrkandydatów, jednak wybrano właśnie ją. Jak ocenia dwanaście lat swojej pracy w radzie?

Reklama

– Osiągnięty został najważniejszy cel, tzn. z prawie zapomnianej wsi znów jesteśmy raczej zgranym społeczeństwem, z którym trzeba się liczyć. Z popegeerowskiej osady staliśmy się prawdziwą wsią. Ponadto dużo zostało zrobione w zakresie infrastruktury, od chodnika, przez drogę po stację uzdatniania wody. Zorganizowaliśmy swego czasu piękne dożynki gminne, o których długo się mówiło w samych superlatywach. Dobrze współpracujemy ze szkołą w Zalesiu – wylicza Zuzanna Gaj. Dlaczego rezygnuje z dalszej pracy w radzie?

– W życiu coś się zaczyna i coś się kończy. Od początku tej, kończącej się kadencji, mówiłam, że to ostatni raz. Czas przekazać to pole do działania komuś innemu. To nie znaczy, że całkowicie wycofuję się z życia społecznego, natomiast jestem zdania, że świeże spojrzenie w radzie na ten teren się przyda – stwierdza Zuzanna Gaj.

Reklama

Nauczona w domu

Małgorzata Podgórna–Klocek zamierza poświęcić się przede wszystkim pracy zawodowej. Mówi, że będzie jej brakowało działalności społecznej


Małgorzata Podgórna–Klocek w radzie pracowała przez dwie kadencje. Wcześniej była sołtysem Górznej.

– Z rodzinnego domu wyniosłam świadomość, że należy angażować się w życie społeczne. Ponieważ moja praca jako sołtysa była pozytywnie obierana przez mieszkańców, stwierdziłam „dlaczego nie” i wystartowałam w wyborach do Rady Gminy Złotów. Uzyskanie mandatu było powodem rezygnacji z funkcji sołtysa. Jestem bowiem zdania, że nie powinno się łączyć tych stanowisk. Lepiej, gdy na rzecz społeczności działają dwie osoby: osobno sołtys i osobno radny – mówi M. Podgórna–Klocek. Jak podsumowuje osiem lat w radzie?

Reklama

– Znałam i znam potrzeby okręgu, który reprezentowałam. Nigdy nie stawiałam sobie jednak szczegółowych założeń – celów. Idąc do rady wiele marzeń i oczekiwań jest bardzo szybko weryfikowanych przez rzeczywistość. Nie da się ciągnąć wózka tylko w swoją stronę. Trzeba patrzeć na budżet przez pryzmat całej gminy i potrzeb jej mieszkańców. Budżet mamy jeden, mieszkańców około 10 tys., jest więc wiele trudnych i kontrowersyjnych decyzji, które trzeba podejmować. Wracając jednak do oceny mojej pracy to żałuję, że nie udało się doprowadzić do poprawy drogi na Zygląg – mówi ustępująca radna. Jakie są powody tego, że nie ubiega się o reelekcję?

– Główny powód to ilość pracy zawodowej i obowiązków z nią związanych, w tym m.in. dokształcanie. Nie potrafię i nie chcę robić czegoś na pół gwizdka. Jeśli się angażuję to w pełni. Byłabym nie w porządku, twierdząc, że na tym etapie jestem w stanie połączyć pracę zawodową z tą w radzie. Nie ukrywam, że będzie mi tego brakowało, ale przychodzi taki moment, że trzeba zrobić sobie listę priorytetów i się jej trzymać. Ponadto uważam, że zmiany są dobre, bo przynoszą coś nowego. Szczerze w to wierzę – podsumowuje Małgorzata Podgórna–Klocek.

Reklama

Koniec po jednej kadencji

Marcin Borzych jest zdania, że jego oczekiwania o pracy w radzie nieco rozminęły się z rzeczywistością


– Do rady szedłem, żeby zrobić coś dla regionu, z którego się wywodzę – o motywach startu do Rady Gminy Złotów w 2014 roku mówi Marcin Borzych. W jego założeniach znajdowało się m.in. zagospodarowanie terenu przy brzegu Jeziora Sławianowskiego.

– W części zostało to zrobione. Powstała plaża w Buntowie wraz z wiatą, inwestycja jest rozwojowa. Co natomiast boli, to fakt, że mimo wielu zapewnień ze strony powiatu i samego starosty nie doczekaliśmy się remontu drogi oraz budowy chodnika – mówi M. Borzych. Między innymi takie działania przyczyniły się do tego, że nie chce ponownie ubiegać się o mandat radnego.

Reklama

– Powodów jest kilka. Jeden z nich to fakt prowadzenia przeze mnie działalności gospodarczej, co wymaga ode mnie dużego zaangażowania. Inna sprawa, że trochę się sparzyłem. Moje oczekiwania rozjechały się z rzeczywistością. Nieakceptowalna jest dla mnie sytuacja, że obiecuje się, że coś się zrobi, a później się tego wypiera. Nie lubię obłudy, a niestety tej, nawet w polityce na tym samorządowym szczeblu nie brakuje – mówi M. Borzych.

Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama