Reklama

2,5 km problemów

27/01/2013 00:00
- Czy my, mieszkańcy wybudowania, nie jesteśmy pełnoprawnymi mieszkańcami wioski? Czy nie należy nam się porządna droga, którą moglibyśmy bez przeszkód dojechać do celu? Czyż władze, które wybraliśmy, nie powinny nam tego zapewnić? - pytają mieszkańcy kleszczyńskiego wybudowania

Tematem gruntowej drogi, która jest utrapieniem mieszkańców tzw. wybudowania Kleszczyny, zainteresowaliśmy się w efekcie maila, jaki niedawno został skierowany do naszej redakcji. - Owa droga jest w bardzo złym stanie, zwłaszcza w trakcie roztopów lub po opadach deszczu jazda po niej jest nie lada wyczynem. By po drodze przejść należy mieć kalosze. Byłby to mało sensacyjny temat gdyby nie to, że tą drogą nikt się nie interesuje od wielu lat – występujący w imieniu mieszkańców wybudowania mężczyzna pokrótce nakreśla temat, dodając, że ani on, ani inni nie pamiętają, by trakt kiedykolwiek był w lepszym stanie. Autor maila jest wyraźnie poirytowany nie tylko permanentnie złym stanem drogi, ale i rzekomą inercją osób, którym zgłaszany był problem. - Gdy zwracamy się o pomoc do sołtysa, ten rozkłada ręce i mówi: „Co ja mogę na to poradzić?” - streszcza mężczyzna, przypominając, że mieszkańcy tej części Kleszczyny, a jest ich około 40, tak samo jak inni muszą dojechać do pracy, do szkoły czy też w nagłym przypadku móc liczyć, że uda się dotrzeć do lekarza. - Gdyby zaszła konieczność dojazdu karetki do kogokolwiek z nas, to nie wiem, czy pogotowie zdążyłoby na czas, ponieważ niektóre dziury są bardzo głębokie i występują w niewielkich odległościach od siebie – kleszczynianin dzieli się z nami swoimi wątpliwościami. Nadmienia również, że prócz sołtysa mieszkańcy szukali również pomocy u radnych reprezentujących ich teren w gminie. Jak informuje – bezskutecznie. Jarosław Maciejewski miał im odpowiedzieć, że interwencje związane z takim typem spraw powinno się podejmować u sołtysa, Sławomir Czyżyk miał natomiast obiecać, że sprawą się zajmie i... - jak wynika z pisma – nie zajął. -[...] Minęło kilka miesięcy i nic – mieszkaniec wybudowania nie kryje irytacji i przypomina, że radni, którzy ich reprezentują, powinni kwestię drogi poddać w gminie pod dyskusję. - Nie należy nam się porządna droga, którą moglibyśmy bez przeszkód dojechać do celu? - mężczyźnie nasuwa się na myśl m.in. takie pytanie.

Chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom czytelników, postanowiliśmy przyjrzeć się opisywanej sprawie.
[[reklama]]
Żużel – droga donikąd

Uzbrojeni w informacje, które zostały zawarte w mailu udaliśmy się do wójta. Jak się okazało, bezpośrednio u Piotra Lacha nikt nie interweniował. - Jeśli dociera do mnie podobny sygnał, staramy się reagować natychmiast – deklarował szef gminy Złotów, przypominając, że nie w każdych warunkach pogodowych można podjąć prace. Czas roztopów, opady – sypanie żużla czy praca równiarki podczas gdy panuje taka aura to strata czasu i pieniędzy. - Trzeba działać ostrożnie, inaczej sytuację można tylko pogorszyć – przestrzegał P. Lach. Wójt przyznał, że problem, o którym mowa, jest mu doskonale znany. Choć w tym roku nikt go z nim nie omawiał, w latach ubiegłych przewijał się on systematycznie. - To jedna z priorytetowych dróg, prowadzimy na niej działania co roku – zapewniał. Na podobnym stanowisku obstawał przewodniczący rady gminy. - Znamy problem nie od dziś – powiedział Sławomir Czyżyk, wyjaśniając, że tak samo jak za kadencji wójta Lacha, samorząd borykał się z nim w czasie gdy gminie szefował Kazimierza Trela. Przewodniczący podkreślił również, że zdaje sobie sprawę z faktu, iż nawożenie żużla rozwiązuje problem drogi tylko doraźnie, zwłaszcza, że drogą poruszają się samochody ciężarowe, dlatego rozważone zostanie wysypanie jej tłuczniem, który gmina ma zamiar pozyskać.

S. Czyżyk zwrócił również uwagę na to, że skoro autor pisma występuje w imieniu mieszkańców wybudowania, powinni się oni wszyscy pod tekstem podpisać imieniem i nazwiskiem.

[[nowa_strona]]
Złej woli nie ma

- Robimy co możemy, ale dopóki droga nie zostanie utwardzona, problem będzie wracał – takiego zdania jest sołtys Kleszczyny. Stanisław Biernikowicz zaznacza, że degradacja drogi postępuje m.in. wskutek jeżdżących tamtędy po mleko ciężarówek – droga nie jest na takie obciążenia przygotowana. Szef wsi przypomina również, że w ubiegłym roku ze środków funduszu sołeckiego 400-metrowy, będący w najgorszym stanie odcinek problematycznego traktu został wysypany tłuczniem, zabieg ten spektakularnych efektów jednak – jak widać – nie przyniósł. - To nie nasza zła wola – w kontekście braku szeroko zakrojonych działań wyjaśnia S. Biernikowicz – po prostu na tę chwilę tylko tyle możemy zrobić.

Sołtys informuje również, że w tym tygodniu do Kleszczyny dotrze dostawa żużla, który – jak tylko pozwoli na to pogoda – zostanie nawieziony na wymagające tego odcinki dróg.
[[reklama]]
Jarosław Maciejewski potwierdził, że w pierwszej kolejności szukanie rozwiązania problemu powinno przebiegać na linii sołtys-wójt. Radny przyznał również, że jako przedstawiciel lokalnej społeczności poczuwa się do monitorowania stanu gminnych dróg, jednakże nikt wyraźnie nie zwrócił się do niego bezpośrednio z prośbą o szerszą analizę problemu i interwencję w kwestii kleszczyńskiego traktu. - Ważny jest dialog, rzeczowa dyskusja – przypomniał. – Oczekuję ze strony zainteresowanych jasnego przekazu, abym ja zajął się tym problemem. W sytuacji kiedy taki przekaz, powodowany listem do redakcji i wynikającym z niego naszym telefonem się pojawił, radny, by móc z bliska przyjrzeć się problemowi, postanowił pojechać do Kleszczyny i drogę obejść. - Z pewnością trzeba będzie jakieś środki przedsięwziąć – ocenił tuż po wizycie w terenie.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama