Dawid ma 25 lat, mieszka w Krajence i pracuje jako przedstawiciel handlowy, jeżdżąc niemal dzień w dzień po sporej części powiatu. Każdą wolną chwilę spędza jednak na boisku. - Gram w trzech ligach piłki halowej w Jastrowiu, w Pile i w Łobżenicy - mówi. Na murawie od połowy sezonu bronił bramki Pogoni Łobżenica, wcześniej grał w Iskrze Krajenka. - Lubię sport. Oprócz piłki nożnej gram też w siatkówkę i koszykówkę. Skończyłem AWF i chciałbym kiedyś w dzieciach i młodzieży zaszczepiać tę pasję - dodaje. Skąd więc w jego życiu, wypełnionym sportowymi ambicjami, barwami Juventusu Turyn i budowaniem formy pojawił się pomysł, by zostać dawcą szpiku kostnego? - Zupełny przypadek. Wcześniej pracowałem w sklepie sportowym w Pile. Czy nie chciałbym się zapisać do bazy dawców szpiku kostnego zapytała mnie koleżanka, która dojeżdżała ze mną autobusem. Zgodziłem się - wspomina Dawid, który jest też honorowym krwiodawcą. Jeszcze tego samego dnia w sklepie pojawiła się jego koleżanka, aby pobrać od niego wymaz z jamy ustnej i wypełnić dokumenty. To była jesień 2014 roku.

Dawid nie wyobraża sobie życia bez gry w piłkę nożną. Jego ulubioną drużyną jest Juventus Turyn
Na początku maja 2015 na wyświetlaczu telefonu Dawida pojawił się obcy numer telefonu. - Odebrałem. Zadzwoniono do mnie z bazy DKMS, w której się zarejestrowałem z informacją, że jest osoba chora na białaczkę będąca moim genetycznym bliźniakiem – mówi chłopak. Pojawiło się też pytanie, jedno z najtrudniejszych w jego dotychczasowym życiu: czy odda szpik? - Nie wahałem się ani chwili. Nie miałem żadnych wątpliwości. Cieszyłem się, że mogę pomóc, że dzięki temu ktoś zyska szansę na dalsze życie – mówi. Po dwóch dniach od tej rozmowy do ośrodka zdrowia w Krajence kurierem dotarł specjalny zestaw do pobrania i wysłania krwi Dawida na dalsze badania. Na początku lipca pojechał na pierwsze konsultacje do kliniki w Poznaniu. - W październiku miałem robione kompleksowe badania. Oprócz krwi sprawdzono dosłownie wszystko, łącznie ze stanem zdrowia organów wewnętrznych – mówi. Niedługo później napłynęły jednak nienajlepsze wieści. - Dostałem informację, że stan oczekującego na mój szpik się pogorszył i należy czekać na poprawę – wspomina.
Drugie podejście do przeszczepu nastąpiło w połowie listopada. - Tym razem zostałem skierowany do kliniki w Warszawie, gdzie pojechałem z moją dziewczyną Anią. Powtórzono badania. Gdy ponownie stwierdzono, że wszystko jest w porządku, zaczęto mi podawać leki powodujące wzrost liczby komórek krwi – dodaje Dawid. W jego przypadku zastosowano tzw. leukaferezę, czyli zabieg odseparowania komórek jednojądrowych z krwi obwodowej. Z definicji celem tego zabiegu jest uzyskanie komórek posiadających zdolność odbudowy układu krwiotwórczego, które mogą następnie służyć jako materiał przeszczepowy. Procedura jest mało inwazyjna i niebolesna, polega na założeniu wkłuć do żył w okolicy zgięcia łokciowego. Krew pobierana z jednej ręki po odseparowaniu komórek krwiotwórczych podawana jest z powrotem do żyły w drugiej ręce. - Byłem podłączony do maszyny, która przetaczała moją krew przez 282 minuty. Ten czas minął bardzo szybko. Rozmawiałem z Anią, oglądaliśmy telewizję, słuchaliśmy muzyki - to zupełnie nic nie bolało. Po wszystkim nie miałem nawet siniaków, choć ostrzegano mnie, że mogą wystąpić. Nic takiego się nie działo - chciałem wracać do domu i pograć w piłkę – śmieje się Dawid.
W dzień po zabiegu Dawid dowiedział się częściowo, komu pomógł. - To był 34-letni mężczyzna, Polak – tyle mi powiedziano – wspomina. Za trzy miesiące dowie się większej ilości szczegółów, w tym przekazana zostanie mu informacja, jak po przeszczepie czuje się jego genetyczny bliźniak. - Po dwóch latach możemy się spotkać - wyraziłem taką wolę – mówi Dawid. Również przez 24 miesiące chłopak pozostaje przypisany do pacjenta, któremu pomógł. - Po dwóch latach wraca się do obiegu ogólnego bazy DKMS i cała historia może powtórzyć się od nowa. Czy zdecydowałbym się jeszcze raz? Podobnie jak wtedy bez wahania i taki sposób działania polecam wszystkim, którzy są zarejestrowani. W końcu ten podpis na deklaracji był złożony po to, by ratować czyjeś życie – podsumowuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo trenerze :)
I tak trzymać, wielu wymięka jak trzeba się zdecydować ... postawa Dawida godna uznania.
no i gitara :)
Brawo Dawid!
Brawo trenerze :)
I tak trzymać, wielu wymięka jak trzeba się zdecydować ... postawa Dawida godna uznania.
no i gitara :)