Koła się starzeją, ubywa wędkarzy i wód do wędkowania. Jak temu zaradzić? O tym m.in. dyskutowano podczas zebrania koła terenowego Polskiego Związku Wędkarskiego w Okonku
Należało się spodziewać, że jedną z ważniejszych kwestii poruszonych na zebraniu sprawozdawczym, które odbyło się w niedzielę 15 marca, będzie sprawa zakazu połowu na jeziorkach w Podgajach. Tym bardziej, że gośćmi zebrania była Lidia Pirtoń, dyrektor biura Zarządu Okręgu Nadnoteckiego PZW w Pile i Andrzej Moździerski, odpowiedzialny w Zarządzie Okręgowym za zarybianie i ochronę wód.
Lidia Pirtoń tłumaczyła, że problem z jeziorkami zaczął się w 2010 roku, kiedy to wygasła umowa dzierżawy między Zarządem Okręgu a Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej w Poznaniu. – Wystąpiliśmy o przedłużenie tej umowy, dostaliśmy odpowiedź odmowną i sprawa trafiła do sądu. Orzeczenie sądu pierwszej instancji było dla nas niekorzystne, odwołaliśmy się więc od niego i czekamy – mówiła.
[[reklama]]
Wyjaśniła jednocześnie, że Zarząd Okręgu próbował odzyskać jeziorka inną drogą, pisząc wniosek o podłączenie ich do obwodu zbiornika rzeki Gwdy, którego jest użytkownikiem. – Dostarczyliśmy nawet przedwojenne mapki z okresu budowy elektrowni, na których wyraźnie zaznaczono, że jeziorka są wytworem sztucznym, zrobionym przez człowieka. Niedługo mamy kolejne spotkanie z dyrektorem RZGW, może uda nam się coś uzyskać – optymistycznie zakończyła swoją wypowiedź.
Liczy się kasa
Najbardziej rozgoryczony z takiego obrotu sprawy był Tadeusz Brambor, jeden z najstarszych członków koła, stały bywalec na tych wodach. – Pewnie dyrektora nie było na świecie, kiedy my te jeziorka zarybialiśmy i dbaliśmy o nie. Dzisiaj na gotowe jest wielu chętnych. A gdzie jest w tym wszystkim aspekt społeczny? – pytał z wyrzutem.
Dyrektor biura oświadczyła, że... To tylko fragment artykułu Ryszarda Mikietyńskiego z AL 12/2014, s. 39
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze