Reklama

900 gram życia

30/11/2012 00:00
Przez ponad pół wieku pracowała z dziećmi w złotowskim szpitalu. Razem z rodzicami cieszyła się i płakała - ze szczęścia, a bywało, że i ze smutku. Lekarz pediatra Krystyna Kowalczewska w piątek pełnić będzie swój ostatni dyżur

Pani Krystyna, absolwentka szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej przysięgę Hipokratesa składała pół wieku temu. – Kiedy to minęło? – zastanawia się głośno. 50 lat. 50 lat poświęceń, ciężkiej pracy, smutków i radości. Sukcesów o bardzo konkretnej wadze. 900 gram – tyle miał najmniejszy maluszek, którego w trakcie 36 lat przepracowanych na oddziale noworodkowym udało się utrzymać przy życiu. – To były czasy, kiedy nie było inkubatorów – zamyśla się K. Kowalczewska, lekarz pediatra (spec. neonatolog). Było ciężko, nigdy nie składano jednak broni. – Każdy wyratowany wcześniak, każde dziecko wyprowadzone z ciężkiego stanu to wielka radość i sukces – opowiada. Radość tym większa, że niejednokrotnie nagrodzona wdzięcznością i ciepłym słowem. Ten maleńki chłopczyk, który tuż po urodzeniu ważył mniej niż torebka cukru, co roku, aż do ukończenia 18 lat, zjawiał się na oddziale z urodzinowym tortem. Po tym jak stał się pełnoletni, role się odwróciły – doktor Kowalczewska zaczęła składać mu życzenia. Inny duży sukces? Transfuzja wymienna. Dziewczynka, co prawda urodzona w terminie, ale z konfliktu serologicznego – trzeba było przetaczać krew – wcześniej takich działań w Złotowie nie podejmowano. – Były też smutne dni – nie kryje pani Krystyna. Śmierć dziecka zawsze jest przygnębiająca. – To nie jest tak, że człowiek odpracuje godziny, zamyka drzwi i mówi „do widzenia” – wyjaśnia nasza rozmówczyni – to wszystko w człowieku jest.

Szczęśliwszych momentów było jednak zdecydowanie więcej: niegdyś w złotowskim szpitalu rodziło się bowiem nawet 1,5 tys. dzieci rocznie.

Praca nie dla każdego

Do pracy z dziećmi trzeba mieć powołanie. Doktor Kowalczewska odkryła je w sobie kiedy odrabiała staż w klinice pediatrycznej. „To jest to” – pomyślała wówczas. Po studiach wróciła do Złotowa, do szpitala, w którym jeszcze przed PAM przepracowała rok – zatrudniono ją na pediatrii. Kiedy pełniący wtedy funkcję dyrektora Leon Flisikowski oddelegował później panią Krystynę na oddział noworodkowy, do entuzjazmu było jej daleko. – Na początku bałam się tych maciupkich dzieci – wyjaśnia, dodając, że lęk sam minął. Po pół roku wśród maluchów nic nie było jej w stanie stamtąd wydostać. –Za nic nie chciałam wracać – opowiada z uśmiechem.

Jakim trzeba być człowiekiem, by móc pracować z dziećmi? – Przede wszystkim odpowiedzialnym – odpowiada moja rozmówczyni. – Dzieci to samo szczęście – dopowiada.
[[reklama]]
Ostatni dyżur

Po ponad 50 latach Krystyna Kowalczewska z żalem żegna się z zawodem. W czwartek koledzy przygotowali dla niej małą niespodziankę – były kwiaty, podziękowania, uściski i mały poczęstunek. Były też łzy wzruszenia. – Szłam do szpitala i powtarzałam sobie: „nie dam się, nie dam się, będę twarda” – pani Krystynie nie udało się jednak zakląć rzeczywistości – głos drżał, oczy błyszczały. Nic dziwnego, w końcu w murach złotowskiego szpitalu spędziła ponad pół wieku, większą część swojego życia. Jak wspomina ten czas? Bardzo dobrze. – Starałam się nikomu nie sprawiać przykrości, a jak się zdarzyło to niezamierzenie – tłumaczy.

W piątek ostatni dyżur (na oddziale Krystyna Kowalczewska pracowała do 2003 roku). Ostatnie spotkanie z maluchami, ostatnie chwile w lekarskim gabinecie. – Żyłam od dyżuru do dyżuru, więc bardzo będzie mi tego wszystkiego brakowało – doktor nie kryje żalu. Czy mimo wszystko czuje się spełniona? - Gdybym miała zaczynać od nowa, poszłabym tą samą drogą – osiemdziesięciolatka odpowiada z uśmiechem.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości